Aleksandr Łukaszenko mówił o rzekomej zmianie granic i „aneksji” Białostocczyzny. Na jego słowa odpowiedział szef MSZ Radosław Sikorski. „Niech przyjdzie i spróbuje” – oświadczył Sikorski, odnosząc się do słów białoruskiego prezydenta.
Prezydent Białorusi Aleksandr Łuakszenko zasugerował w tym tygodniu, że dojdzie do stworzenia „nowej Białorusi” na terenach Wilna i Białostocczyzny.
„Nasi obywatele uciekli na Litwę i powiedzieli, że Wilno należy do terytorium Białorusi. Naprawdę. Poczekajcie, niedługo na Białostocczyźnie i na sąsiednich terenach Polski, gdzie siedzą nasi ludzie, też powiedzą, że to są białoruskie tereny” – powiedział, cytowany przez państwową agencję prasową BelTA.
„Proszę bardzo. Wy ich tam wezwaliście – wy się nimi zajmujcie” – kontynuował.
Zasugerował następnie, że może dojść do aneksji Wilna i Białostocczyzny oraz stworzenia na tych terenach „nowej Białorusi”.
W piątek do jego słów odniósł się minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski.
„Jeśli chce odebrać nam Białostocczyznę, to niech przyjdzie i spróbuje” – oświadczył, zapytany o komentarz do słów białoruskiego prezydenta.
26 stycznia na Białorusi odbędą się wybory prezydenckie. Oprócz Łukaszenki i Siergieja Syrankowa wystartują w nich Oleg Gajdukiewicz, z Liberalno-Demokratycznej Partii Białorusi, Aleksandr Chiżniak z Republikańskiej Partii Pracy i Sprawiedliwości i Anna Konopacka, dawna opozycjonistka, która teraz prezentuje lojalność wobec systemu.
Zobacz: Łukaszenko zabiera migrantów z granicy w kierunku Rosji
Czytaj także: Litwa nie uzna „paszportów” wydawanych przez bialoruską opozycję
wiadomosci.wp.pl / Kresy.pl






























