Władysław Tokareu, szef witebskiego oddziału Związku Polaków na Białorusi nie uznawanego przez miejscowe władze, wyjechał do Polski. Polski działacz poinformował, że musiał opuścić Białoruś, gdyż miejscowe służby specjalne zainteresowały się jego osobą i obawia się o swoje bezpieczeństwo.
Tokareu – cytowany przez Radio Swaboda – powiedział, że bezpodstawnie jest podejrzany o machinacje finansowe .W ubiegłą sobotę został zatrzymany na ulicy i przesłuchany w Departamencie Dochodzenia Finansowego, a jego mieszkanie zostało przeszukane. Milicjanci zabrali dwa laptopy.
Igor Bancer, rzecznik prasowy Związku Polaków na Białorusi nie uznawanego przez miejscowe władze powiedział Polskiemu Radiu, że Tokareu to aktywny i tym samym niewygodny dla władz działacz społeczny. “Dopóki nie porozmawiam z Tokareuem nie podam szczegółów. Ale w mojej ocenie – to co on powiedział, że to jest związane z działalnością Związku Polaków – na pewno może mieć miejsce” – mówi Bancer.
Według Radia Swaboda Tokareu od kilku dni jest już w Polsce, ale na razie nie zamierza występować o azyl. W Witebsku, gdzie pozostała jego żona i córka, pracował w firmie budowlanej.
IAR/Kresy.pl






























