We wtorek prezydent Afganistanu wyraził uznanie dla wyników krymskiego referendum. Wywołało to niezadowolone w Stanach Zjednoczonych.
Jakby tego było mało Hamid Karzaj, który wszak objął władzę w Afganistanie dzięki amerykańskiej interwencji w 2001 r., ogłosił swoje stanowisko w sprawie Republiki Krymu właśnie w czasie spotkania z goszczoną przezeń delegacją z kraju dawnego protektora. „Krym wszedł w skład Federacji Rosyjskiej po przeprowadzeniu referendum, w trakcie którego naród tej republiki za tym się wypowiedział. Dlatego my podchodzimy z szacunkiem do tej decyzji” – mówił afgański prezydent.
„Oczywiście możecie mieć zdanie, jednak Stany Zjednoczone – i uważam, że jest to zdanie NATO – że Rosja działała naruszając prawo międzynarodowe, naruszając integralność terytorialną Ukrainy” – odpowiedział mu oficjalny przedstawiciel sekretarza obrony USA John Kirby.
Kirby zaznaczył, że takie stanowisko afgańskiego prezydenta nie sprzyja „pożytkowi” wzajemnych stosunków obu krajów oraz że w ten sposób Afganistan zalazł się wśród niewielu krajów, które uznają krymskie referendum.
Wydaje się, ze Krym jest dla Karzaja jedynie pretekstem w jego trwającej już od kilkunastu miesięcy polityce dystansowania się od USA.
newsru.com/kresy.pl






























