Nowy raport Głównego Inspektoratu Farmaceutycznego pokazuje, że mimo zapowiedzi poprawy, braki leków wciąż są poważne. Część preparatów wróciła do sprzedaży, ale wiele innych – w tym środki stosowane w okulistyce i leczeniu niepłodności – zostało całkowicie wstrzymanych.

Główny Inspektorat Farmaceutyczny opublikował w piątek najnowszy raport dotyczący dostępności leków w Polsce. Z danych wynika, że sytuacja w aptekach nadal jest trudna – część preparatów wróciła na rynek, ale inne zniknęły z obrotu lub są dostępne jedynie w ograniczonych ilościach. Jeszcze kilka tygodni temu Ministerstwo Zdrowia zapewniało, że lista leków zagrożonych brakiem dostępności jest jedynie „środkiem ostrożności”. Obecnie wiadomo jednak, że problem utrzymuje się, a farmaceuci ponownie słyszą od pacjentów pytania o terminy dostaw – wskazuje „Dziennik Gazeta Prawna”.

„Dostawy się spóźniają, niektóre leki można zamówić tylko z importu interwencyjnego” – powiedziała farmaceutka z Białegostoku.

Raport GIF obejmuje dane z aptek, hurtowni i szpitali. Wskazuje na tzw. „bilans mieszany” – część leków wraca do obrotu, a część zostaje wstrzymana. Poprawę odnotowano m.in. w przypadku leków takich jak Carbamazepinum (400 mg), Sulfasalazinum (500 mg) czy Duloxetinum, które ponownie trafiły do sprzedaży.

Przeczytaj: Polska lekowo uzależniona od Azji. Prezes Polpharmy o realnym zagrożeniu i bezradności Europy

Jednocześnie sytuacja pogorszyła się w przypadku innych preparatów. Atropinum sulfuricum 10 mg/ml (krople do oczu) ma wstrzymany obrót do końca czerwca 2026 r., Gonadotrophinum chorionicum (5000 IU) ma wrócić do hurtowni dopiero w grudniu, a aerozole zawierające dexamethasonum, neomycinum, oxytetracyclinum i hydrocortisoni acetas zostały całkowicie wycofane od września.

Pod koniec października Ministerstwo Zdrowia przedstawiło najdłuższą w historii listę leków zagrożonych brakiem dostępności – znalazły się na niej m.in. insuliny, preparaty Ozempic, leki onkologiczne i inhalatory. Choć resort określał te działania jako „prewencyjne”, wiele z tych preparatów nadal nie wróciło do sprzedaży.

Zobacz: Rząd zrezygnował z pieniędzy z KPO na produkcję w Polsce substancji krytycznych dla bezpieczeństwa lekowego

Eksperci wskazują, że system dystrybucji leków w Polsce działa na granicy wydolności. Produkcja niektórych serii jest wstrzymywana z powodów ekonomicznych lub jakościowych, hurtownie zmagają się z eksportem równoległym, a apteki rywalizują o dostawy.

W efekcie pacjenci coraz częściej muszą wybierać między zamiennikiem a przerwą w leczeniu. Lekarze zalecają, by recepty realizować natychmiast po ich wystawieniu. „Mówię pacjentom wprost: jeśli masz receptę, zrealizuj ją od razu. Nie czekaj do ostatniej tabletki” – podkreśla internistka z Warszawy, cytowana przez „DGP”.

Farmaceuci doradzają, jak zamieniać leki o tej samej substancji czynnej, a pacjenci coraz częściej śledzą komunikaty GIF i Ministerstwa Zdrowia.

Jak przypomina „Dziennik Gazeta Prawna”: „Część leków jest dostępna w ograniczonych ilościach, część można sprowadzić z zagranicy w ramach importu interwencyjnego, ale trwa to kilka tygodni. (…) Warto robić zapasy, ale rozsądnie – na krótki okres, by nie doprowadzić do wtórnych braków”.

Czytaj także: Raport: Bez fabryk leków przegramy każdą wojnę. Rząd Tuska wolał przeznaczyć środki z KPO na dopłaty do elektryków

serwisy.gazetaprawna.pl / gov.pl / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności