Media: w ciągu tygodnia od rozpoczęcia wojny Zełenski miał przeżyć trzy próby zamachu

Według brytyjskiego dziennika The Times, w ciągu tygodnia od rozpoczęcia wojny rosyjsko-ukraińskiej prezydent Wołodymyr Zełenski przeżył co najmniej trzy próby zamachu.

Według publikacji, w celu zamordowania prezydenta Ukrainy wysłano do kraju dwie grupy – najemników z Grupy Wagnera i siły specjalne Kadyrowa.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

3956.49 PLN    (17.98%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Jak podaje „The Times”, próby zamachów zostały udaremnione przez antywojennie nastawionych funkcjonariuszy Federalnej Służby Bezpieczeństwa, którzy ostrzegli ukraińskich urzędników przed planowanymi zamachami.

Sekretarz Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony Ukrainy potwierdził trzy próby zamachów na Zełenskiego i powiedział lokalnej prasie, że otrzymał informacje od funkcjonariuszy FSB, „którzy nie chcą brać udziału w tej krwawej wojnie”.

Liczba wagnerowców w Kijowie ma wynosić ok. 400 osób. Według brytyjskiego dziennika dysponują oni „listą śmierci”, na której znajdują się 24 nazwiska – m.in. premier Ukrainy, cały rząd, mer Kijowa Witalij Kliczko i jego brat Władimir.

Informacja o jednym z planowanych zamachów miała dotrzeć do wyższych rangą przedstawicieli ukraińskiego rządu. W efekcie w Kijowie wprowadzono 36-godzinną „ciężką” godzinę policyjną, aby zlokalizować i zlikwidować zamachowców.

Obywatele zostali ostrzeżeni, że ryzykują „likwidacją”, jeśli zostaną zauważeni na zewnątrz w godzinach policyjnych, ponieważ można przyjąć, że są wrogami.

Źródło w rozmowie z „The Times” przekazało, że w styczniu na Ukrainę przybyło od 2000 do 4000 najemników  z Grupy Wagnera, mają oni jednak różne zadania.

Grupa ma śledzić Zełenskiego i jego współpracowników za sprawą ich telefonów komórkowych, dzięki czemu ma zawsze wiedzieć, gdzie znajduje się ukraiński prezydent.

CZYTAJ TAKŻE: [RELACJA NA ŻYWO] Rosja zaatakowała Ukrainę

Kresy.pl / pravda.com.ua / thetimes.co.uk

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz