W Pradze odbyła się kolejna wielka demonstracja pod hasłem „Republika Czeska przede wszystkim”. Kilkadziesiąt tysięcy protestujących żądało dymisji rządu i wcześniejszych wyborów, a także organizacji referendum w sprawie zakupu rosyjskiego gazu. Część demonstrantów wyrażała też sprzeciw wobec „planowego rozrzedzania narodu” poprzez ściąganie migrantów z Ukrainy.

W środę w stolicy Czech, Pradze, a także w różnych innych czeskich miastach odbyły się antyrządowe manifestacje. Tego dnia przypadało wspomnienie patrona kraju, św. Wacława, a sam protest odbył się na Placu Wacława.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

950 PLN    (4.31%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

Największa manifestacja odbyła się w Pradze. Wzięło w niej udział kilkadziesiąt tysięcy osób. Protest zorganizowały te same środowiska, które na początku września br. zgromadziły w stolicy około 70 tys. osób. Podobnie jak wówczas, protest odbył się pod hasłem „Republika Czeska przede wszystkim”. Zdaniem organizatorów, w środę na ulice wyszło jeszcze więcej ludzi. Jednocześnie, według agencji AP, demonstracja tym razem zgromadziła mniejszą liczbę uczestników.

Czytaj także: „Neutralność Czech wobec wojny na Ukrainie” – wielki antyrządowy protest w Pradze [+VIDEO/+FOTO]

Manifestanci domagali się przede wszystkim dymisji rządu Petra Fiali i rozpisania przedterminowych wyborów parlamentarnych, a także powołania gabinetu fachowców do czasu wyłonienia nowego rządu. Również na transparentach i we wznoszonych hasłach dominowały wezwania o dymisję rządu, np. „Fialo, wystarczy. Jesteście wojennymi podżegaczami”.

Sformułowano też oficjalną petycję do prezydenta Milosza Zemana, apelując, by skorzystał z możliwości, jakie daje mu konstytucja i zdymisjonował rząd Fiali. Petycja ma zostać przekazana Zemanowi 10 października.

Jeden z organizatorów powiedział na początku demonstracji, że „naród czeski powstał i odzyskuje swój kraj z powrotem”. – Rząd ma dwa obowiązki: zapewnić nam bezpieczeństwo i gospodarcze prosperity. Ten rząd nie wywiązuje się z żadnego z tych obowiązków.

Ponadto, podczas demonstracji krytykowano drożyznę, a w związku z nadchodzącą zimą wyrażano obawy związane z rosnącą inflacją. Zdaniem uczestników, rządzący robią za mało, by pomóc obywatelom w związku z rosnącymi cenami energii. Pojawiły się też głosy, że rząd Fiali wciąga Czechy do wojny rosyjsko-ukraińskiej w imieniu Unii Europejskiej i NATO. Podobnie jak wcześniej, apelowano na zachowanie przez Republikę Czeską neutralności względem konfliktu na wschodzie i krytykowano unijną politykę sankcji wymierzonych w Rosję. Wzywano również do sprzeciwu wobec ewentualnego przyjęcia euro. Ponadto, odczytano wezwanie do zorganizowania referendum, które ma umożliwić bezpośrednie zakupy gazu w Federacji Rosyjskiej. Według części relacji, gdy była mowa o zaopatrzeniu w gaz lub o UE, z tłumu słychać było jednak także gwizdy, wyrażające sprzeciw. Skarżono się też m.in. na cenzurę.

Według serwisu expats.cz, część protestujących domagała się podpisania umów na import gazu bezpośrednio z Rosją, a także wyjścia Czech z NATO i UE. Sprzeciwiali się też „planowemu rozrzedzaniu narodu” poprzez ściąganie migrantów z Ukrainy. Na zdjęciach widać też jeden plakat o treści antybanderowskiej.

Podczas protestu głos zabierali przedstawiciele zróżnicowanych środowisk politycznych i organizacji społecznych, w tym przedstawiciele antyimigracyjnej i sceptycznej względem UE partii Wolność i Demokracja Bezpośrednia, a także komuniści. Obecni byli też zagraniczni goście, m.in. przedstawiciele niemieckiej partii Alternatywa dla Niemiec (Afd), a także duński polityk i były bankier Mads Palsvig. Organizatorzy wypuścili też gołębia pokoju, wzywając wszystkich posłów do opuszczenia swoich macierzystych partii i do „pracy bezpośrednio dla dobra narodu czeskiego” jako politycy niezależni.

