Były premier Polski w kategoryczny sposób wypowiedział się kwestii zaangażowania Polski we wspieranie Ukrainy uznając, że dwa państwa mają różne interesy narodowe.

Leszek Miller mówił o wojnie na Ukrainie w czwartkowym programie Radia Zet. Mówiąc o celach polityki ukraińskiej były premier ocenił – “Celem Wołodymyra Zełenskiego jest to, żeby spowodować zbiorową reakcję zbrojną NATO. To znaczy, żeby żołnierze państw członkowskich pojawili się na Ukrainie i rozpoczęli bezpośrednią walkę z Rosją” – przytoczył portal Dorzeczy.pl.

Mille twierdził, że Zełenski namawiał byłego prezydenta Polski Andrzej Duda, by nie ujawniał czyja rakieta spadła w Przewodowie i zabiła dwóch Polaków. Władze Polski przez kilka godzin nie informowały wówczas o tym, co konkretnie spowodowało eksplozję skutkującą tragedią. Spekulacje przecięła po paru godzinach administracja ówczesnego prezydenta USA Joe Bidena podkreślając, że to ukraiński pocisk spadł w na polskim terytorium z tragicznym skutkiem.

Jak ocenił Miller – “Niezależnie od sympatii, jaką się ma tu w Polsce do Zełenskiego, trzeba pamiętać, że my mamy w tej sprawie rożne interesy. Ukraina ma interes włączenia krajów NATO-wskich do bezpośrednich działań zbrojnych, a my mamy interes, żeby trzymać się od tego jak najdalej”.

Były permier uznał, że obywateli Polski należy zapewniać, że “naszą najsilniejszą tarczą jest obecność w NATO, że pakt ma taką siłę odstraszającą, że nikt nie odważy się go zaatakować i z tego punktu widzenia Polska jest absolutnie bezpieczna”. Zarazem ocenił, iż rząd podejmuje niedostateczne działania informacyjna w kwestii zagrożen dla bezpieczeństwa wobec obywateli.

Sam prezydent Duda już po zakończeniu kadencji przyznał, że Zełenski próbował wciągnąć Polskę do wojny.

dorzeczy.pl/kresy.pl

Tagi: , , ,
forma płatności