To próba zwrócenia uwagi, że coś się rusza w tym kierunku, a nie rzeczywista chęć rozstrzygnięcia kwestii pisowni nazwisk – mówi portalowi Kresy.pl przedstawiciel polskiej mniejszości w litewskim parlamencie, poseł Jarosław Narkiewicz. Jego zdaniem, propozycje polityków litewskich mają służyć m.in. przypodobaniu się państwu polskiemu, by nie podnosiło innych, ważnych dla Polaków z Litwy kwestii.

Jak informowaliśmy wcześniej, po prawie 10 latach przerwy litewski parlament ma zająć się projektem ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk, w tym nazwisk polskich w litewskich dokumentach. Posłowie mają zająć się tą sprawą podczas jesiennej sesji Sejmasu. O potrzebie ponownego zajęcia się pisownią nielitewskich nazwisk mówił przewodniczący parlamentu Viktoras Pranckietis:



„Wilno nie może dłużej zwlekać z decyzją w kwestii pisowni nielitewskich nazwisk, w tym nazwisk polskich w litewskich dokumentach”.

W rozmowie z portalem Kresy.pl poseł AWPL-ZChR Jarosław Narkiewicz mówi, że do zapowiedzi Pranckietisa i litewskich polityków w kwestii pisowni polskich nazwisk podchodzi sceptycznie.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

– Po pierwsze, to powrót do starych propozycji i próba zwrócenia uwagi, że coś się rusza w tym kierunku. Chodzi o odświeżenie tematu, zrobienie jakiś posunięć, ale bez zamiaru rozstrzygnięcia czegokolwiek – uważa Narkiewicz.

– Druga sprawa polega na tym, że same projekty w istocie rzeczy nie mają decydować o umożliwieniu pisania nazwisk w oryginale, w szczególności w stosunku do Polaków mieszkających na Litwie. Są skierowane raczej do osób, które mają zamiar poślubić obcokrajowców – uważa poseł AWPL-ZChR.

Na rozpatrzenie w litewskim Sejmie czekają dwa projekty ustaw – jeden autorstwa socjaldemokratów a drugi opracowany przez konserwatystów. Radio Maryja twierdzi, że projekt socjaldemokratów przewiduje zalegalizowanie oryginalnej pisowni nielitewskich nazwisk, natomiast projekt konserwatystów dopuszcza pisownię oryginalną jedynie na dalszych stronach paszportu. Na pierwszej stronie tego dokumentu miałoby figurować nazwisko w wersji litewskiej. Jednocześnie Radio Maryja wskazuje, że proponowane zmiany mogą nie dotyczyć Polaków żyjących na Litwie z dziada pradziada. Według propozycji Komisji Języka Litewskiego legalizacja nielitewskiej pisowni odbywałaby się na podstawie uznawalnego dokumentu źródłowego, co może oznaczać, że skorzystają na tym jedynie obywatelki innych krajów, które wyszły za mąż za obcokrajowców i ich dzieci.

Zdaniem Narkiewicza, wszystko w zasadzie dotyczy tylko paru liter, w tym „w”, na Litwie tzw. „podwójnego v”, a w projektach litewskich socjaldemokratów i konserwatystów nie uwzględniono w zasadzie innych, polskich liter. – Taki ruch ma na celu zwrócenie uwagi, że niby coś tu się zaczyna robić – uważa poseł AWPL-ZChR. – Przypuszczam, że jest to związane także z tym, że rozpoczyna się sezon polityczny. Mają odbywać się wizyty, zmiany na szczeblu oświaty i kultury. Widocznie jest to mniej czy bardziej związane z tym, niż z rzeczywistą chęcią i możliwością rozstrzygnięcia kwestii pisowni nazwisk. Nie mówiąc już o tym, że pod tym pretekstem są zagłuszane albo nierozpatrywane kwestie istotnej wagi, dotyczące zmiany ustawy o oświacie czy sprawy zwrotu własności itd.

