W mediach zwraca się uwagę, że decyzja o pozyskanie amerykańskich ppk Javelin to zakup bez przetargu i bez konkretów dla polskiego przemysłu. Podkreśla się też, że może to być zagrożenie dla opracowywanego, polskiego systemu ppk Pirat oraz, że w Polsce produkuje się podobne pociski przeciwpancerne na licencji izraelskiej.

We wtorek pisaliśmy, że zgodnie z wcześniejszymi zapowiedziami minister obrony Mariusz Błaszak poinformował o zakończeniu negocjacji ws. zakupu przez Polskę systemu przeciwpancernych pocisków kierowanych Javelin. Napisał, że wkrótce ma nastąpić podpisanie umowy o zakupie 60 wyrzutni (pierwotnie wnioskowano o 79) i 180 pocisków. Mają trafić do Wojsk Obrony Terytorialnej. Szef MON zapowiedział dalsze zakupy Javelinów oraz prace nad pozyskaniem lekkich przeciwpancernych pocisków w ramach programu Pustelnik. Jak podał portal Onet, koszt nowego sprzętu jest szacowany na około 350 mln złotych. W marcu zgodę wyraziła strona amerykańska.

Zgodnie z założeniami MON, systemy Javelin mają stanowić w polskim wojsku środkowy szczebel obrony przeciwpancernej WOT – między ciężkimi karabinami maszynowymi, a izraelskimi pociskami systemu Spike-LR, posiadającymi większy zasięg (ponad 4,5 km) i lepsze możliwości naprowadzania.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak pisaliśmy wcześniej, w Polsce wykorzystywane są obecnie izraelskie przeciwpancerne pociski kierowane (ppk) Spike. W porównaniu z nimi Javelin jest jednak lżejszy, co ułatwiałoby jego wykorzystanie przez lekką piechotę. Ma także większy zasięg, wynoszący ponad 4,5 km (w przypadku Spike – do 2,5 km, ale już 5,5 km dla Spike-LR II). Z drugiej strony, są one stosunkowo droższe. Zakłada się, że oprócz dostaw dla wojsk operacyjnych, nowe zestawy będą podstawową bronią przeciwpancerną WOT.

Czytaj także: Pociski przeciwpancerne Javelin dla Wojsk Obrony Terytorialnej?

W mediach zaznacza się jednak, że zakupy „javelinów” w takiej ilości to za mało dla WOT. „Gazeta Wyborcza przypomina, dowódca WOT, gen. Wiesław Kukuła zapowiadał, że na jedną brygadę miało przypadać do 15 wyrzutni, przy czym relatywnie więcej miałby ich mieć te ze wschodniej części kraju. Ponadto, teraz na jedną wyrzutnię przypadałyby zaledwie 3 pociski rakietowe, podczas gdy w polskiej armii standardem jest raczej liczbą co najmniej trzykrotnie wyższa. Należy jednak dodać, że szef MON zapowiada kolejne zakupy.

Z kolei „Dziennik Zbrojny” zaznacza, że zapowiadana partia wyrzutni i rakiet „nie wypełnia potrzeb etatowych WOT” i dodaj, że „pierwotnie zakładano wdrożenie ppk Javelin w liczbie 3 w każdej kompanii lekkiej piechoty”, co „pokazuje to skalę zakupów i znaczenie Javelin w systemie ognia modułu kompanijnego”.

Zwraca się też uwagę na to, że w Polsce, w należących do PGZ zakładach Mesko, produkowane są pociski Spike-LR (zasięg do 4 km), na podstawie umowy licencyjnej z izraelską firmą Rafael. Nie wiadomo, w jakim stopniu pociski Spike-LR powstają w Polsce nie jest jawne, natomiast według nieoficjalnych informacji to co najmniej 20 proc. wartości, względnie 50 procent roboczogodzin. Według „GW”, Polacy produkują większą część samej rakiety, ale bez elektroniki, czyli kluczowego komponentu. W przypadku Javelin nie ma oficjalnych informacji o choćby częściowej produkcji w Polsce, choć przedstawiciele Lockheed Martin ogólnikowo sugerują, że w przyszłości może się to zmienić.

Pociski Spike-LR wyraźnie zachwala gazeta.pl, twierdząc, że w porównaniu z Javelinami to „broń o większych możliwościach”, a zarazem tańsza. Jak pisze, armia USA płaci za Javeliny po około 250 tys. dolarów za sztukę, podczas gdy w ub. roku niemiecka Bundeswehra kupowała pociski Spike-LR produkowane w fabryce w Niemczech za około 165 tys. dolarów sztuka.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Zwraca się również uwagę, że wprowadzenie do polskiej armii systemów Javelin może skomplikować sytuację opracowywanych w Polsce systemów przeciwpancernych pocisków kierowanych Pirat, nad którymi pracują Mesko i Telesystem. Zdaniem Jarosława Wolskiego z „Nowej Techniki Wojskowej”, systemy „Javelin to dla Pirata naturalny konkurent”, gdyż oba przewidziano do tych samych zadań na tym samym szczeblu. „Pirat” jest obecnie testowany i teoretycznie w przyszłym roku, jeśli MON go zechce, mógłby wejść do produkcji. Zdaniem Wolskiego, „w Polskich uwarunkowaniach Pirat i Javelin nie będą się różniły możliwościami”. Nie wiadomo, ile Pirat miałby kosztować, ale najpewniej mniej niż amerykański Javelin.

„Dziennik Zbrojny” zwraca przy tym uwagę, że sposób działania systemu Javelin pozwala na jego relatywnie proste użytkowanie, a zarazem na szybkie i efektywne przeszkolenie jego użytkowników. Ma to duże znaczenie w przypadku WOT. Z kolei w przypadku wojsk operacyjnych, kluczową i pożądaną charakterystyką jest elastyczność użycia. „Stąd zapewne duże oczekiwania nie na Javelin, ale na kolejne zakupy Spike-LR nowej generacji”.

Inna kwestia, na jaką zwracają uwagę media, to problem braku przejrzystości zakupów. System Javelin jest kupowany bez przetargu i nie wiadomo, w jakim trybie.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Polska chce kupić najnowocześniejszą obecnie wersję wyrzutni Javelin F, która pozwala niszczyć cele opancerzone, umocnienia, a także razić „siłę żywą”. Docelowo zamówiona w większej liczbie ma być opracowywana obecnie wersja G. Na rynek ma ona trafić za 2-3 lata. Przy wyborze Javelina dla WOT kierowano się masą – najmniejszą w swojej kategorii – i kształtem wyrzutni, którą żołnierze WOT będą przenosić na plecach.

FGM-148 Javelin powstał w wyniku wspólnych prac koncernów Raytheon i Lockheed Martin. Zestawy zostały kupione przez 20 państw, a w naszym regionie wykorzystuje je Estonia, Litwa, a także Czechy. Amerykanie dostarczyli je również Ukrainie. Zestaw działa w trybie odpal i zapomnij.

Gazeta.pl / dziennikzbrojny.pl / Kresy.pl

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz