W trakcie czterech tygodni działań wojennych przeciwko Iranowi siły zbrojne Stanów Zjednoczonych wykorzystały ponad 850 pocisków manewrujących Tomahawk – wynika z piątkowych informacji „Washington Post”. Skala użycia tego uzbrojenia budzi niepokój wśród przedstawicieli Pentagonu.

Tomahawki, od dekad stanowiące jedno z podstawowych narzędzi uderzeniowych USA, mogą być odpalane zarówno z okrętów nawodnych, jak i jednostek podwodnych. Są wykorzystywane w operacjach tego typu od początku lat 90., kiedy po raz pierwszy użyto ich bojowo.

Problemem pozostaje jednak tempo ich produkcji. Rocznie powstaje jedynie kilkaset egzemplarzy, a dokładna liczba pocisków znajdujących się w arsenale amerykańskiej armii nie jest ujawniana.

Atutem tej broni jest duży zasięg – przekraczający 1,6 tys. kilometrów – co pozwala razić cele bez konieczności angażowania lotnictwa nad silnie bronionymi obszarami.

„Washington Post” podał w piątek, że USA zużyły aż 850 tych rakiet podczas czterech tygodni trwania wojny z Iranem.

Czytaj: WaPo: Pentagon rozważa przekierowanie broni z Ukrainy na Bliski Wschód

Zdaniem amerykańskich urzędników szybkie tempo zużycia rakiet w trakcie obecnego konfliktu wymusi pilne decyzje dotyczące przesunięcia części zapasów z innych regionów świata na Bliski Wschód. Równolegle konieczne ma być zwiększenie zdolności produkcyjnych w dłuższej perspektywie.

Sytuacja ta ujawniła szersze obawy w Pentagonie i Kongresie dotyczące potencjalnych niedoborów uzbrojenia, które mogłyby ograniczyć możliwości działania USA, zwłaszcza w przypadku dalszej eskalacji konfliktu, obejmującej również operacje lądowe.

Zobacz też: Amerykańscy spadochroniarze lecą na Bliski Wschód. Dwa tysiące żołnierzy w gotowości

Tagi: , , ,
forma płatności