W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach współczynnik dzietności spadł w 2024 roku do 1,8 dziecka na kobietę, czyli do poziomu znanego z Europy. W Chile sytuacja jest już podobna do Japonii — wskaźnik wynosi tam zaledwie 1,14. Eksperci podkreślają, że za kryzysem urodzeń nie stoi jeden czynnik kulturowy, lecz splot zmian ekonomicznych, społecznych i demograficznych.

Jeszcze w latach 50. ubiegłego wieku przeciętna mieszkanka Ameryki Łacińskiej rodziła prawie sześcioro dzieci. Dziś jest to mniej niż dwoje. Skala tej zmiany zaskakuje nawet badaczy, którzy od lat obserwują globalny trend spadku dzietności.

Rekordowo szybkie tempo zmian

Ameryka Łacińska i Karaiby zeszły poniżej progu zastępowalności pokoleń, wynoszącego 2,1 dziecka na kobietę, w 2015 roku. Według Komisji Gospodarczej ONZ ds. Ameryki Łacińskiej i Karaibów, ECLAC, w 2024 roku średni współczynnik dzietności w regionie wyniósł 1,8.

Średnia dla całego regionu maskuje znacznie głębszy spadek w części państw. Chile osiągnęło wskaźnik 1,14 dziecka na kobietę, Kostaryka 1,32, Urugwaj 1,40, a Argentyna 1,50. Brazylia, najludniejszy kraj regionu, utrzymuje się w okolicach 1,6. ECLAC podała, że w 2024 roku 76 proc. krajów i terytoriów Ameryki Łacińskiej i Karaibów znajdowało się już poniżej progu zastępowalności pokoleń.

Istotna jest nie tylko sama liczba urodzeń, ale także tempo zmiany. Europa przechodziła od wysokiej do niskiej dzietności przez wiele dekad. W Ameryce Łacińskiej i na Karaibach podobny proces dokonał się w znacznie krótszym czasie. ECLAC wskazuje, że spadek był szybszy, niż zakładały wcześniejsze projekcje demograficzne. Region bardzo szybko się starzeje. Według ECLAC mediana wieku w regionie wzrosła z 18 lat w 1950 roku do 31 lat w 2024 roku, a do 2050 roku ma wynieść około 40 lat.

Nie da się tego zrzucić na dobrobyt

Przyczyny spadku dzietności są bardziej złożone niż standardowe wyjaśnienia odwołujące się wyłącznie do wzrostu dobrobytu, sekularyzacji albo indywidualizmu. Spadek objął bowiem także rodziny biedniejsze, prowincjonalne, tradycyjne i religijne.

Opublikowany w styczniu 2026 roku working paper NBER autorstwa Milagros Onofri, Inés Berniell, Raquel Fernández i Azul Menduiñy pokazuje, że trendu nie napędza przede wszystkim zmiana struktury społecznej. Liczba urodzeń spada we wszystkich grupach. Mniej dzieci mają kobiety wykształcone i niewykształcone, miejskie i wiejskie, zamożniejsze i biedniejsze. Szczególnie duże znaczenie ma zaś spadek urodzeń wśród kobiet młodszych, niezależnie od poziomu wykształcenia.

Spadła liczba nastoletnich ciąż. Rosną koszty życia

Pierwszym ważnym czynnikiem był gwałtowny spadek liczby nastoletnich ciąż. Przez dziesięciolecia w Ameryce Łacińskiej to właśnie młodociane matki znacząco podbijały statystyki urodzeń. Według ECLAC wskaźnik urodzeń wśród kobiet w wieku 15–19 lat spadł w regionie z 69,9 na 1000 w 2014 roku do 50,3 na 1000 w 2024 roku.

Lepsza edukacja dziewcząt i większy dostęp do antykoncepcji ograniczyły liczbę wczesnych ciąż. Późniejsze macierzyństwo nie zrekompensowało jednak tego spadku.

Drugim mechanizmem jest ekonomia codzienności. Raport UNFPA z 2025 roku wskazuje, że wiele kobiet i rodzin nie rezygnuje z rodzicielstwa z powodów ideowych, lecz ma mniej dzieci, niż chciałoby mieć, z powodu barier materialnych i organizacyjnych.

Koszty mieszkań, niestabilne zatrudnienie, brak wystarczających urlopów rodzicielskich i ograniczony dostęp do opieki nad dziećmi przesuwają decyzję o rodzicielstwie na później. W wielu przypadkach to „później” już nie nadchodzi.

Ameryka Łacińska, mimo dużych nierówności i biedy, jest regionem silnie zurbanizowanym. Około 80 proc. jej mieszkańców żyje w miastach, a właśnie tam koszty wychowania dzieci są szczególnie wysokie. Dochody par wystarczają na czynsz, ale zostawiają niewiele miejsca na oszczędności. „Żeby myśleć o długoterminowym zobowiązaniu, jakim są dzieci, musielibyśmy właściwie wygrać na loterii” — mówi 34-letnia Nadia Gómez z Paragwaju, cytowana przez „Americas Quarterly”.

Migracja rozbiła wspólnoty rodzinne

Trzecim czynnikiem jest zmiana norm społecznych, która dotarła do regionu za pośrednictwem mediów społecznościowych, globalnej kultury i nowych wzorców aspiracji. Młodsze pokolenie kobiet, także w rodzinach katolickich i środowiskach tradycyjnych, coraz częściej zestawia rodzicielstwo z pytaniami o pracę, stabilność, zdrowie i bezpieczeństwo.

Stabilne ścieżki kariery dla kobiet bywają trudno dostępne. Migracja ze wsi do miast naruszyła natomiast latynoamerykańską tradycję wielopokoleniowych gospodarstw domowych. Dziadkowie często mieszkają zbyt daleko, by mogli pomóc w opiece nad dziećmi. Kobiety w Ameryce Łacińskiej wykonują tradycyjnie dwukrotnie więcej nieodpłatnej pracy opiekuńczej i domowej niż mężczyźni, co dodatkowo zmniejsza atrakcyjność rodzicielstwa.

Są też problemy charakterystyczne dla Ameryki Łacińskiej. 28-letni Matías Morales z Montevideo wskazuje na kryzysy gospodarcze i skutki pandemii COVID-19, które stworzyły przestrzeń dla gangów narkotykowych. „Wartości społeczne są dziś inne. Rozprzestrzenia się narkokultura” — mówi Morales. „Nikt już nie myśli o posiadaniu dzieci”.

Bonusy nie pomagają

Ameryka Łacińska i Karaiby nie doświadczą natychmiastowego kurczenia się populacji. Według ECLAC liczba mieszkańców regionu ma rosnąć do około 2053 roku, gdy osiągnie szczyt na poziomie około 730 mln osób. Potem zacznie spadać.

Już teraz widać jednak pierwsze skutki zmiany. W Argentynie część placówek edukacyjnych szuka uczniów, Urugwaj od 2021 roku notuje więcej zgonów niż urodzeń, a systemy emerytalne tworzone dla dawnych piramid demograficznych stają przed rosnącą presją finansową.

W 2024 roku region liczył około 663 mln mieszkańców, czyli mniej, niż przewidywały projekcje sporządzane na początku XXI wieku. Niższa dzietność oznacza, że w kolejnych dekadach Ameryka Łacińska będzie miała mniej dzieci, mniej osób w wieku produkcyjnym i coraz większy udział seniorów. Dla państw o słabszych systemach zabezpieczenia społecznego będzie to szczególnie trudne wyzwanie.

Politycy próbują reagować przez bonusy prorodzinne, ulgi podatkowe i programy wsparcia rodzin. Eksperci pozostają jednak ostrożni. Doświadczenia europejskie pokazują, że takie działania często przesuwają moment narodzin dziecka, ale nie zawsze zwiększają ostateczną liczbę dzieci.

„Starzenie się społeczeństwa to niemal nieunikniony proces” — komentuje Cristina Querubín, konsultantka Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju. „Prawdziwym wyzwaniem jest to, jak dostosujemy się do tych zmian i jak nasze społeczeństwa będą mogły starzeć się z większą godnością” — podkreśliła.

„Głównym wyzwaniem dla Ameryki Łacińskiej jest to, że region zestarzeje się, zanim zdąży się wzbogacić” — mówi z kolei Ernesto Revilla, główny ekonomista Citigroup ds. LATAM.

Ameryka Łacińska stoi więc przed zmianą, której nie da się łatwo odwrócić transferami socjalnymi. Region jest też dowodem, że kryzys urodzeń dotyka również społeczeństw uchodzących za konserwatywne, religijne i przywiązane do rodziny.

Czytaj też:

GUS: spadek demograficzny w Polsce przyśpiesza. Jeden z najgorszych wyników w Europie

Reuters: Ukraina stoi w obliczu załamania demograficznego

Kresy.pl / ECLAC NBER / Americas QuarterlyIPS / El País

Tagi: , ,
forma płatności