Na lotnisku wojskowym w Celle w Dolnej Saksonii doszło do incydentu z udziałem transportowego samolotu C-130. Nieznani sprawcy odpalili w jego kierunku ładunki pirotechniczne, jednak maszyna nie została uszkodzona.
26 września, na terenie bazy lotniczej w Celle w Dolnej Saksonii odnotowano incydent związany z niemieckim samolotem transportowym C-130. Jak podał „Spiegel”, nieznani sprawcy wystrzelili w kierunku maszyny ładunki pirotechniczne wkrótce po jej starcie.
Według relacji mediów, zdarzenie nie spowodowało uszkodzeń samolotu. Piloci natychmiast zgłosili zdarzenie do wieży kontrolnej.
Zobacz też: Drony nad elektrownią, rafinerią i parlamentem w Niemczech – śledczy badają możliwe szpiegostwo
Zobacz też: Szef MSZ Niemiec: Rosyjskie drony zjednoczyły Europę. „Coś się stało, nawet AfD to widzi”
Śledztwo w tej sprawie prowadzą zarówno Bundeswehra, jak i policja. Źródła wojskowe, cytowane przez „Spiegel”, podkreślają, że ataki na wojskowe samoloty zdarzają się sporadycznie, a dotychczasowe przypadki dotyczyły głównie oślepiania pilotów laserami. W tym przypadku prawdopodobnie użyto rakiety sylwestrowej – najpierw widoczny był błysk światła, po którym nastąpił huk. Ponieważ incydent miał miejsce w ciągu dnia, śledczy nie wykluczają, że działanie mogło być celowe.
Zaraz po zdarzeniu teren wokół bazy został przeszukany przez żandarmerię wojskową i policję. Do akcji zaangażowano także przewodników z psami tropiącymi. Do tej pory nie natrafiono jednak na ślady, które mogłyby pomóc w ustaleniu sprawców.
Policja w Celle poinformowała, że wszczęto postępowanie na podstawie artykułu dotyczącego niebezpiecznej ingerencji w ruch lotniczy. Służby podkreśliły jednocześnie, że nie istnieją obecnie przesłanki wskazujące na realne zagrożenie dla bezpieczeństwa samolotu. Z ustaleń wynika, że rakieta została odpalona z odległości około 500 metrów od maszyny.
Bundeswehra nie podała dodatkowych szczegółów, jednak wskazuje, że takie zdarzenia są traktowane z najwyższą powagą, ponieważ mogą stwarzać ryzyko dla bezpieczeństwa lotów. Śledztwo wciąż trwa, a funkcjonariusze analizują możliwe motywy działania sprawców.
Zobacz też: Eksplozje i strzały. Operacja jednostek specjalnych w Monachium
Kresy.pl/Spiegel