Zwraca też uwagę na inną kwestię:

– Partiom litewskim albo ich przedstawicielom zależy na zwróceniu uwagi, przyciągnięciu do siebie, nazwijmy to, elektoratu polskiego. W marcu będą wybory samorządowe. Rozpoczyna się etap przedwyborczy i teraz każdy będzie chciał z jednej strony pokazać wyborcom, jacy to niby są lojalni i chętni do zrozumienia i rozstrzygnięcia problemów, które są przez nas nagłaśnianie, a z drugiej strony chcą oczywiście przypodobać się państwu polskiemu, aby nie podnosiło i nie poruszało innych, bardzo ważnych tematów.

Czytaj także: Polska nie może być zakładnikiem swojej mniejszości na Litwie – wicemarszałek Terlecki (PiS) [CAŁY WYWIAD]

– Z tych względów patrzyłbym na tę kwestię sceptycznie – mówi Narkiewicz. – Uczulałbym też czytelników z Polski, a także władze polskie, by uświadomiły sobie, że należy oczekiwać i wymagać rzeczywistych posunięć politycznych ze strony władz litewskich, dotyczących m.in. oświaty. W tym roku od wrześniu zaczyna się kolejna reforma oświaty na Litwie, która delikatnie mówiąc dość niejasno odbiła się na polskiej oświacie. Niejednokrotnie wyrażaliśmy w tym względzie swoje zastrzeżenia i obawy.

Przeczytaj: „Budzą się upiory przeszłości”. Poseł AWPL-ZChR komentuje atak litewskich konserwatystów na polskie szkoły

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Przypomnijmy, że ponad rok temu Komitet Spraw Zagranicznych litewskiego parlamentu przegłosował projekt ustawy o pisowni nielitewskich nazwisk, który umożliwia użycie tylko części liter nie występujących w litewskim alfabecie, mianowicie w, x i q. Co gorsza, przyzwolenie na używanie trzech wymienionych liter w zapisie nazwisk w litewskich dokumentach miało dotyczyć nie miejscowych Polaków, a jedynie obywateli, którzy zawarli małżeństwa z obcokrajowcem, dzieci z rodzin mieszanych i obcokrajowców, którzy przyjęli litewskie obywatelstwo. Jedyne ustępstwo jaki litewscy politycy poczynili na rzecz Polaków, stanowiących większość mieszkańców Wileńszczyzny, to możliwość dodatkowego oryginalnego zapisu nazwiska, nie na głównej, lecz na dalszych stronach lub odwrocie dokumentu. Zapis taki nie miałby charakteru formalnego. Komentujący sprawę rodacy z Litwy czuli się zawiedzeni i marginalizowani takim rozwiązaniem.

CZYTAJ TAKŻE: Zbigniew Jedziński dla Kresy.pl: Nawet sowieci zostawiali polskim szkołom większe prawa

Kresy.pl

Reklama

Tagi: , , , ,

Dlaczego zdecydowaliśmy się na ograniczenie dostępu do naszych treści?

Ponieważ nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Zawsze ktoś za nie płaci. Jeśli Czytelnicy nie wezmą na swoje barki finansowej odpowiedzialności za istnienie niezależnych, oddolnych inicjatyw dziennikarskich, takich jak Kresy.pl, wówczas na rynku pozostaną wyłącznie niskiej jakości tabloidy oraz media finasowane przez wielkie korporacje, partie polityczne i różnego rodzaju lobbies.

Miesięczny koszt funkcjonowania portalu Kresy.pl to 20000 zł. 7-osobowa redakcja pracuje w pełnym wymiarze i praca ta jest naszym podstawowym, najczęściej jedynym, źródłem dochodu. Kresy.pl nie powstają po godzinach, tworzone przez amatorów. Portal jest tworzony przez wykwalifikowanych dziennikarzy oraz specjalistów z zakresu polityki międzynarodowej, którzy codziennie starają się dotrzeć do informacji istotnych z punktu widzenia interesu naszej politycznej wspólnoty.

Jeśli cenisz naszą pracę, jeśli z niej korzystasz i uważasz, że zamknięcie portalu Kresy.pl byłoby stratą, prosimy dołącz do grona osób, które współtworzą finansowe podstawy funkcjonowania naszego serwisu.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

1 odpowieź

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz