W piątek otwarto biuro L3Harris w Warszawie. Krytycy alarmują: Polska może stać się montownią zagranicznych radiostacji RF-9820S, mimo posiadania własnych, certyfikowanych rozwiązań.

W piątek ogłoszono oficjalne otwarcie nowego biura L3Harris Technologies w Warszawie, co wywołało falę krytyki wśród komentatorów. Krytycy zwracają uwagę, że decyzja o współpracy z zagraniczną firmą, mimo posiadania w Polsce własnych certyfikowanych rozwiązań, może ograniczać rozwój krajowego przemysłu obronnego.

Chodzi m.in. o radiostację L3Harris RF-9820S, której produkcja ma być uruchomiona w Polsce we współpracy z CTM. Urządzenie działa w szerokim zakresie częstotliwości 225–2600 MHz, ale część tego pasma pokrywa się z obszarem cywilnym, co ogranicza praktyczne zastosowanie w warunkach wojskowych. Największym problemem jest brak certyfikacji NSA Type 1, zapewniającej najwyższy poziom szyfrowania dla informacji ściśle tajnych. Radiostacja korzysta jedynie z waveformów o niższym poziomie bezpieczeństwa, co zwiększa ryzyko przechwycenia komunikacji i osłabia ochronę danych operacyjnych.

Zobacz: Media: Borsuki z amerykańskimi radiostacjami niekompatybilnymi z naszą łącznością

Dodatkowo, urządzenie nie jest w pełni kompatybilne ze starszym sprzętem używanym w Wojsku Polskim, pracującym w pasmach 30–88 MHz. Zdaniem krytyków, w efekcie Polska może stać się de facto montownią zagranicznego sprzętu, zamiast wzmacniać własne kompetencje technologiczne.

Komentatorzy wskazują, że krajowe firmy, takie jak Radmor, oferują systemy łączności spełniające wysokie standardy, w tym wymagane dla informacji tajnych, które mogłyby zostać rozwinięte w Polsce. Zamiast tego istnieje ryzyko zależności od zagranicznego dostawcy i ograniczenia potencjału krajowego przemysłu obronnego.

Czytaj: „Krytyczna część sił zbrojnych w poddaństwo USA”. Borsuki z amerykańskimi radiostacjami zamiast polskich

Kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności