W Rydze przeszedł marsz weteranów Legionu Estońskiego Waffen SS i ich sympatyków. Łącznie maszerowało około 1500 ludzi.

Pochód ruszył spod ryskiego Kościoła Świętego Jana, a punktem docelowym był Pomnik Wolności. Maszerujący śpierwali pieśni patriotyczne. W kolumnie byli politycy partii „Wszystko dla Łotwy”. Niesiono banery z napisami „Śmierć okupantom”, „16 marca – dzień w którym wspominamy bojowników za wolnpość Łotwy”. Pod samym pomnikiem wokół weteranów utworzono, tradycyjną w czasie tych obchodów, „aleję flag”.

Pojawili się także przeciwnicy marszu. Obyło się bez ekcesów, choć nie zabrakło ostrych słów. Po jego zakończeniu grupa działaczy Łotewskiego Komitetu Antyfaszystowskiego urządziła happening polegający na „dezynfekcji” otoczenia Pomnika Wolności.

Marsz odbywa się corocznie, a jego głównymi uczestnikami są weterani, którzy w ten sposób czczą pamięć swoich poległych towarzyszy. Estoński Legion SS powstawał od 1942 r. a jego żołnierze brali udział w obronie kraju przed nacierającą Armią Czerwoną w 1944 r. Kolaboracja z Niemcami miała w Estonii charakter masowy. Część Estończyków uczestniczyła w batalionach policyjnych lub nieregularnych formacjach, które odpowiadają za mordy na ludności żydowskiej. Stąd ryski marsz wywołuje ostre protesty organizacji żydwoskich, ale też licznej na Łotwie mniejszości rosyjskiej, mimo że maszerują weterani należący do jednostek frontowych typu wojskowego.

tvnet.lv/kresy.pl

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

    • ruskiagent
      ruskiagent :

      Jakie skandaliczne? Akurat Waffen-SS a Waffen-SS to nie jedno i to samo, nie mówiąc już o SS ogólnym, któremu podlegały kacety. Nie można całych Wojsk SS uznawać za organizację zbrodniczą, bo jak zrównywać Legion Estoński z „brygadą” a później „dywizją” Dirlewangera, jak zrównywać dywizję grenadierów SS „Wallonien” z RONA Kamińskiego, jak zrównywać dywizje „Leibstandarte” czy „Das Reich” z dywizją „Galizien”? Wojska SS nie były monolitem, i za zbrodnicze wg. mnie uznać należy tylko te jednostki, które wsławiły się licznymi mordami na ludności cywilnej, a czymś takim estońscy esesmani się nie wsławili, ale już np. oprychy Dirlewangera czy Ukraińcy z dywizji „Galizien” już tak.