Giraldi: Russiagate w Wielkiej Brytanii

Dlaczego Izrael i Stany Zjednoczone miałyby w tym interes? Aby wywrzeć presję na Rosję, aby ją zawstydzić i postawić w defensywie, zmusić w końcu do rezygnacji z poparcia dla prezydenta Baszszara al-Asada w Syrii – ocenia były oficer CIA Philip Giraldi.

Nie wiem co się wydarzyło w Salisbury w Anglii 4 marca, ale wygląda na to, że brytyjski rząd też nie wie. Przemówienie premier Theresy May w miniony poniedziałek w parlamencie było zasadniczo polityczne, odzwierciedlające żądania, by „coś zrobić” w odpowiedzi na narastającą histerię wokół otrucia byłego rosyjskiego podwójnego agenta Siergieja Skripala i jego córki Julii. Po prezentacji May, parlamentarzyści domagali się uruchomienia ostrych środków przeciwko Rosji, co przypominało wezwania wysuwane w Kongresie Stanów Zjednoczonych w związku z zarzutami dotyczącymi tego, co znamy pod nazwą Russiagate.

Żądanie podjęcia działań doprowadziło May do wygłoszenia drugiego przemówienia w parlamencie, w którym przedstawiła brytyjską odpowiedź na incydent, obejmującą odcięcie wszystkich kontaktów na wysokim szczeblu między Moskwą i Londynem oraz wydalenie jako persona non grata „szpiegów” i oficerów wywiadu pracujących w Ambasadzie Federacji Rosyjskiej. Wydalenia te bez wątpienia doprowadzą Moskwę do podobnych działań, paraliżując lub nawet eliminując obecność MI-6 i znacznie zmniejszając zdolność Wielkiej Brytanii do zrozumienia tego, co dzieje się na Kremlu.

May, która odniosła się do „rosyjskiego państwa mafijnego”, obwiniła Moskwę o atak, mimo, że w swoim pierwszym wystąpieniu wyraźnie oznajmiła, że ​​śledztwo wciąż trwa. W obu swoich wystąpieniach zajęła się sprawą motywu, powołując się na osobiste przekonanie, że próba zabójstwa jest zgodna z ustalonym wzorcem zachowań rosyjskich. Nie wzięła pod uwagę, że ​​rząd Władimira Putina nie miał żadnego powodu, by przeprowadzić zabójstwo, które z pewnością zostanie mu przypisane, zwłaszcza, że miało to miejsce przed wyborami krajowymi, a także, co ważniejsze, ponieważ będzie gospodarzem Mistrzostw Świata jeszcze w tym roku i będzie bardzo wrażliwy na groźby bojkotu. Należy również zauważyć, że Skripal nie stanowił realnego zagrożenia dla rosyjskiego rządu. Od ośmiu lat mieszka cicho w Wielkiej Brytanii, co doprowadziło prasę brukową do szaleńczych spekulacji, że motywem Kremla mało być ostrzeżenie potencjalnych zdrajców, że zawsze są konsekwencje, nawet lata później i w odległym kraju.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Aby wzmocnić tę wątpliwą tezę, przywołuje się przypadek zabójstwa Aleksandra Litwinienki w Londynie w 2006 r. Był on wielokrotnie podawany przez media po obu stronach Atlantyku jako dowód rosyjskiej zawziętości, ale tło obu incydentów nie jest takie same. Litwinienko był oficerem FSB, który uciekł do Wielkiej Brytanii, aby uniknąć ścigania w Rosji. W Wielkiej Brytanii został pisarzem i autorem, ujawniając liczne domniemane rosyjskie zbrodnie rządowe. Czy Kreml byłby zmotywowany do zabicia go? Był postrzegany jako zdrajca i ciągłe zagrożenie dzięki swoim książkom i przemówieniom, więc jest to z pewnością możliwe. Historia Skripala była jednak zupełnie inna. Był podwójnym agentem pracującym dla Wielkiej Brytanii, który został aresztowany i uwięziony w 2006 roku. Został zwolniony i udał się do Wielkiej Brytanii po 2010 r. Wymiana szpiegów została zorganizowana przez Waszyngton, a jego córka była w stanie swobodnie podróżować z Moskwy, aby go odwiedzać. Jeśli rosyjski rząd chciał go zabić, mógłby to łatwo zrobić, gdy był w więzieniu lub mógłby go ukarać, podejmując kroki przeciwko jego córce.

ZOBACZ RÓWNIEŻ: Migranyan: Jak Rosja patrzy na sprawę otrucia Skripala

Narracja przedstawiona przez May i media jest problematyczna z wielu powodów. Słownik Merriam-Webster definiuje gaz nerwowy jako „zwykle bezwonny organofosforan (taki jak sarin, tabun lub VX), który zakłóca przekazywanie impulsów nerwowych poprzez hamowanie cholinoesterazy, a zwłaszcza acetylocholinoesterazę i jest stosowany jako broń chemiczna w postaci gazowej lub płynnej”. Wikipedia wyjaśnia, że ​​jest „klasą organicznych chemikaliów, które zakłócają mechanizmy przekazywania informacji przez nerwy do narządów”. Poszukiwania w Internecie ukazują, że ​​większość tak zwanych gazów nerwowych jest chemicznie spokrewnionych. Kiedy więc Theresa May określa rzekomy gaz użyty przeciwko Skripalom jako „typ” związany ze zgłoszoną przez Rosjan chemiczną bronią o nazwie Nowiczok, która została wyprodukowana w latach 70. i 80. XX wieku, faktycznie przyznaje, że jej własne laboratoria broni chemicznej w Porton Down do pewnego stopnia zgadują co do pochodzenia i cech faktycznego gazu, który mógł, ale nie musiał być użyty w Salisbury.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Poza tym, wojskowy gaz nerwowy jest z definicji wysoce skoncentrowaną i łatwo rozpraszalną formą broni chemicznej. Jest przeznaczony do zabicia lub obezwładnienia setek lub nawet tysięcy żołnierzy. Gdyby naprawdę użyto go w Salisbury, nawet w małej dawce, zabiłoby to Skripala i jego córkę, a także inne znajdujące się w pobliżu osoby. Ratownicy, którzy pojawili się bez odzieży ochronnej, wyraźnie widziani w filmach i na zdjęciach zrobionych w pobliżu miejsca incydentu, również byliby martwi. Po swoim pierwszym wystąpieniu May wezwała rosyjskiego ambasadora i zażądała, aby odniósł się do zarzutów, ale Moskwa dość rozsądnie zażądała próbki rzekomego gazu nerwowego, aby został poddany testom przez odpowiednie organizacje międzynarodowe (takie jak Organizacja ds. Zakazu Broni Chemicznej), zanim będzie w stanie odpowiedzieć na brytyjskie oskarżenia. Był to słuszny krok, poparty nawet w parlamencie przez lidera opozycyjnej partii Jeremy’ego Corbyna, ale May i jej rząd postanowili mimo wszystko działać.

Zobacz także: Buchanan: Czy Putin nakazał zabić Skripala?

Narracja May niesie również ze sobą niepewność. Użyła określenia „wydaje się”, a także powiedziała, iż „bardzo prawdopodobne” jest to, że Moskwa stała za otruciem Skripala, ale nie dostarczyła na to żadnych faktycznych dowodów, przypuszczalnie jedynie zakładając, że za atakiem musi stać Rosja. Rząd May poinformował opinię publiczną, że pozostało „niewielkie ryzyko” w związku z tym incydentem i że ci, którzy mogli być narażeni, muszą jedynie umyć siebie i swoje ubranie, co jest czymś niewiarygodnym, biorąc pod uwagę, że mamy do czynienia z toksynami klasy wojskowej. Wyjaśniła brak potwierdzenia dla swojej narracji, oferując analizę „albo, albo”: albo zrobił to rząd Rosji, albo”stracił kontrolę” nad swoim gazem nerwowym.

Jak wspomniano wyżej, argument May jest w pewnym stopniu oparty na próbie zniesławienia Rosjan. Podała nawet przykład rzekomej „aneksji” Krymu jako potwierdzenie jej poglądu, że Moskwa nie jest skłonna do przestrzegania reguł, które inni przestrzegają. Jest to narracja, która opiera się na założeniu, że otrucie jest przejawem czegoś „co rosyjski rząd kierowany przez Władimira Putina robi”. Brytyjskie media zareagowały entuzjastycznie, opowiadając o licznych zamachach i zatruciach, które należy przypisać Rosji, ignorując fakt, że światowymi liderami w zabójstwach politycznych są w rzeczywistości Stany Zjednoczone i Izrael.

Istnieje szereg innych czynników, które rząd May ignorował w swoim pośpiechu, by rozszerzyć kryzys. Premier Wielkiej Brytanii wspomniała, że ​​Rosja może ponieść mniejszą odpowiedzialność, jeśli okaże się, że straciła kontrolę nad bronią chemiczną, ale nie wyjaśniła w pełni, co to może oznaczać. Można by sądzić, że państwa wrogie Rosji, takiej jak Ukraina i Gruzja, które kiedyś były częścią Związku Radzieckiego, mogły posiadać i nadal mogą przechowywać zapasy gazu nerwowego Nowiczok. To z kolei sugeruje operację false flag, z udziałem kogoś, kto jest zainteresowany pogłębianiem kryzysu między Rosją a Wielką Brytanią. Gdyby był to kraj o zaawansowanym przemyśle zbrojeniowym, posiadającym własną broń chemiczną, jak Stany Zjednoczone czy Izrael, czymś całkiem łatwym byłoby skopiować cechy rosyjskiego gazu nerwowego, zwłaszcza, że jego formuła znana była od czasu jej opublikowania w 1992 r. Gaz mógł następnie zostać wykorzystany do stworzenia incydentu, za który nieuchronnie zostanie obwiniona Moskwa. Dlaczego Izrael i Stany Zjednoczone miałyby w tym interes? Aby wywrzeć presję na Rosję, aby ją zawstydzić i postawić w defensywie, zmusić w końcu do rezygnacji z poparcia dla prezydenta Baszszara al-Asada w Syrii. Usunięcie al-Asada jest często wyrażaną agendą rządów izraelskich i amerykańskich, które zobowiązały się do podjęcia „niezależnego działania” w Syrii, niezależnie od tego, co mówi Organizacja Narodów Zjednoczonych lub jakikolwiek inny organ międzynarodowy. Zdenerwowana Nikki Haley już wykorzystuje ten incydent, by straszyć zamiarami Moskwy w ONZ, ostrzegając, że może nastąpić rosyjski atak chemiczny na Nowy Jork.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

I aby przedstawić naprawdę szaloną możliwość, można zauważyć, że nikt w Wielkiej Brytanii nie miał silniejszego motywu do generowania poważnej konfrontacji z dobrze zdefiniowanym wrogiem niż Theresa May, która była pod ostrzałem mediów i na którą naciskano, by podała się do dymisji. Dawno temu sugestia, że demokratycznie wybrany rząd mógł zamordować kogoś z powodów politycznych, byłaby nie do pomyślenia, ale wybory w 2016 roku w Stanach Zjednoczonych wykazały, że nic nie jest niemożliwe, szczególnie jeśli bierze się pod uwagę możliwość, iż tajna służba wywiadowcza może współpracować z rządem, aby pomóc mu utrzymać się przy władzy. Incydent, w którym nikt nie został zabity, a który może być wykorzystany do wywołania międzynarodowego kryzysu, wymagającego „silnego przywództwa”, byłby w sam raz.

Philip Giraldi

Auot jest byłym oficerem Centralnej Agencji Wywiadowczej (CIA). Za unz.com.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

2 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz