9 grudnia 1922 roku Gabriel Narutowicz został pierwszym prezydentem II Rzeczypospolitej, wybranym przez Zgromadzenie Narodowe niespodziewaną większością głosów.
Urodzony na Żmudzi w 1865 roku w Telszach przyszły prezydent wywodził się ze zubożałej szlachty. Po śmierci ojca, uczestnika powstania styczniowego, wychowaniem syna zajęła się matka. Studia rozpoczął w Petersburgu, lecz z powodu choroby musiał je przerwać. Na stałe naukowo związał się ze Szwajcarią, gdzie ukończył politechnikę w Zurychu i zdobył międzynarodową renomę jako inżynier budownictwa wodnego oraz pionier hydroenergetyki. Kierował wielkimi inwestycjami we Włoszech i Hiszpanii, a od 1907 roku był profesorem politechniki w Zurychu.
Do kraju powrócił w 1919 roku. W rządach Władysława Grabskiego, Wincentego Witosa i Antoniego Ponikowskiego pełnił funkcję ministra robót publicznych, odpowiadając m.in. za regulację Wisły i budowę zapory w Porąbce. W 1922 roku objął stanowisko ministra spraw zagranicznych, opowiadając się za wzmocnieniem sojuszu z Rumunią oraz normalizacją relacji gospodarczych z Rosją Sowiecką.
Po uchwaleniu konstytucji marcowej w 1921 roku jednym z pierwszych zadań parlamentu stał się wybór przewidzianego w jej zapisach pierwszego w dziejach prezydenta Polski. Miał on przejąć prawa i obowiązki Naczelnika Państwa – tymczasowego urzędu sprawowanego od 1918 roku przez Józefa Piłsudskiego.
Sam Piłsudski zapowiedział, że nie weźmie udziału w wyborach prezydenckich, uznając, że zakres władzy przewidziany dla tego urzędu jest zbyt ograniczony. Z kolei Narutowicz przez długi czas wahał się przed przyjęciem zgłoszenia swojej kandydatury. Jeszcze 9 grudnia przed południem nie był ostatecznie przekonany do udziału w wyborach.
Czytaj też: Stanisław Wojciechowski mógł zginąć jak Narutowicz. Władzy pozbawił go Piłsudski
Kandydatura Narutowicza, zgłoszona przez PSL „Wyzwolenie”, była zresztą dużym zaskoczeniem. W ostatniej turze głosowania pokonał popieranego przez prawicę hrabiego Maurycego Zamoyskiego, uzyskując 289 głosów wobec 227 rywala. O jego zwycięstwie przesądziło poparcie lewicy, mniejszości narodowych oraz PSL „Piast”.
Zaprzysiężenie 11 grudnia 1922 roku odbyło się w atmosferze ostrych protestów i rozruchów ulicznych. Przeciwnicy zarzucali nowemu prezydentowi ateizm, związki z masonerią oraz poparcie dla polityki Józefa Piłsudskiego.
Narutowicz, dążąc do uspokojenia sytuacji, prowadził rozmowy zarówno z lewicą, jak i ugrupowaniami prawicowymi. W obliczu braku stabilnej większości sejmowej rozważał powołanie rządu pozaparlamentarnego. W tych działaniach wspierali go m.in. marszałek Sejmu Maciej Rataj oraz przywódca PPS Ignacy Daszyński.
16 grudnia 1922 roku, podczas wernisażu wystawy w warszawskiej Zachęcie, prezydent został śmiertelnie postrzelony przez fanatycznego nacjonalistę, malarza Eligiusza Niewiadomskiego. Zamach zakończył siedmiodniową kadencję głowy państwa i pogrążył młodą Rzeczpospolitą w głębokim kryzysie politycznym. Mimo groźby anarchii lub dyktatury, dzięki zachowaniu ciągłości władzy i przestrzeganiu konstytucji, ustrój demokratyczny został utrzymany.
Gabriel Narutowicz spoczął w warszawskiej archikatedrze św. Jana. Jego krótka prezydentura stała się jednym z najbardziej dramatycznych symboli pierwszych lat niepodległej Polski.
Kresy.pl / Polskie Radio











