Niegdysiejsi szefowie wywiadu próbowali przekonać nas, że „rosyjska ingerencja” doprowadziła do wyboru Donalda Trumpa. Każdy, kto szanuje fakty i wiarygodne dowody na poparcie twierdzeń, uzna podobny argument za nieprawdopodobny, ale niektórzy demokraci posługują się nim ze zdwojoną siłą. Uważam, że to błąd. Duży błąd – podkreśla były ambasador USA w ZSRR, Jack Matlock.

Ostatniej nocy, gdy przypadkowo przeglądałem kopię mojej książki „Autopsy on an Empire„, którą zdjąłem z półki, aby dać przyjacielowi, natknąłem się na następujący fragment na stronie 175: W latach 1987 i 1988 Moskwa wydawała się nie wiedzieć, jak zareagować na rosnącą asertywność nierosyjskich narodów. Niektóre rzeczy były dozwolone, niektórym się sprzeciwiano, ale były tolerowane, niektóre były zabronione lub tłumione. Ale nie było spójnego wzorca. KGB znalazło jednak odpowiedź. Kiedy lato 1987 roku przyniosło falę demonstracji w wielu miastach – bezprecedensowa sytuacja, ponieważ wcześniej demonstracje odbywały się pojedynczo i nieczęsto – szef KGB Czebrikow uznał za konieczne przedstawienie publicznego wyjaśnienia. Uczynił to we wrześniu w przemówieniu, w którym zarzucił zachodnim agencjom wywiadowczym, że te podburzały mniejszości narodowe. Ten zarzut, który był powtarzany od czasu do czasu, gdy problemy się nasilały, nie miał podstaw, ale szacunek dla faktów nigdy nie był specjalnością KGB. Słowa Czebrikowa przyniosły jednak pewne korzyści operacyjne jego organizacji. Obarczając winą obcokrajowców, zwolniono w ten sposób szefa sowieckiego wywiadu z zawstydzającego obowiązku wyjaśnienia, że winę ponosi Partia Komunistyczna. Ponadto, obwiniając zachodni wywiad, powiadomił krytyków reżimu, że mogą być podejrzani o szpiegostwo, jeśli będą nieustępliwi. Czebrikow miał powtórzyć te zarzuty w 1988 r., a jego następca powrócił do nich w przededniu rozpadu Związku Radzieckiego.



Jednym z czynników, które spowodowały upadek Związku Radzieckiego, był brak zrozumienia przez Michaiła Gorbaczowa siły nacjonalistycznych nastrojów wśród obywateli radzieckich. KGB stale informowało go, że przywódcy nacjonalistyczni są po prostu wichrzycielami bez znaczącego poparcia. Obecnie jesteśmy świadkami tego samego zjawiska, mutatis mutandis, w Stanach Zjednoczonych. Niegdysiejsi szefowie wywiadu próbowali przekonać nas, że „rosyjska ingerencja” doprowadziła do wyboru Donalda Trumpa. Każdy, kto szanuje fakty i wiarygodne dowody na poparcie twierdzeń, może uznać za nieprawdopodobny ten argument, ale niektórzy demokraci posługują się nim ze zdwojoną siłą. Uważam, że to błąd. Duży błąd.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Uważam, że ważne jest, aby demokraci zajęli jesienią przynajmniej jedną z izb w Kongresie. W tych niespokojnych czasach, byłoby czymś niebezpiecznym kontrolowanie wszystkich gałęzi władzy przez jedną partię. Podsycanie antyrosyjskiej histerii nie tylko, powstrzymuje nas przed racjonalnym kontaktem z Rosją, ale także osłabia zdolność demokratów do wygrania w listopadzie. Powodem, dla którego „Make America Great Again” miał tak wielki rezonans w moim czerwonym stanie (Tennessee), było przekonanie, że nieustannie toczymy wojny pozbawione zwycięstw. I nie chodzi tu jedynie o niezadowolonych białych mężczyzn. Ameryka powinna wygrywać wojny, które zdecyduje się prowadzić, a my wciąż jesteśmy pogrążeni w konfliktach bez zwycięstw. Prezydent Obama obiecał nam wycofanie z nich, ale potem został uwiedziony przez marzenie o stworzeniu i utrzymaniu błędnie zdefiniowanego „liberalnego porządku światowego”. Tutaj, w środkowych Stanach Zjednoczonych, nie widzimy nic, poza nieuporządkowaną wojną z krajami, które nas nie zaatakowały. Widzimy również więcej okaleczonych weteranów niż Amerykanie mieszkający na obu wybrzeżach.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Czy Rosja naprawdę ingerowała w amerykańskie wybory prezydenckiego w 2016 roku?

Jeśli demokraci chcą wygrać w listopadzie, niech lepiej zaczną wystawiać kandydatów pro-pokojowych, którzy zmuszą partię do wyłonienia przywództwa, którego celem będzie sprawienie, by Ameryka znów stała się wielka, ale nie w złośliwy i szkodliwy sposób, charakterystyczny dla zwolenników Trumpa, którzy dzielą społeczeństwo i osłabiają nas zarówno w kraju, jak i za granicą. Żelazny elektorat Trumpa prawdopodobnie pójdzie w jego ślady, niezależnie od tego, co ten będzie popierać, ale to nie oni go wybrali. Ci, którzy przechylili szalę w Kolegium Elektorów, głosowali trzymając się za nosy. Przede wszystkim, głosowali przeciwko kandydatce demokratów. Ich postawa wynikała częściowo z kampanii szkalującej Hillary Clinton, ale tylko częściowo. Decydującym czynnikiem, dla wielu osób, które w dniu wyborów przechyliły szalę na korzyść Trumpa, było poczucie, że sekretarz Clinton, jeśli zostanie prezydentem, będzie kontynuowała i intensyfikowała nasze idealistyczne i niszczycielskie interwencje wojskowe za granicą.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

I, pani Clinton, proszę, zrozumieć, że ci, którzy przechyli szalę wyborczego zwycięstwa przeciwko pani, nie są osobami godnymi ubolewania. Niezdolność do zrozumienia tych osób, pani ewidentna pogarda dla nich, jest tym, co uniemożliwiło pani zostanie prezydentem.

Jack Matlock

Szefowie wywiadu nie są od robienia polityki
Oceń ten artykuł

Reklama




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz