Tuż przed Bożym Narodzeniem pracownicy pilskiej Sanity otrzymali pismo, w którym duński właściciel ogłosił upadłość. Załoga dowiedziała się też, że nie musi przychodzić już do pracy. Pracę straci około 150 osób.
Zakład w Pile zatrudnia około 150 osób. Teraz zostanie zamknięty, a pracownicy po Nowym Roku mają już nie wracać do pracy. Informacja od duńskiego właściciela miała dotrzeć do nich dzień przed Wigilią.
Pracownicy mieli nie otrzymać jednak żadnej oficjalnej informacji na ten temat, nie otrzymali też wypowiedzeń.
“Wyrażamy ubolewanie z zaistniałej sytuacji, a także z niedogodności, jakie spowodowała dla wszystkich naszych polskich pracowników” – przekazał w mailu zarząd firmy.
“2 stycznia większość pracowników zatrudnionych w naszej firmie, w firmie Sanita, chce przyjść do pracy wykazując tym samym chęć podjęcia pracy, bo nie wiemy naprawdę, co mamy robić, nie mamy ani wypowiedzeń, ani upadłość nie jest ogłoszona po prostu żyjemy w zawieszeniu. Kompletnie nie wiemy na czym stoimy, kompletnie nie wiemy czy mamy przyjść do pracy czy nie, bo jeśli nie przyjdziemy, czy nie będzie dyscyplinarki, z informacji uzyskanych z inspekcji pracy podstawa do tego, żeby to nie była dyscyplinarka jest mail, który dyrektor otrzymał od właściciela firmy, od prezesa” – serwis Asta24 cytuje jedną z pracownic fabryki.
Jak czytamy, w piątek po Świętach pracownicy próbowali szukać informacji co dalej z ich firmą, ale bezskutecznie.
Portal Money.pl dotarł do rozmowy między pracownikami, z której wynika, że wniosek o upadłość zostanie złożony w połowie stycznia 2025 r., po dokończeniu niezbędnych formalności.
Zobacz także: Szczecin. Związkowcy protestowali przeciw planom zwolnień grupowych w kolejnych dużych zakładach
Czytaj: Beko zamyka fabrykę w Łodzi. Pracę straci ponad 1100 osób
































