Przed wojną ukraińscy przewoźnicy wykonywali około 200 tys. przejazdów rocznie, dziś to już około miliona ciężarówek. To nieuczciwa konkurencja. Ukraińskie tiry wjeżdżają puste do Polski, ładują się tutaj i jeżdżą po całej Europie, zabierając zlecenia naszym firmom – podkreśla Alvin Gajadhur, doradca prezydenta Karola Nawrockiego i były główny inspektor transportu drogowego.
Alvin Gajadhur, doradca prezydenta Karola Nawrockiego i były główny inspektor transportu drogowego, był gościem Radia WNET w poniedziałek. Przypomniał, że po wybuchu wojny zniesiono zezwolenia dwustronne na przewozy między Polską a Ukrainą. „Sytuacja polskich przewoźników jest tragiczna. Takiego kryzysu nie było od 25 lat” – podkreślił.
Jak wskazał, na początku wojny sytuacja była wyjątkowa, jednak obecnie polskie firmy transportowe stoją na granicy upadku. „Jeśli to się nie zmieni, firmy będą upadać jedna po drugiej. Dlatego przewoźnicy apelują o rewizję umowy, która jest ciągle przedłużana” – zaznaczył.
„Przed wojną ukraińscy przewoźnicy wykonywali około 200 tysięcy przejazdów rocznie, dziś to już około miliona ciężarówek. To nieuczciwa konkurencja. Ukraińskie tiry wjeżdżają puste do Polski, ładują się tutaj i jeżdżą po całej Europie, zabierając zlecenia naszym firmom” – podkreślił.
Gajadhur zwrócił też uwagę na inny problem branży, jakim jest niedobór kierowców. „Brakuje około 150 tysięcy kierowców. Wielu z nich to cudzoziemcy spoza UE, którzy mają ogromne problemy z uzyskaniem wiz. Procedury trwają miesiącami” – powiedział.
Dodał, że kolejnym wyzwaniem dla transportu jest Zielony Ład. Jeśli od 2035 roku wejdą przepisy zakazujące rejestracji pojazdów spalinowych, będzie to katastrofa dla branży. Wymóg posiadania we flotach pojazdów elektrycznych lub wodorowych generuje ogromne koszty, a firmy już teraz znajdują się na krawędzi bankructwa.
Gajadhur przypomniał, że polscy przewoźnicy przez lata byli liderami na rynku europejskim. „Świadczyli usługi na najwyższym poziomie, jeździli po całym kontynencie. Dlatego Berlin i Paryż robiły wszystko, by ich stopniowo eliminować, np. przez pakiet mobilności” – wyjaśnił.
Podkreślił również, że transport drogowy to strategiczny sektor gospodarki. „To krwioobieg gospodarki. W czasie pandemii, kiedy wszystko stanęło, przewoźnicy nadal jeździli, dowożąc artykuły pierwszej potrzeby. Dlatego polskim przewoźnikom należy się szacunek. Tworzą 6–7 proc. PKB” – podsumował.
Na koniec zaznaczył, że prezydent Karol Nawrocki spotykał się już z przedstawicielami branży i odwiedzał firmy transportowe, deklarując wsparcie. Jesienią planowane jest kolejne spotkanie z sektorem. „Prezydent jest otwarty na inicjatywy legislacyjne – jeśli będzie możliwość zgłoszenia ustawy, zrobi to” – zapewnił.
Czytaj: Polska branża transportowa zwija się w ciszy
wnet.fm / Kresy.pl
































