11 sierpnia 1937 roku ludowy komisarz spraw wewnętrznych ZSRR Nikołaj Jeżow, na polecenie Józefa Stalina, podpisał rozkaz nr 00485. Nakazywał on „całkowitą likwidację polskich siatek szpiegowskich”, co stało się sygnałem do rozpoczęcia jednej z największych zbrodni w dziejach XX wieku – „operacji polskiej” NKWD.
Pod pretekstem walki z rzekomą Polską Organizacją Wojskową – faktycznie nieistniejącą od 1921 roku – rozpoczęto masowe aresztowania Polaków w całym Związku Sowieckim. Represje objęły jeńców wojny polsko-bolszewickiej, imigrantów i uchodźców politycznych, działaczy polskich partii, a także mieszkańców Marchlewszczyzny, Dzierżyńszczyzny i innych terenów ZSRR zamieszkanych przez Polaków.
Polacy stawili opór kolektywizacji
Po podpisaniu w 1921 roku traktatu ryskiego w granicach Związku Sowieckiego, pozostało około miliona Polaków. Maria Czapska, siostra Józefa Czapskiego, komentowała traktat tak: „[…] skazał na straszną niewolę sowiecką i stopniowe wyniszczenie ponad milion ludności, jak najbardziej polskiej, tak miejskiej, jak wiejskiej, ludności polskich zaścianków, związanych z Polską tradycjami, wyznaniem, krwią powstańczą, carskimi rugami, Sybirem”.
Polacy rzeczywiście wyróżniali się odpornością na komunistyczną indoktrynację, a w strukturach władzy niemal ich nie było. Nieliczni polscy działacze próbowali jednak zjednać rodaków dla nowego reżimu. W tym celu w 1925 roku na Ukrainie utworzono Polski Rejon Narodowościowy im. Juliana Marchlewskiego (Marchlewszczyzna), a siedem lat później – podobny region na Białorusi, nazwany imieniem Feliksa Dzierżyńskiego (Dzierżyńszczyzna). W obu działały polskojęzyczna prasa, szkoły i organizacje, jednak pod ścisłą kontrolą władz.
Stalin początkowo wiązał z tą ludnością nadzieje: planował utworzenie w ZSRR małej sowieckiej Polski, by wykształcić kadry, które wezmą udział w przyszłej agresji na II Rzeczpospolitą. Polacy stawili jednak duży opór stalinowskim programom kolektywizacji i ateizacji. Wybuchały bunty.
Dlatego w połowie lat trzydziestych polityka Moskwy wobec ludności polskiej uległa radykalnej zmianie. Polacy stali się obiektem systemowych represji. W 1936 roku ogłoszono likwidację Marchlewszczyzny i rozpoczęto masowe deportacje mieszkańców na Syberię i do Kazachstanu. Według końcowych sprawozdań NKWD akcja ta objęła około 50 tysięcy Polaków.
Latem 1937 roku rozpoczęto szeroko zakrojoną akcję „oczyszczania pasa przygranicznego z elementów niepewnych” oraz „całkowitej likwidacji […] kluczowych zasobów ludzkich polskiego wywiadu w ZSRR”.
Czytaj też: Z Marchlewszczyzny do Szepietówki
„Likwidujcie ten polski brud”
„Operacja polska” była częścią Wielkiego Terroru, w którym Stalin unicestwił miliony rzeczywistych i domniemanych przeciwników. W odróżnieniu jednak od wielu innych akcji represyjnych w ZSRR ta miała wyraźnie narodowościowy charakter i była wymierzona w konkretną grupę etniczną. Historycy określają ją mianem ludobójstwa.
Polacy ginęli w tym czasie niemal czterdziestokrotnie częściej niż inne narodowości ZSRR. Za „dowód winy” wystarczało polskie nazwisko, wyznanie katolickie lub miejsce urodzenia na terenach dawnej Rzeczypospolitej.
Po dwudziestu pierwszych dniach operacji Jeżow poinformował Stalina o ponad 23 tysiącach dokonanych aresztowań. „Bardzo dobrze! Kopcie głębiej i likwidujcie ten polski brud” – odpowiedział tamten.
Represje trwały od sierpnia 1937 do listopada 1938 roku, choć w niektórych regionach aż do końca roku. W praktyce procedura była czystą formalnością – tzw. trójki NKWD wydawały tysiące wyroków dziennie, w 95 proc. przypadków skazując na rozstrzelanie.
Więźniarki podjeżdżały nocą. Enkawudziści wyrywali ludzi ze snu, w pośpiechu zganiali do samochodów i wywozili do obwodowych siedzib NKWD, gdzie ofiary natychmiast mordowano. Strzelano w tył głowy, tak jak kilka lat później w Katyniu czy Charkowie.
Czytaj też: Na gruzach Marchlewszczyzny
Nawet 200 tys. ofiar
Według dokumentów NKWD w trakcie operacji zamordowano co najmniej 111 091 Polaków. Według ustaleń rosyjskiego „Memoriału” represje objęły co najmniej 139 835 osób, a szacunki niektórych historyków mówią o nawet 200 tysiącach ofiar. W każdym przypadku to o wiele więcej niż podczas późniejszej zbrodni katyńskiej.
Dziesiątki tysięcy Polaków trafiły do łagrów lub na zesłanie, często w głąb Syberii czy Kazachstanu. Tragiczny los spotkał także dzieci – najmłodsze więziono razem z matkami, starsze trafiały do sierocińców o specjalnym reżimie.
Zbrodnia przez dziesięciolecia była w PRL tematem tabu, a wiedza o niej docierała jedynie do nielicznych historyków emigracyjnych. Dopiero po 1991 roku, wraz z otwarciem archiwów, możliwe stało się opisanie jej skali. Współczesne badania, prowadzone m.in. przez IPN, rosyjskie stowarzyszenie „Memoriał” i historyków z Ukrainy, pozwoliły udokumentować mechanizm i rozmiar tej zapomnianej zbrodni, której symbolem pozostaje data 11 sierpnia 1937 roku.
Kresy.pl / Przystanek Historia / PAP / IPN













