Internet podbija kolejne nagranie z Rosji.
Wielkopolska: Podpalono krzyż podczas festiwalu muzycznego. „Ordynarna prowokacja” – grzmią politycy
Podczas Bangarang Festival w Chwałkowie polski zespół deathmetalowy Baalzagoth podpalił drewniany krzyż. Sprawą zajęła się policja, a samorządy Gostynia i Krobi, które dofinansowały wydarzenie, potępiły ten czyn. Do sytuacji odniosła się również grupa Baalzagoth.
W dniach 26–27 czerwca w Chwałkowie w gminie Krobia odbył się plenerowy Bangarang Festival, wydarzenie skierowane do fanów metalu, punka, hardcore’u i rocka. Podczas imprezy wystąpiły m.in. zespoły Moyra, Hate, czeski Gutalax oraz polska formacja deathmetalowa Baalzagoth.
Kontrowersje wywołał występ Baalzagoth, który kończył pierwszy dzień festiwalu. Jednym z elementów scenografii był podpalony drewniany krzyż. Obiekt został następnie częściowo zgaszony przez strażaka, ale tylko w jego dolnej części. Sprawą zajęła się policja.
Rosjanie posuwają się naprzód w rejonie miejscowości Łyman, w obwodzie donieckim. Oznacza to, że zbliżają się do zespołu miast Słowiańsk-Kramatorsk z dwóch kierunków.
Słowiańsk i Kramatorsk to ostatnie dwa duże miasta obwodu donieckiego, które pozostają jeszcze pod kontrolą Kijowa. Rosjanie prowadzą już od tygodni intensywne walki w Konstantynówce kilkanaście kilometrów na południe od Kramatorska, tymczasem zagrożone staję się także drugie z bliźniaczych miast. W ciągu ostatnich 24 godzin wojska rosyjskie posuwały się w kierunku wsi Zakitne w gminie Liman, która znajduje się kilkanaście kilometrów na północny-wschód od Słowiańska.
Natarcie prowadzone jest wzdłuż prawego brzegu rzeki Doniec Północny. Według portalu Korrespondent.net, powołujących się na ukraińskich analityków z DeepState, Rosjanie zajęli w poniedziałek wieś Zakitne o powierzchni dwóch kilometrów kwadratowych. Cały obszar zabudowany znajduje się obecnie pod ich kontrolą.
Władimir Putin przyznał w niedzielę, że w części regionów Rosji występują problemy z dostawami paliwa. Rosyjski przywódca zapowiedział działania specjalnego zespołu, który ma zapewnić odpowiednie zaopatrzenie kraju.
Reuters podał w niedzielę, że prezydent Rosji Władimir Putin mówił o sprawie podczas narady z udziałem wysokich rangą urzędników odpowiedzialnych za dostawy i dystrybucję paliw. Rosyjski przywódca stwierdził, że Moskwa musi ograniczyć skutki ukraińskich ataków dronowych na instalacje naftowe, które są powiązane z niedoborami.
„Dobrze wiecie, że utrzymują się problemy dla kierowców i przedsiębiorstw” — powiedział Putin, cytowany przez rosyjskie agencje prasowe. „Niestety, wciąż są też kolejki na stacjach benzynowych” — dodał.
19-letni obywatel Ukrainy został zatrzymany w Wałbrzychu po tym, jak podczas imprezy sportowej na Rynku niszczył zabezpieczenia trasy biegu i zaatakował strażnika miejskiego. Policja ustaliła też, że mężczyzna przebywał w Polsce nielegalnie.
Do zdarzenia doszło 20 czerwca podczas biegu ulicznego organizowanego w Śródmieściu Wałbrzycha. Trasa zawodów była zabezpieczona i odgrodzona taśmami. W pewnym momencie funkcjonariusze Straży Miejskiej w Wałbrzychu zauważyli mężczyznę, który zrywał taśmy oraz niszczył oznaczenia wyznaczonej trasy.
Dwaj strażnicy miejscy podjęli interwencję i zwrócili uwagę 19-latkowi. Wtedy mężczyzna zaczął zachowywać się agresywnie. Według policji kierował wobec funkcjonariuszy słowa powszechnie uznawane za obelżywe, a następnie naruszył nietykalność cielesną jednego z nich, szarpiąc go za mundur.
Były premier i prezydent Rosji, a obecnie wiceprzewodniczący jej Rady Bezpieczeństwa odniósł się do polityki coraz większego dystansu Armenii wobec Moskwy.
"Państw Unii Europejskiej absolutnie nie interesują nieuniknione ciężkie konsekwencje dla prosty ludzi zerwania więzi formujących się przez kilkadziesiąt lat" - agencja informacyjna TASS zacytowała w niedzielę wypowiedź Miedwiediewa przekazaną przez służbę prasową prokremlowskiej partii "Jedna Rosja". Były prezydenta pełni funkcję jej formalnego przewodniczącego.
Rosyjski polityk ocenił, że Zachód postrzega Armenię jedynie jako narzędzie w walce z Rosją i jest zainteresowany oczyszczeniem pola politycznego ze wszystkich sił opowiadających się za dobrymi stosunkami między Moskwą a Erywaniem.
Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo dotyczące niedoszłej budowy dwóch wieżowców przez spółkę Srebrna. Śledczy uznali, że w sprawie Geralda Birgfellnera oraz w wątkach korupcyjnych nie doszło do przestępstwa. Politycy PiS ocenili decyzję jako fiasko zarzutów wobec ich środowiska, a Roman Giertych zapowiedział zażalenie.
We wtorek poinformowano, że Prokuratura Okręgowa w Warszawie umorzyła śledztwo dotyczące niedoszłej budowy dwóch wieżowców przy ul. Srebrnej w Warszawie przez spółkę Srebrna, powiązaną z Prawem i Sprawiedliwością.
Rzecznik warszawskiej prokuratury okręgowej prok. Piotr Antoni Skiba przekazał, że postępowanie dotyczyło m.in. doprowadzenia Geralda Birgfellnera do niekorzystnego rozporządzenia mieniem w kwocie nie mniejszej niż 1,3 mln euro. Śledczy uznali jednak, że czyn nie zawierał znamion czynu zabronionego.





























