Andrij Melnyk, ukraiński ambasador w Berlinie, potępił niemiecki rząd za opóźnienia dostaw ciężkiej broni dla Ukrainy. „Odnosimy wrażenie, że kanclerz Olaf Scholz nie chce wysłać dostaw”.

W wywiadzie dla portalu RND, ambasador Ukrainy w Niemczech, Andrij Melnyk, kolejny raz skrytykował działania niemieckich władz w kontekście wysłana na Ukrainę ciężkiego uzbrojenia. Zaznaczył, że niemiecki parlament, Bundestag, już w kwietniu zdecydował o wysyłce broni, ale jak dotąd żaden transport nie ruszył.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl wynosi 22 tys. PLN. Do tej pory zebraliśmy:

375.18 PLN    (1.7%)
Nr konta: 60 1020 1097 0000 7302 0195 3702
Wspieraj Kresy.pl

To gra na czas. Niemcy czekają, aż dojdzie do zawieszenia broni i nie trzeba będzie podejmować już żadnych odważnych decyzji – powiedział ukraiński ambasador.

 

– Odnosimy wrażenie, że kanclerz Olaf Scholz nie chce wysłać dostaw. Mamy tylko siedem haubic samobieżnych, ale nie mamy czołgów Gepard, ani Leopard 1 czy Marder. Wszystkie one zostały już wycofane z użycia przez Bundeswehrę i mogłyby zostać nam przekazane przez przemysł obronny bez uszczerbku dla zdolności obronnych Republiki Federalnej Niemiec – zadeklarował Melnyk.

Czytaj także: „Spiegel”: niemieckie granatniki i miny przeciwpancerne trafiły na Ukrainę

W jego ocenie, rząd Scholza czeka po prostu, aż dojdzie do zawieszenia broni. – Wtedy zostanie zdjęta z nich presja i nie trzeba będzie podejmować już żadnych odważnych decyzji.

Ukraiński dyplomata przyznał zarazem, że „zadaniem każdego szefa rządu jest niedopuszczenie, o ile to możliwe, do wciągnięcia jego kraju w wojnę”. Uważa jednak obawy o eskalację konfliktu rosyjsko-ukraińskie za bardzo przesadzone, bo Niemcy nie działają same, lecz w porozumieniu z innymi partnerami zachodnimi.

– Dla mnie jedynym powodem takiej postawy Niemiec jest to, że w wielu urzędach w Berlinie wciąż jeszcze pobrzmiewa echo dawnej polityki wobec Rosji – oświadczył Melnyk.

To nie pierwszy raz, gdy ukraińskie ambasador w Berlinie otwarcie krytykuje kanclerza Scholza i jego rząd. Jak pisaliśmy, na początku maja nazwał go „obrażalskim”. Chodziło i tymczasowe „nie” kanclerza Niemiec dla wyjazdu do Kijowa. Ponadto, Melnyk wiele razy domagał się od Niemiec dostaw broni, w tym ciężkiej, dla Ukrainy, wyrażając przy tym oburzenie z powodu postawy niemieckiego rządu.

Czytaj także: Ambasador Ukrainy: Nie zapomnimy Niemcom tej zdrady

Zobacz: „Parada hańby w środku Berlina” – ukraiński ambasador o prorosyjskiej manifestacji

Dodajmy, że zdaniem Friedricha Merza, szefa opozycyjnej niemieckiej partii CDU, rząd federalny w kwestii dostaw uzbrojenia na Ukrainę nie gra w otwarte karty wobec firm zbrojeniowych, lecz kluczy. Merz w tym kontekście oskarżył kanclerza o celowe opóźnianie dostaw broni dla Ukrainy.

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Przypomnijmy, że w poniedziałek kanclerz Niemiec Olaf Scholz wyraził zaniepokojenie perspektywą przeciągania się wojny na Ukrainie oraz obawę, że dojdzie do jej eskalacji. Zaznaczał, że nie powinno to paraliżować podejmowania „rozsądnych, bardzo świadomych a także bardzo odważnych decyzji”. Kanclerz Niemiec zapowiedział kontynuowanie dostaw broni na Ukrainę. Według niego Ukraina powinna „stosunkowo szybko” otrzymać niemieckie przeciwlotnicze działa samobieżne Gepard, ale bez amunicji, która poszukiwana jest w innych państwach.

Dodajmy, że portal Politico napisał, iż niektórzy zachodni przywódcy zaczęli obawiać się przegranej Rosji w konflikcie na Ukrainie i po cichu opowiadają się za takim rozwiązaniem konfliktu, które pozwoliłoby Moskwie „zachować twarz”, nawet kosztem części terytorium Ukrainy. W tym kontekście wymieniono Olafa Scholza, który w piątek rozmawiał z Władimirem Putinem. Niemiecki kanclerz napisał potem na Twitterze, że z rosyjskim przywódcą poruszył trzy kwestie, a pierwsza z nich miała dotyczyć jak najszybszego ogłoszenia zawieszenia broni na Ukrainie. „Wśród postulatów nie wymieniono natychmiastowego wycofania się Rosji z Ukrainy” – zauważyło Politico.

Przypomnijmy, że na początku maja br. niemiecka minister obrony, Christine Lambrecht zapowiedziała, że Niemcy dostarczą Ukrainie siedem samobieżnych haubicoarmat Panzerhaubitze 2000, pochodzących z zasobów Bundeswehry. Wcześniej, jak pisał niemiecki „Spiegel”, kwestia ta była była dyskutowana przez rząd w Berlinie przez prawie tydzień. Sama decyzja „zapadła po długich negocjacjach”. Jednocześnie, zdaniem ambasadora Ukrainy w Berlinie, Andrija Melnyka, to wciąż za mało. Dyplomata twierdził, że wbrew wcześniejszym obietnicom, na linię frontu wciąż nie dotarły „czołgi” Gepard (faktycznie to przeciwlotnicze działa samobieżne). Wcześniej Lambrecht potwierdziła, że niemiecki rząd zgodził się na sprzedaż Ukrainie przeciwlotniczych dział samobieżnych Gepard. Niemcy mieli też przeszkolić ukraińskich żołnierzy na swoim terytorium.

Czytaj także: Szwajcaria blokuje dostawy amunicji do niemieckich Gepardów dla Ukrainy

Ponadto, niedawno dziennik „Die Welt” napisał, że niemiecki rząd planuje przekazać Ukrainie systemy radarowe Cobra, których wartość szacowana jest na 50 mln euro. Ukraińcy poprosili Niemców o 40 takich radarów.

„Będziemy wspierać Ukrainę, aby mogła się sama bronić, dostarczając broń, tak jak to robi wiele innych krajów w Europie” – oświadczył na początku maja kanclerz Niemiec Olaf Scholz. Przypomnijmy, że kanclerz odrzucił oskarżenia, że Niemcy nie wykazują przywództwa w wysiłkach dostarczania Ukrainie broni w celu odparcia rosyjskiej inwazji, mówiąc, że woli być ostrożny niż podejmować pochopne decyzje.

PAP / Interia.pl / Kresy.pl

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz