Firma Veem-Budserwis nie chce przekazać do eksploatacji budynku Konsulatu Generalnego RP we Lwowie. Żąda od inwestora, jakim jest polskie MSZ, dodatkowych 8 mln hrywien. Nie ujętych w żadnej umowie.

Premia za kryzys

Wykonawca prac budowlanych, firma Veem-Budserwis uważa, że 8 mln hrywien należy się jej ze względu na światowy kryzys finansowy i wynikający z niego wzrost kosztów budowy. Według ostatnich uzgodnień, budynek konsulatu miał być oddany do eksploatacji 31 maja br. To i tak rok później niż planowano w 2008 roku, kiedy to uroczyście wmurowano kamień węgielny w fundamenty budynku. Od tego czasu umowa była zmieniana kilka razy – właśnie po to, by uwzględnić warunki, wywołane przez kryzys.

„Możemy zakończyć prace w ciągu miesiąca, ale pod warunkiem uzgodnienia wartości dodatkowych robót oraz różnic w cenie materiałów i sprzętu. Dla strony polskiej obiekt potaniał o 12 proc., dlatego że ONI obliczają cenę w euro. Dla nas wartość obiektu wzrosła” – mówił na zorganizowanej we Lwowie konferencji prasowej Wołodymyr Bryhadyr – prezes firmy Veem-Budserwis. O tym, że budżet polskiego MSZ tworzony jest w złotówkach, a nie w euro pan Bryhadyr nie wie lub wiedzieć nie chce. Przeliczenia kursowe tu na nic.

Sprawa nie mieści się w żadnych normach współpracy międzynarodowej lub biznesowej. Suma, której żąda Veem-Budserwis jest gigantyczna i niczym nie poparta.

Strona polska proponuje, by Veem-Budserwis przekazała obiekt do użytku w stanie, w jakim jest obecnie i chce wykończyć go we własnym zakresie. Zarząd firmy Veem-Budserwis nie chce się na to zgodzić.

Polski konsulat powstaje „za pieniądze Ukraińców”

Veem-Budserwis stara się sprawę nagłośnić i szuka sojuszników. Armaty wytoczone. Tylko naboje ślepe.

Wołodymyr Krechowecki, wiceprezes Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Budowlanych Ziemi Lwowskiej i zarazem deputowany lwowskiej rady obwodowej, stwierdził na zwołanej konferencji prasowej, że budynek konsulatu polskiego we Lwowie powstaje „za pieniądze Ukraińców”. Chodzi o koszty, opłacane przez obywateli Ukrainy w konsulacie za rozpatrzenie wniosku wizowego.

Krechowecki powiedział, że przez ukraińskie oddziały polskiego Kredobanku z tytułu opłat wizowych przepływa rocznie prawie 20 mln hrywien (ok. 1,5 min euro).

„Jest to 20 mln hrywien za 300 tysięcy wiz (tyle wiz wydaje w ciągu jednego roku przez konsulat RP we Lwowie – red.). Wartość budynku konsulatu stanowi ok. 4 mln euro. Dla strony polskiej jest to niezły projekt biznesowy” – powiedział deputowany lwowskiej rady obwodowej.

„Nasi obywatele, można powiedzieć, sami opłacają tę budowę i mają prawo wymagać należnego szacunku. Miasto wydzieliło bezpłatnie działkę pod budowę konsulatu i powinno wymagać dotrzymania terminów. Ukraińskim inwestorom już dawno by naliczono kary umowne” – mówił dalej pan Krechowecki. Należy chyba uprzedzić członków Stowarzyszenia Przedsiębiorstw Budowlanych Ziemi Lwowskiej, że pan wiceprezes, ma poważne problemy z matematyką, o jakimkolwiek „biznesplanie” nawet nie wspominając. Tak się zapędził w wyliczaniu nadzwyczajnych zysków „strony polskiej”, że zapomniał o kosztach wynajęcia lokali dla działającego w trzech miejscach Lwowa konsulatu, opłaceniu energii, kosztów obsługi, itd., itd., na naklejce wizowej i długopisach skończywszy.

Także działka, na jakiej prowadzona jest budowa konsulatu nie była bezpłatna. By rozpocząć budowę polskie MSZ kupiło starą kamienicę, którą trzeba było na własny koszt rozebrać. Co do kar umownych – nawet wykonawca przyznaje, że w przypadku sprawy sądowej to właśnie on musiałby zapłacić kary umowne. A już sugestia, że obywatele Ukrainy, wnosząc opłaty wizowe, mają zarazem opłacić nieudacznictwo i „widzi mi się” prywatnej firmy budowlanej jest kuriozalna i w pełni demagogiczna.

Jedyne z czym należałoby się zgodzić z deputowanym Krechoweckim – to stwierdzenie, że obywatele Ukrainy mają prawo wymagać należnego szacunku. Właśnie po to budowany jest nowy budynek Konsulatu RP we Lwowie. Władze Ziemi Lwowskiej powinny ze wszech miar dopomóc by jak najszybciej mógł być oddany do użytku.

Jak być miało…

Podczas wmurowania kamienia węgielnego pod budynek Konsulatu Generalnego RP we Lwowie, 2 maja 2008 roku, gubernator Ziemi Lwowskiej Mykoła Kmit’ mówił o tym, że połączenie wysiłków Ukrainy i Polski pod takim symbolicznym znakiem oznacza, że rozpoczynamy nową epokę w rozwoju państwa ukraińskiego, nową epokę w rozwoju kontaktów między Ukrainą a Polską.

„Mam nadzieję, że ten symboliczny znak nigdy nie zostanie znaleziony w ruinach tego wielkiego budynku. Po latach nasze dzieci nie będą korzystały z tego budynku, jako z miejsca, w którym się otrzymuje wizy, ale będzie to budynek, łączący wysiłki Wschodu i Zachodu. Będzie tu przebiegała współpraca w zakresie ochrony dziedzictwa historycznego, kultury, sztuki, ochrony zdrowia i środowiska. Ten budynek powinien się stać symbolem zjednoczonej wielkiej Europy”, – mówił pan gubernator.

Co będzie…

„Podejmiemy działania, żeby nowy konsulat Polski we Lwowie został otwarty jak najszybciej” – powiedział w rozmowie z Kurierem Grzegorz Opaliński – Konsul Generalny RP we Lwowie.

Marcin Romer, Kurier Galicyjski




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz