3 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Leave a Reply

  1. franciszekk
    franciszekk :

    Cyt. “Iwan Krywucki, kiedyś współpracownik przywódców OUN w tzw. Zakerzońskim Kraju, przyznaje jednak, że akcja „Wisła” stała się końcem UPA……….gdyby strona polska nie zdecydowała się na przeprowadzenie przymusowej deportacji ludności, to nigdy nie pokonałaby UPA.”
    Mój KOMENTARZ jako Polaka;
    Krwawe ludobójstwo na cywilnej polskiej ludności trwałoby dalej – nie wiadomo jak długo jeszcze!!!!!!…..
    Przyrównywanie krwawego ukraińskiego ludobójstwa na Wołyniu z Akcją Wisła jest CYNIZMEM!

  2. Piotrx
    Piotrx :

    Należy zaznaczyć, że nie była to żadna akcja “Wisła” jak piszą Ukraińcy, tylko operacja “Wisła”. Rożnica jest zasadnicza bo termin “akcja” wskazuje , że stroną “atakującą” było państwo polskie. Artykuł niestety miejscami prezentuje ukraiński a nie polski punkt widzenia powołując się przy tym także na autorów ukrainofilskich , nie wspomina na przykład, że przesiedlona ludność otrzymywała z reguły lepsze poniemieckie gospodarstwa i zapomogi oraz pożyczki na zagospodarowanie. Niestety żadnej takiej pomocy nie otrzymywali Polacy uciekający przed banderowskim terrorem. Autor rozczula się nad “traumami” przesiedlonej ludności a nie pisze nic o tragicznym losie Polaków , którzy ratując życie potracili nieraz cały swój majątek i uciekali tylko w tym co mieli na sobie. Na przykład na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców. Ludność ukraińska i łemkowska stanowiła przecież zaplecze dla terrorystycznej działalności OUN-UPA , która dążyła do oderwania od państwa polskiego części południowo-wschodniego terytorium. Jej przedstawiciele pisali nawet supliki do “ojca narodów” Stalina o przyłączenie do Związku Radzickiego. Jaki by nie był wówczas rząd w Polsce postąpił by tak samo gdyż chodziło o utrzymanie integralności państwa. Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – L. Szankowśkiego, który napisał:

    „Zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.

    W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów. Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania. Podsumowując: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie “wzory demokracji” zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono.

    O skali problemu związanego z ciągłym zagrożeniem ludności cywilnej świadczy liczba zniszczonych i zdewastowanych przez OUN-UPA wsi. W powiecie jarosławskim zniszczono 5612 zabudowań, w lubaczowskim – 7470, w sanockim – 8260, w leskim – 2565, a w gorlickim – 3452. Dane te świadczą o braku skutecznego wsparcia ze strony państwowego aparatu bezpieczeństwa i wojska ludności cywilnej, która niejednokrotnie była pozostawiona sama sobie. Kolejnym przykładem może być tu powiat przemyski, gdzie od 3 września do 12 listopada 1945 roku UPA spaliła 60 wsi z 4592 zabudowaniami. Na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców.

    W sprawie palenia i rabowania wsi polskich w powiatach: przemyskim, jarosławskim i sanockim przez Ukraińców z interwencją do ministra obrony narodowej 25 czerwca 1946 roku wystąpił biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda. Zwracał on uwagę na wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej i sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie, dach nad głową, a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą, aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom.

    Niestety część zbrodniarzy z szeregów OUN-UPA, która początkowo znalazła się pod kluczem, wkrótce wyszła na wolność, część w ogóle nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. Zatroszczyło się o to UB, które nieraz werbowało ich do swoich szeregów do walki z polskimi patriotami.

    Okupacja banderowska na części ziem dzisiejszego Podkarpacia 1944-1947

    https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/banderowcy.html

    Operacja “Wisła”

    https://przemyslhistoria.pl/przemysl/dzieje/rus/wisla.html

  3. Piotrx
    Piotrx :

    Należy zaznaczyć, że nie była to żadna akcja “Wisła” jak piszą Ukraińcy, tylko operacja “Wisła”. Rożnica jest zasadnicza bo termin “akcja” wskazuje , że stroną “atakującą” było państwo polskie. Artykuł niestety miejscami prezentuje ukraiński a nie polski punkt widzenia powołując się przy tym także na autorów ukrainofilskich , nie wspomina na przykład, że przesiedlona ludność otrzymywała z reguły lepsze poniemieckie gospodarstwa i zapomogi oraz pożyczki na zagospodarowanie. Niestety żadnej takiej pomocy nie otrzymywali Polacy uciekający przed banderowskim terrorem. Autor rozczula się nad “traumami” przesiedlonej ludności a nie pisze nic o tragicznym losie Polaków , którzy ratując życie potracili nieraz cały swój majątek i uciekali tylko w tym co mieli na sobie. Na przykład na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców. Ludność ukraińska i łemkowska stanowiła przecież zaplecze dla terrorystycznej działalności OUN-UPA , która dążyła do oderwania od państwa polskiego części południowo-wschodniego terytorium. Jej przedstawiciele pisali nawet supliki do “ojca narodów” Stalina o przyłączenie do Związku Radzickiego. Jaki by nie był wówczas rząd w Polsce postąpił by tak samo gdyż chodziło o utrzymanie integralności państwa. Najlepiej sformułowaną oceną przyczyny przeprowadzenia operacji „Wisła”, polegającej na przesiedleniu ukraińskiej i łemkowskiej ludności na tereny północne i zachodnie Polski powojennej, jest opinia działacza OUN Bandery i jednocześnie uczestnika działań OUN-UPA w Przemyskiem, po wojnie ukraińskiego nacjonalistycznego historyka w Stanach Zjednoczonych – L. Szankowśkiego, który napisał:

