Nie nadążam za tempem degradacji polskiego społeczeństwa, a prezydent Nawrocki działa po myśli Kremla i spycha Polskę w otchłań – to tylko część twierdzeń, jakie w ostatnim czasie wyraził w sieci Ołeksandr Zinczenko, były zastępca szefa Ukraińskiego Instytutu Pamięci Narodowej. Z kolei ze słów byłego szefa UIPN i „kłamcy wołyńskiego” Wołodymyra Wjatrowycza wynika, że do rzezi wołyńskiej mogłoby nie dość, gdyby Polacy zaakceptowali stanowisko OUN-UPA i zgodzili się na trwałe oderwanie od Polski Wołynia i Małopolski Wschodniej.

W związku z ostatnimi spięciami na linii Polska ‒ Ukraina na tle polityki historycznej i symboliki banderowskiej w naszym kraju nastąpiło wyraźne ożywienie aktywności części ukraińskich historyków i komentatorów, szczególnie w mediach społecznościowych. Jednym z najaktywniejszych jest Ołeksandr Zinczenko, W ostatnich dniach intensywnie komentuje różne sytuacje, w tonie nagonki na Polskę.

Wśród spraw, które komentuje Zinczenko, jest m.in. oświadczenie ukraińskich historyków „o niedopuszczalności upolityczniania tragicznych kart historii”.

Przypomnijmy, że ukraińscy historycy opublikowali oświadczenie, w którym skrytykowali inicjatywę prezydenta RP Karola Nawrockiego dotyczącą ustawowego zakazu propagowania symboli banderowskich. Reakcja pojawiła się po tym, jak w poniedziałek do polskiego Sejmu wpłynął projekt nowelizacji ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej – Komisji Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu oraz ustawy – Kodeks karny. Dokument został przygotowany z inicjatywy prezydenta RP.

Były wiceszef Ukraińskiego IPN zaznaczył, że „Ambasada Ukrainy w Polsce opublikowała jedynie oświadczenie ukraińskich historyków” i że nie było to oficjalne stanowisko rządu w Kijowie.

„To nie ambasada reaguje na brednie (prezydenta Polski Karola – red.) Nawrockiego, ale ukraińscy historycy. Cóż, nazywanie reakcji historyków na idiotyzmy polskich polityków aktami zemsty jest trochę żenujące, prawda?” – napisał na Facebooku Zinczenko. Dodał, że zasadniczo zgadza się z ukraińskimi historykami, choć sam w swoim stanowisku posunąłby się jeszcze dalej.

„Nie ograniczyłbym się jednak do kryminalizacji negowania zbrodni Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich na ukraińskiej ludności cywilnej w czasie II wojny światowej – prawnie zakazałbym propagandy idiotyzmu jako dominującej ideologii dzisiejszej Polski” – zapowiedział. Oświadczył też, że „żadna «ideologia banderyzmu» nigdy nie istniała”.

„Prezydent Polski znów chce stanąć na drodze niepodległości Ukrainy? Nawrocki się spóźnił” – dodał Zinczenko, używając przy tym wyrażenia „opizdaw” (oryg. oпіздав), które na Ukrainie traktowane jest jako część tzw. „azyrowki” czy „azirizm”. Chodzi specyficzny dialekt ze wschodniej Ukrainy, a w potocznym znaczeniu o sposób mówienia osób rosyjskojęzycznych, które „kaleczą” język ukraiński, czasem z komicznym efektem. W typ przypadku chodzi o brzmienie tego słowa, podobne do wulgarnego określenie waginy, przez co, przekładając na polski, brzmi ono podobnie do polskiego „ocip**ć”. Zinczenko zapewne użył tego zabiegu celowo.

Były wiceszef UIPN skomentował też stanowisko Rafała Leśkiewicza, historyka i rzecznika prezydenta Nawrockiego, który w imieniu Kancelarii Prezydenta skrytykował list ukraińskich historyków, mówiąc m.in., że to realizacja scenariusza Kremla.

„Rafał, nie uwierzysz: tak właśnie brzmi dla ukraińskich historyków Twój i Nawrockiego pomysł zakazania ideologii walki o niepodległość Ukrainy w Polsce. Z ukraińskiej strony brzmi to zbieżnie z Putinem. Nie spodziewałem się, że przyznasz się do tego publicznie, ale to nie ukraińscy historycy działają obecnie w ramach oczekiwań Kremla, ale Ty i Twój szef” – napisał Zinczenko. Następnie przytoczył cytat Józefa Piłsudskiego („Bez niepodległej Ukrainy nie będzie wolnej Polski”) z komentarzem:

„Niech Twój szef, następnym razem, gdy będzie rozmawiał z duchem Piłsudskiego, zapyta go, co miał na myśli. Bo Karol Nawrocki zapisał się w historii jako pierwszy prezydent niepodległej Polski, który zakwestionował słuszność walki o niepodległość Ukrainy”.

Napisał też, że coś, co określane jest w Polsce mianem „ideologia banderyzmu” jest tym, co „ratuje dziś Polskę przed wielką wojną”. W emocjonalnym tonie wezwał też Leśkiewicza, żeby powiedział to samo w twarz znajomym ukraińskim historykom, którzy walczą na froncie i odnoszą rany. „Ty i twój szef spychacie Polskę w otchłań” – podsumował.

W innym wpisie na Facebooku ukraiński historyk i publicysta odniósł się do wpisu posła Włodzimierza Skalika (Konfederacja Korony Polskiej), który w swoim poście zaapelował o usunięcie z obszaru Polski wszystkich obiektów, których symbolika odwołuje się do gloryfikowania OUN-UPA. Dołączył do niego fotografię nieistniejącego od blisko 10 lat tzw. pomnika UPA w Hruszowicach na Podkarpaciu, postawionego nielegalnie, a rozebranego przez lokalną społeczność.

„(…) w Hruszowicach ten pomnik nad grobami został zniszczony przez władze lokalne za publiczną zgodą władz centralnych po kilku aktach «obywatelskiego» wandalizmu” – napisał Zinczenko. Należy zaznaczyć, że lokalne władze wyraziły w pełni legalną zgodę na rozbiórkę nielegalnego obiektu, natomiast nie były organizatorem i wykonawcą samej akcji. Co więcej, przeprowadzone później w tym miejscu przez IPN prace archeologiczne, pod kierunkiem prof. Krzysztofa Szwagrzyka wykazały, że „pomnik” zbudowano na starych polskich grobach; nie odkryto żadnych śladów, mogących świadczyć, że pochowano tam jakiś upowców.

PRZECZYTAJ: IPN zaprezentował oficjalne wyniki prac na cmentarzu w Hruszowicach

W swoim wpisie Zinczenko twierdzi, że „w Polsce co tydzień dochodzi do dziesiątek aktów antyukraińskiej histerii”.
„Zdarzają się codziennie. Różne. Przeważnie bardzo głupie (…)” – napisał, sugerując dalej, że Polska nie szanuje „miejsc spoczynku poległych”.

W jeszcze innym poście Zinczenko napisał, że nie nadąża „za tempem degradacji polskiego społeczeństwa”. Dalej skomentował kontrowersje, związane z używaniem przez Ukraińców gestu uniesionych trzech środkowych palców dłoni. Przyznał, że symbolizuje on ukraiński trójząb (tryzub), herb Ukrainy i że sam gest był popularny w początkach ukraińskiej niepodległości pod koniec XX wieku, ale zaprzeczył, jakoby miałby on symbolizować widły i nawiązywać do rzezi wołyńskiej.

„Znaczna część polskiego społeczeństwa dała się oszukać na gruncie ukrainofobii. Jeśli paranoja może być ogromna – to właśnie tak jest” – skomentował. Później uzupełnił wpis o fragment, w którym nazwał „małpami” osoby, która w sieci krytykowały go za sformułowanie o „szybkości degradacji znacznej części polskiego społeczeństwa”. Twierdził, że słowa te były skierowane przede wszystkim do osoby, która połączyła gest trzech palców z rzezią wołyńską. „Ale małpom trudno to zrozumieć” – dodał.

Poza Zinczenką, pewną aktywność w sieci wykazuje też historyk Wołodymyr Wjatrowycz, „kłamca wołyński”, znany apologeta OUN-UPA i Stepana Bandery, były szef UIPN, a obecnie deputowany parlamentu Ukrainy. Zinczenko był niegdyś jego bliskim współpracownikiem. W swoim wpisie Wjatrowycz otwarcie zaprzeczył antypolskiemu charakterowi banderyzmu i temu, że antypolonizm OUN-UPA był jedną z przyczyn „konfliktu polsko-ukraińskiego w czasie II wojny światowej”. Powołał się na komunikat „Ministerstwa Spraw Zagranicznych rządu emigracyjnego z ziem wschodnich” ze stycznia 1943 roku, w którym, jak cytuje, napisano, że: „Stosunek OUN do Polski wynika z bezkompromisowej interpretacji przez nich programu oderwania od Polski co najmniej Małopolski Wschodniej, Wołynia i Południowego Polesia. Gdyby Polska chciała zrezygnować z tych ziem, co powinna uczynić, gdyż otrzymałaby znaczne terytoria na północy i zachodzie – byliby gotowi do wspólnej akcji antyniemieckiej z Polakami”.

„Przeszkodą w zrozumieniu była zatem niechęć polskich polityków do oddania terenów zamieszkanych głównie przez Ukraińców. Ostatecznie stali się częścią niepodległej Ukrainy” – oświadczył Wjatrowycz. Co ciekawe, sam przyznał, że OUN „bezkompromisowo” dążyło do oderwania od Polski „co najmniej” (sic!) Małopolski Wschodniej, Wołynia i Południowego Polesia, wyraźnie sugerując, że Polacy po prostu powinni to zaakceptować w imię „rekompensaty” w postaci przyznanych Polsce później tzw. ziem odzyskanych. Ponadto, pośrednio wynika z tego, iż otwarta rezygnacja z południowo-wschodnich ziem Polski miałaby być bezwzględnym warunkiem zarzucenia przez OUN-UPA działań wymierzonych w Polaków.

Przypomnijmy, że Instytut Pamięci Narodowej odniósł się do listu historyków i osób publicznych opublikowanego przez UIPN. Podkreślono, że symbolika OUN-UPA pozostaje trwale związana z ludobójstwem na Wołyniu i nie może być akceptowana w przestrzeni publicznej w Polsce.

Zobacz też: IPN: Nawrocki nie wiedział o ekshumacjach UPA

Dodajmy, że kilka miesięcy temu Ołeksandr Zinczenko porównał Karola Nawrockiego do Hitlera.

Kresy.pl / FB

Tagi: , , , ,
forma płatności