Demonstracja w stolicy Czech trwała ponad 3 godziny. Była ona na żywo transmitowana do różnych innych miast w tym kraju, gdzie równolegle również odbywały się protesty. Były to m.in. Brno, Pilzno, Liberec. W demonstracjach tych uczestniczyło od kilkuset do kilku tysięcy osób. Nie zgłoszono żadnych incydentów.

AP /praguemorning.cz / rmf24.pl / Kresy.pl

11 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

  1. r2d2
    r2d2 :

    w 1968 też protestowali, ale „specjalna operacja” wojsk Układy Warszawskiego nazwana „Akcja Dunaj” skutecznie „ostudziła” zryw wolności tak jak dzisiaj Ruscy próbują stłumić Ukraińców. Pamiętajmy że Ruscy okupowali Czechosłowację (tak jak Polskę) do 1991r. Wojska okupujące Czechosłowację nosiły nazwę „Centralna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej”, wojska okupujące Polskę „Północna Grupa Wojsk Sowieckich”. Jak dobrze że ruski oprawca został z polski usunięty.

    • Kasper1
      Kasper1 :

      Przynajmniej od 1956 roku do końca obecności SOWIETÓW (nie żadnych „ruskich”) w Polsce nie może być mowy o okupacji. Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej stacjonowała w bazach takich jak Legnica czy Świdnica czyli tak samo jak Amerykanie których wojsko w RFN czyli ówczesnych Niemczech Zachodnich stacjonowało w bazach takich jak Ramstein. Identycznie sytuacja wyglądała w Czechosłowacji która także nie była okupowana (z wyjątkiem czasu „Praskiej Wiosny” i ok. 6 miesięcy po niej) ale której władze posiadały jednak mniej suwerenności niż nasze, szczególnie po wspomnianej „Praskiej Wiośnie”.

        • Kasper1
          Kasper1 :

          SOWIECKIE (nie ruskie) wojsko czyli Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej nie okupowało Polski a więc nie było jej okupantem. W 1991 roku ówcześnie jeszcze istniejący Związek Radziecki na podstawie porozumienia z Polską rozpoczął wycofywanie PGW Armii Radzieckiej i likwidację baz w których ona stacjonowała. Zakończenie procesu wycofywania nastąpiło w 1993 roku a więc już po rozpadzie ZSRR.

          • Kasper1
            Kasper1 :

            Przynajmniej w latach 1956-1991 nie może być mowy o jakiejkolwiek okupacji Polski. Północna Grupa Wojsk Armii Radzieckiej przebywała w bazach oraz na poligonach i ten fakt zupełnie przeczy tezie o istnieniu sowieckiej okupacji w Polsce. Podobnie rzecz się miała z Czechosłowacją która nie była okupowana z wyjątkiem okresu trwania „Praskiej Wiosny” i ok. 6 miesięcy po jej zakończeniu kiedy to faktycznie wojska Układu Warszawskiego kontrolowały całe terytorium tego kraju. Obecność wojsk USA w ówczesnych Niemczech Zachodnich była oparta na tych samych podstawach prawnych i faktycznych co obecność PGW Armii Radzieckiej w Polsce w latach 1956-1991. O jakim zdarzeniu wskazującym na terrorystyczny charakter obecności PGW Armii Radzieckiej w Polsce mowa?

          • r2d2
            r2d2 :

            Wojsko ruskie okupowało Polskę od 1939 roku gdy wdarło się na teren Polski razem z bez wypowiedzenia Wojny. Polska nie mogła pozbyć się okupanta, ponieważ skończyło by się to tak jak dzisiaj na Ukrainie a wcześniej w Czechosłowacji. Wniosek wojsko Północnej Armii ZSRR okupowało Polskę aż do chwili gdy opuściło Polską ziemię. Twoja krzywa dywagacja na temat charakteru stacjonowania okupacyjnych wojsk nijak się ma do rzeczywistości. Gdy tylko Polska odzyskała niepodległości zaczęliśmy starać się o wyrzucenie okupantów i wstąpienie do NATO.

          • Kasper1
            Kasper1 :

            SOWIECKA armia okupowała wschodnią część Polski po agresji dokonanej 17.09.1939. Okupacja ta trwała do czasu ataku Niemiec na ZSRR rozpoczętego 22.06.1941. Znamiona okupacji istniały też po powrocie SOWIETÓW w 1944 roku aż do śmierci Bieruta w 1956 roku ale po tej dacie nie może być już mowy o okupacji a jedynie o OBECNOŚCI wojsk sowieckich w Polsce które stacjonowały w naszym kraju na tej samej zasadzie i w taki sam sposób w jaki w RFN stacjonowały wojska USA a to, że nasze władze po przełomie w 1989 chciały pozbyć się z wojsk sowieckich z Polski NIE ŚWIADCZY o chęci pozbycia się OKUPANTA bo takowego nie było a o zamiarze zakończenia sowieckiej OBECNOŚCI w Polsce. Jeszcze raz – PGW Armii Radzieckiej w Polsce od 1956 roku stacjonowała w swoich bazach i na poligonach analogicznie do wojsk USA przebywających w Niemczech Zachodnich a samo to WYKLUCZA fakt okupowania Polski przez wojska sowieckie.

          • r2d2
            r2d2 :

            a temat terroryzmu jest dość prosty. Czechosłowacja i praska wiosna dobrze zobrazowała terroryzm. Gdy tylko Czechosłowacy zaczęli walczyć o wolność, to zostali napadnięci (w tym przez Polskę która wykonywała rozkazy z Moskwy). W taki to o to sposób Ruscy terroryzowali mieszkańców okupowanych mieszkańców Polski, Czechosłowacji, Rumuni, Węgier, NRD i innych. Musisz wiedzieć że wojsko to jedno, a katownie i mordownie NKWD, KGB to następni terroryści tylko działający w cieniu ruskich wojsk okupacyjnych. Ruski terror na wiele wiele pokoleń ustanowił Ruskich na pierwszym miejscu wrogów w Polsce. Obecnie to samo dzieje się na Ukrainie.

          • Kasper1
            Kasper1 :

            Przede wszystkim Czechosłowację najechali SOWIECI (nie ruscy) oraz inne armie Układu Warszawskiego. Tak jak wspominałem znamiona OKUPACJI w Polsce istniały do 1956 roku i ich oznaką były właśnie katownie NKWD które jednak po tej dacie zostały przez sowietów zlikwidowane w Polsce a SOWIECKIE wojska zostały zamknięte w bazach takich jak Legnica czy Świdnica co definitywnie zlikwidowało znamiona okupacji. Od tego momentu mieliśmy w Polsce do czynienia tylko i wyłącznie z OBECNOŚCIĄ wojsk sowieckich na tej samej zasadzie na jakiej wojska amerykańskie obecne były w RFN po 1949 roku. Powyżej opisane wydarzenia nie mają żadnej, nawet małej analogii do tego co teraz dzieje się na Ukrainie. Notabene antysowieckie powstanie na Węgrzech zostało przez wojska sowieckie zduszone na rozkaz ówczesnego nowego genseka KPZR UKRAIŃCA Nikitę Chruszczowa. Jeżeli natomiast mowa o terrorze to nikt i nigdy nie stosował go w tak bezlitosnej i bestialskiej formie wobec Polaków (i nie tylko) jak Ukraińcy którzy teraz są OFICJALNYMI bohaterami neobanderowskich władz Ukrainy.

          • Roman1
            Roman1 :

            r2d2 udaje, że nie wie, iż w Polsce jednego okupanta zastąpił drugi, który kazał nam napaść razem z nim na Irak i Afganistan. ZSRR nie posyłał nas na takie wojny, gdyż w wydarzeniach na Węgrzech Polska nie brała udziału, zaś 1968 rok to żadna wojna. Prawdziwa wojna to 2003 rok – Irak – przy niej Ukraina jest tylko drobnym epizodem. Proszę porównać ilość zabitych w obu wojnach, oczywiście opierając się na obiektywnych informacjach, nie zaś na banderowskich, które większość „polskich” , zakłamanych mediów uznaje za prawdziwe