    „Zbrojna walka UPA oraz podziemia OUN w Przemyskiem, jak też na całej Zacurzońskiej Ukrainie, została powstrzymana nie dlatego, że była taka lub inna przewaga sił zbrojnych wroga. Została ona powstrzymana dlatego, że zabrakło szerokich mas, które tę walkę popierały i w ten lub inny sposób brały w niej udział. Gdy wysiedlono z Zacurzonia prawie wszystkich Ukraińców, jednych do ZSRR, innych na północne i zachodnie ziemie Polski, oddziały UPA oraz podziemie OUN nie mogły nadal egzystować, musiały one porzucić to terytorium”.

    W Polsce powojennej, prócz ukraińskiej, istniała też pokaźna białoruska mniejszość narodowa. Wobec niej władze polskie nie podjęły działań analogicznych do operacji „Wisła”, albowiem w ramach tej mniejszości nie działał terrorystyczny ruch zbrojny skierowany na oderwanie od państwa polskiego określonych terenów. Władze polskie nie stosowały wobec Białorusinów przymusu w trakcie wymiany ludności z Białoruską SRR, nie dokonały przesiedleń Białorusinów z ich miejsc zamieszkania. Podsumowując: gdyby nie istnienie i działania OUN-UPA, nie byłoby przymusu w trakcie wymiany ludności i nie byłoby operacji „Wisła”. W związku z powyższym należy również pamiętać, że takie “wzory demokracji” zachodniej, jak Stany Zjednoczone i Kanada, po przystąpieniu Japonii do drugiej wojny światowej po stronie koalicji hitlerowskiej, dokonały osadzenia wszystkich Japończyków w obozach odosobnienia i pozbawiły ich majątku, w tym nieruchomości, których nigdy japońskim obywatelom Kanady i Stanów Zjednoczonych nie zwrócono.

    O skali problemu związanego z ciągłym zagrożeniem ludności cywilnej świadczy liczba zniszczonych i zdewastowanych przez OUN-UPA wsi. W powiecie jarosławskim zniszczono 5612 zabudowań, w lubaczowskim – 7470, w sanockim – 8260, w leskim – 2565, a w gorlickim – 3452. Dane te świadczą o braku skutecznego wsparcia ze strony państwowego aparatu bezpieczeństwa i wojska ludności cywilnej, która niejednokrotnie była pozostawiona sama sobie. Kolejnym przykładem może być tu powiat przemyski, gdzie od 3 września do 12 listopada 1945 roku UPA spaliła 60 wsi z 4592 zabudowaniami. Na peryferiach Przemyśla pod gołym niebem koczowało blisko 8000 pogorzelców.

    W sprawie palenia i rabowania wsi polskich w powiatach: przemyskim, jarosławskim i sanockim przez Ukraińców z interwencją do ministra obrony narodowej 25 czerwca 1946 roku wystąpił biskup przemyski obrządku łacińskiego Franciszek Barda. Zwracał on uwagę na wypadki, które rozgrywają się w ziemi przemyskiej, jarosławskiej i sanockiej. Od szeregu miesięcy palą się wsie, ludność traci mienie, dach nad głową, a tu i ówdzie życie. Dotychczasowe próby obronne nie zlokalizowały napaści ukraińskich, bo bandy systematycznie idą naprzód i szerzą dzieło zniszczenia konsekwentnie. Wzmaga się nędza tysięcy Polaków, którzy słusznie spodziewają się w swym kraju bezpieczeństwa życia i mienia. Jako pasterz diecezji przemyskiej (…) czuję się dotknięty wspomnianą pożogą i nie mogę patrzeć obojętnie na te straszne w skutkach wydarzenia tak boleśnie dotykające moich wiernych i dlatego zwracam się do P. Marszałka z prośbą, aby zechciał zaradzić łaskawie opłakanym skutkom.

    Niestety część zbrodniarzy z szeregów OUN-UPA, która początkowo znalazła się pod kluczem, wkrótce wyszła na wolność, część w ogóle nie odpowiedziała za swoje zbrodnie. Zatroszczyło się o to UB, które nieraz werbowało ich do swoich szeregów do walki z polskimi patriotami.