W rejonie polsko-białoruskiej granicy doszło do kolejnego aktu agresji. We wtorek późnym wieczorem w stronę polskich żołnierzy poleciał koktajl Mołotowa. MON oraz MSWiA podkreślają, że ataki są coraz częstsze, a prawo zapewnia wojskowym jasne zasady użycia broni.
We wtorek, 15 lipca, po godzinie 22:00 w okolicach Czeremchy, na granicy polsko-białoruskiej, doszło do incydentu z udziałem migrantów oraz polskich służb. Zgodnie z informacją przekazaną przez rzecznika MSWiA Jacka Dobrzyńskiego, patrol składający się z funkcjonariuszy Straży Granicznej i żołnierzy został obrzucony kamieniami przez osoby znajdujące się po białoruskiej stronie granicy.
Jak poinformował Dobrzyński, w trakcie tego ataku w stronę mundurowych rzucono także koktajl Mołotowa – „Rzucona butelka rozbiła się na drodze, a rozlana ciecz zapłonęła. Na szczęście nikt nie został ranny” – napisał w środę na platformie X. Rzecznik zaznaczył, że takie działania nie mogłyby się odbywać bez wiedzy i akceptacji białoruskich służb.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz odniósł się do sprawy w środę rano. W swoim wpisie ostrzegł, że sytuacja na granicy staje się coraz bardziej niebezpieczna. „Agresja na wschodniej granicy narasta. Żołnierze są atakowani nie tylko kamieniami, ale też butelkami z łatwopalną cieczą. Każdy taki atak to atak na państwo polskie. Dlatego zmieniliśmy prawo – żołnierze mają dziś jasne zasady użycia broni i pełną ochronę prawną. Nie mogą się bać zdecydowanie reagować, gdy bronią Polski. Dziękujemy za Waszą służbę!” – napisał minister.
Zgodnie z obowiązującą od jesieni 2024 roku ustawą przygotowaną przez MON, żołnierze oraz funkcjonariusze otrzymali precyzyjne regulacje dotyczące użycia środków przymusu bezpośredniego i broni palnej. Nowe przepisy mają na celu poprawę bezpieczeństwa służb pełniących obowiązki na granicy.
Resort obrony oraz Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji podkreślają, że liczba prób nielegalnego przekroczenia granicy z Białorusi stale rośnie, a działania podejmowane przez agresywne grupy są coraz bardziej niebezpieczne.
Zobacz też: Kolumbijczycy, Filipińczycy i Hindusi z dominującą liczbą pozwoleń na pracę w Polsce
Kresy.pl/RMF FM





























