Prezes Szepietowskiego Oddziału Związku Polaków na Ukrainie Walentyna Pasiecznik zawsze załamuje ręce, gdy ma odpowiedzieć na pytanie, ilu Polaków mieszka w rejonie działania jej organizacji.

Oficjalne dane ze spisu powszechnego ludności z 5 grudnia 2001r. są całkowicie niewiarygodne. A wynika z niego, że liczba Polaków na Ukrainie wynosi 144,1 tys. i w porównaniu ze spisem z 1989 r. ich liczba zmniejszyła się o 65,8 proc….!

– Według oficjalnych danych w Szepietówce i rejonie szepietowskim mieszka zaledwie dwa tysiące osiemdziesięciu sześciu Polaków – mówi pani prezes – Faktycznie jest ich znacznie więcej. Rachmistrze spisowi często manipulowali danymi i zapisywali w kwestionariuszach, czego ja jestem osobiście świadkiem, nieprawdziwe informacje. Byłam akurat u mamy i widziałem, jak pani rachmistrz wypełniała kwestionariusz. Zapytała mamę o imię i nazwisko, datę urodzenia i nazwisko ojca. Następne rubryki wypełniała już sama o nic mamy nie pytając. Wtedy zdziwiona zapytałam ją – dlaczego mamy o nic więcej nie pyta i czy wszystko wie o naszej rodzinie. Ta odpowiedziała, że owszem nie potrzebuje żadnej pomocy, bo wszystko wie. Gdy spytałam, jakiej mama jest narodowości, bez zająknięcia odpowiedziała, że jest Ukrainką. Gdy zaprzeczyłam, oświadczając, że mama jest Polką, ona ze zdziwieniem odpowiedziała, że co to za różnica, że wszystkich zapisuje przecież jako Ukraińców. Gdy kategorycznie zażądałam, by zapisała mamę jako Polkę, którą przecież jest, bardzo się zdenerwowała i w kwestionariuszu skreśliła słowo „Ukrainka”, poprawiając na „Polka”. Po chwili zorientowała się, że na kwestionariuszu nie wolno poprawiać i wypełniła od początku nowy, a ten pierwszy odłożyła na bok. Wychodząc, tak była stremowana, że zapomniała go zabrać. Na drugi dzień zadzwoniła do mnie prosząc, bym zwróciła jej zostawiony przez nią kwestionariusz. Stanowczo odmówiłam mówiąc, że zachowam go sobie na pamiątkę, by pokazywać wnukom, jak w Szepietówce fałszowano ilość Polaków. Takich przypadków było w niej niestety bardzo dużo. Od pracujących w komisjach spisowych Polaków wiem, że na każdym kroku natrafiali na nieprawdziwe dane w rubrykach narodowościowych.

Pani Walentyna Pasiecznik jako prezes Szepietowskiego Oddziału ZPU poszła też dalej i na własną rękę przeprowadziła spis Polaków.

– Rozdaliśmy dzieciom, które uczą się języka polskiego, a tych jest siedemset, ankiety, z prośbą, by wypełniły je razem z rodzicami i dziadkami i nam przyniosły – mówi – Po ich przejrzeniu ich wynik zaskoczył nas całkowicie. Ponad dziesięć tysięcy osób w Szepietówce i rejonie oświadczyło, że uważa się za Polaków. Bardzo to nas ucieszyło i jednocześnie zdopingowało do coraz aktywniejszej pracy.

Szepietowski Oddział Związku Polaków na Ukrainie ma istotnie czym się pochwalić. Liczy już ponad tysiąc członków i wciąż się rozwija. Obecnie pani Walentyna myśli o tworzeniu kół terenowych zwłaszcza na wsiach. O zebraniu wszystkich członków w jednym miejscu nie ma bowiem mowy. Większe imprezy trzeba przeprowadzać na raty w wynajmowanej sali. W Szepietówce nie ma bowiem „Domu Polskiego”. Członkowie związku korzystają na co dzień z gościnnych pomieszczeń „Domu Kultury Kolejarza”. Tam też z tutejszymi Polakami spotyka się Konsul RP w sprawie „Karty Polaka”. Do załatwiania spraw bieżących oddział wynajmuje niewielkie pomieszczenia w prywatnym domku w tzw. „Szanghaju” – dzielnicy Szepietówki, noszącej tą potoczną nazwę, dzięki mieszkającym w niej niegdyś Chińczykom. Dziś zastąpili ich Polacy. Jest to ich największe skupisko w Szepietówce. Ich domy odróżniają się zdecydowanie od ukraińskich, potwierdzając trwanie w tym mieście polskiej kultury. Zapisywanie ich jako Ukraińców jest działaniem jałowym.

Marek A. Koprowski




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz