28-letni Jahor I., który służył wcześniej w białoruskim pułku ochotniczym na Ukrainie, odebrał sobie życie w Gdańsku. Wcześniej przetrzymywał swojego znajomego, stosując wobec niego przemoc fizyczną i psychiczną. Sprawę badała policja, która potwierdziła samobójstwo.
Gdańska policja potwierdziła śmierć 28-letniego obywatela Białorusi, który 25 lipca odebrał sobie życie, rzucając się pod pociąg. Jak ustalił portal Biełsat, mężczyzna miał wcześniej służyć na Ukrainie w szeregach białoruskiego ochotniczego pułku Pogoń. O jego śmierci poinformowali także znajomi i bliscy.
Według ustaleń dziennikarzy, po przyjeździe do Polski Jahor I. doświadczał nasilających się problemów natury psychicznej. Zmagał się z depresją i przez pewien czas przyjmował silne środki farmakologiczne. W ostatnich miesiącach miał jednak przerwać leczenie, argumentując to brakiem poprawy. Jeden z przyjaciół zmarłego, który w rozmowie z Biełsatem występuje jako A., powiązał późniejsze wydarzenia właśnie z pogarszającym się stanem psychicznym mężczyzny.
Z relacji A. wynika, że 23 lipca Jahor odwiedził go w jego mieszkaniu pod pretekstem rozmowy. W trakcie spotkania miał go obezwładnić, związać i zażądać dostępu do telefonu. Przez wiele godzin odczytywał wiadomości i reagował przemocą na treści, które uznał za obraźliwe. Według relacji, stosował wobec niego bicie, zadawał rany nożem oraz przypalał gazową zapalniczką.
Jak podkreślił A., głównym motywem działania Jahora było zdobycie informacji na temat tego, co były przyjaciel miał mówić o nim innym osobom. Przetrzymywanie trwało niemal 24 godziny. W końcu Jahor miał pozwolić mu zadzwonić pod numer alarmowy, po czym opuścił mieszkanie, zabierając oba telefony. Przed wyjściem miał powiedzieć: „Nie chcę iść do więzienia za to, co zrobiłem. Zamierzam się zabić.”
A. został przewieziony do szpitala, gdzie opatrzono liczne rany cięte oraz oparzenia. Kilka godzin później został wezwany na komisariat, gdzie poinformowano go, że Jahor I. rzeczywiście odebrał sobie życie, rzucając się pod nadjeżdżający pociąg.
Policja prowadziła postępowanie dotyczące bezprawnego pozbawienia wolności, uszkodzenia ciała oraz przywłaszczenia telefonu. Dochodzenie zostało jednak umorzone w związku ze śmiercią podejrzanego.
Zobacz też: Białorusin zatrzymany w Warszawie. Był ścigany czerwoną notą Interpolu za handel narkotykami
Czytaj: Gang Białorusinów i Ukraińców podrabiał dokumenty [+VIDEO]
Kresy.pl/Biełsat






























