Przeprowadzenie pełnego ćwiczenia losowo wybranej jednostki – począwszy od mobilizacji, a skończywszy na wyjściu jednostki w pole i przeprowadzenie tam serii ćwiczeń – zaproponował na łamach tygodnika „Polityka” gen. Piotr Makarewicz. „Rozumiem, że nikt się do tego nie pali, bo wnioski mogłyby być przerażające” – mówi generał.

Oficer skrytykował proces uzawodowienia armii:

Została[uzawodowiona] za jednym zamachem. I w efekcie ten proces jest tyle wart, ile papier, na którym go zaplanowano– mówi. Zaznaczył on również, że od pięciu lat Polska nie szkoli rezerw:

Był taki moment, że nawet nie szkoliliśmy tych rezerwistów, którzy nam jeszcze zostali. A sprzęt się cały czas zmienia– powiedział generał. Oficer wykluczył również wojnę z Rosją „w kilku najbliższych kilku miesięcy, a może nawet lat”:

Nie jesteśmy ważni z punktu widzenia strategicznego ani ekonomicznego. Na naszym terytorium nie ma też rosyjskiej mniejszości narodowej, która byłaby pretekstem i zarzewiem do takiego konfliktu– podkreślił.

„Polityka” / onet.pl / Kresy.pl

31 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. jerzyjj
    jerzyjj :

    Mamy MON, ale nie mamy armii, już nie mamy, jest korpus ekspedycyjny!
    Umiłowani w zimnym piwie, kondycja militarno gospodarcza i nasze sojusze nie gwarantują nam niczego!
    NATO, „nie będzie umierać za Gdańsk!”
    Armię i przemysł obronny, Polska miała, to czas przeszły, dokonany!
    Polecam dwie publikacje, najpierw to:
    „Victory, czyli zwycięstwo” Peter Schweizer.
    Z niej dowiecie się, dlaczego jest jak jest w kraju nad Wisłą.
    Jak była w tworzeniu tego bajzlu rola wadowickiego pastucha i jego świty,
    kto i w jakim celu powołał KOR i Solidarność.
    Trwa to już ponad 20 lat i co z tego wynikło?
    Bieda, niebotyczny dług, bezdomność, bezrobocie, wyzbycie się podstaw bytu, majątku. Pochodną takiego stanu jest kondycja czegoś, co kiedyś nazywało się armią.
    Pisze o tym komandor Artur Bilski w „Polska Armia Na Posyłki”.
    A teraz, przejdźmy do czasu „niewoli”.
    Jako naród, zaczynaliśmy z takim „dorobkiem”.
    Po dwudziestu latach od końca wojny było tak.
    Większość, podkreślam, większość sprzętu, nie wszystek, wyprodukowana w kraju,
    zaprojektowana przez polskiego konstruktora, wykonana przez polskiego robotnika
    w POLSKICH fabrykach!
    Malkontentom przypominam, działo się to prawie pół wieku temu!
    DEFILADA TYSIACLECIA
    Czas współczesny i coś, co bezzasadnie nazywane jest armią.
    Oni nawet maszerować nie potrafią, że o sprzęcie nie wspomnę!
    DFILADA 2007
    Czas oszołomów, korowsko solidarnościowego chowu,
    to też ponad dwadzieścia piec lat i co Wy na to?
    Przykre w tym wszystkim jest to, że żelazny kanclerz miał rację.