Grecka policja aresztowała w czwartek po bójce w obozie dla migrantów, Syryjczyka, który jest członkiem Państwa Islamskiego – poinformował Reuters. Mężczyzna w obozie przebywał z żoną i dziećmi. Ma być zamieszany w szereg zabójstw.

Jak poinformowała agencja prasowa Reuters, grecka policja aresztowała w czwartek Syryjczyka przebywającego z rodziną w obozie dla uchodźców, pod zarzutem bycia członkiem Państwa Islamskiego i brania udziału w zabójstwach.

27-letni mężczyzna, który przybył do Grecji w marcu 2018 roku, został zatrzymany po kłótni w obozie między dwiema grupami – poinformował funkcjonariusz policji.

Został aresztowany w czwartek, oskarżony o przynależność do grupy terrorystycznej i udział w zabójstwach. Zgodnie z oświadczeniem policji ma on zostać postawiony przed prokuraturą.

Policja powiedziała, że takie aresztowania są raczej rzadkie.

Grecja, znajdująca się na pierwszej linii migracji do Europy, obiecała w środę zbudować nowe ośrodki izolacji dla osób ubiegających się o azyl i skrócić maksymalny pobyt w obozach na swoich obecnie przepełnionych wyspach.

Zobacz też: Grecja: zamieszki w obozie dla migrantów. Aresztowano 25 osób

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Jak informowaliśmy, we wrześniu doszczętnie spłonął obóz Moria – największy ośrodek migrantów w Grecji znajdujący się na wyspie Lesbos. Migrantów udało się ewakuować, jest kilka poszkodowanych osób.

Jak powiedział telewizji ERT szef miejscowej straży pożarnej Konstantinos Theofilopoulos, pożar wybuchł w trzech miejscach obozu w krótkim przedziale czasowym. Rozprzestrzenianiu się ognia sprzyjał mocny wiatr. Theofilopoulos dodawał, że migranci przeszkadzali strażakom, którzy próbowali gasić pożar. Niemniej główne ognisko pożaru ugaszono w środę nad ranem. Według świadków, na których powołuje się BBC, poza kilkoma namiotami obóz spłonął doszczętnie. Potwierdził to sekretarz greckiego ministerstwa migracji, który udając się na Lesbos powiedział agencji prasowej ANA, że „katastrofa w Morii jest totalna”.

Pożar gasiło 24 strażaków przy pomocy 10 pojazdów. Wszystkich migrantów udało się ewakuować. Niektórzy zostali poszkodowani w wyniku ekspozycji na dym. Policja odgrodziła drogi wychodzące z obozu, aby uniemożliwić migrantom przedostanie się do pobliskich miast. Z doniesień dochodzących z Lesbos wynika, że migranci koczowali w nocach na polach. Według BBC niektórzy miejscowi rzekomo uniemożliwiali migrantom przejście przez pobliską wioskę atakując ich.

Kresy.pl/Reuters

Czytaj kolejny artykuł
0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz