W Muzeum Ofiar Ludobójstwa w Wilnie od kilku lat znajdują się tablice ekspozycyjne, które mówią o „polskiej okupacji” miasta. Informacje te dostępne są również w języku angielskim.

Tablica zawierająca kłamliwe informacje znajduje się na wystawie stałej wewnątrz budynku przy ulicy ofiarnej w Wilnie, będącego siedzibą Muzeum Ofiar Ludobójstwa. Na specjalnych tablicach przedstawiono historię obiektu, wzniesionego przez Rosjan pod koniec XIX wieku jako siedziba miejscowego sądu gubernialnego. Funkcję z okresu II RP, gdy mieścił się tam sąd wojewódzki, opisano jako „1920-1939 – sądy polskiej władzy okupacyjnej”. Napis tej treści znajduje się nie tylko na tablicy w języku litewskim, ale również w języku angielskim.

– W 1920 roku, Polska okupowała Wilno i okoliczne tereny [oryg. In 1920, Poland had occupied Vilnius and surrounding area – przyp. red.]. Do jesieni 1939 roku, działały tu sądy województwa wileńskiego – głosi napis na tablicy w języku angielskim.

Tablice znajdują się w tym miejscu co najmniej od 4 lat.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przeczytaj: Po co nam Litwa?

Po zajęciu Wilna przez Armię Czerwoną, w piwnicy budynku urządzono więzienie, a po napaści III Rzeszy na ZSRR w 1941 roku, mieściła się tam siedziba Gestapo, które brutalnie obchodziło się z polskimi patriotami. Od 1944 obiekt był wykorzystywany przez NKWD i KGB. Należy zaznaczyć, że w kolejnych kilkunastu latach w piwnicach budynku zamordowano ponad 1000 osób, w tym polskich patriotów walczących o polskość Wilna.

Do wybuchu II wojny światowej Polacy stanowili 66% mieszkańców Wilna. Ludność litewska, pochodzenia bałtyskiego, stanowiła zaledwie kilka procent mieszkańców miasta. Według dostępnych informacji, przekłamania nt. rzekomej „polskiej okupacji” Wilna pojawiają się m.in. w litewskich podręcznikach szkolnych do historii.

Zobacz: Weteran AK z Wilna: znajdujemy się pod okupacją od 80 lat [+VIDEO]

Wcześniej tezy o „polskiej okupacji Wilna” głosili również wysocy przedstawiciele litewskich władz. W 2009 roku minister spraw zagranicznych Litwy Vygaudas Uszackas wystosował list do ówczesnego szefa polskiej dyplomacji, Radosława Sikorskiego. Sprzeciwił się w nim twierdzeniom szefa polskiego MSZ, który podkreślał, że przynależność Wilna do Polski w okresie międzywojennym nie była okupacją.

Zdjęcia wykonano w 2013 roku. Fot. M. Skalski.

Medianarodowe.pl / Kresy.pl




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

5 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. ProPatria
    ProPatria :

    Jeśli sami się nie będziemy szanowali, nikt nas nie poszanuje. Plują, bo widzą, że mogą i świetnie im się ogrywanie kolejnych polskojęzycznych (nie)rządów udaje na wszelkich możliwych płaszczyznach. Fakty jednak dla każdego przeciętnego obywatela są niepojęte: jakim cudem kraik tak mikry od lat z premedytacją wykańcza polskość na Litwie oraz żeruje na naszym kraju gospodarczo, politycznie etc. używając kretyńskiego argumentu jedności wobec rosyjskiego zagrożenia (podczas gdy amerykańskie symulacje pokazały, że Żmudź w razie agresji trzeba poświęcić) ?? Wystarczy kilka decyzji natury gospodarczej i litewski karczek zgięty.. Przerasta to niestety możliwości intelektualne tzw. „dobrej” zmiany..

  2. Kojoto
    Kojoto :

    Mało kto w Polsce zaprzecza, że przed II WŚ Gdańsk, czy Wrocław były miastami niemieckimi, była w nich polska mniejszość, ale nikt nie ma złudzeń co do charakteru tych miast, natomiast postawa litwinów, białorusinów i rusinów z tzw ukrainy pokazuje, że mają oni trudność z dodaniem 2 do 2. Sądzę, że wynika to z jakichś strasznych kompleksów rozpowszechnionych wśród ciemnych mas tych ludów. Dają się więc prowadzić cynicznym kłamcom karmiących ich, zamiast prawdziwą historią, bajeczkami na poziomie batmana.