Niemcy się tego nie spodziewali. Kapitulacja Westerplatte

Obrona Westerplatte, choć zakończyła się 7 września 1939 roku, zapisała się w historii jako symbol oporu wobec agresji niemieckiej.

„Westerplatte broni się nadal!” – to słowa, które przez pierwsze dni wojny podtrzymywały na duchu społeczeństwo II Rzeczypospolitej, stając się jednym z najważniejszych haseł września 1939 roku.

Na Westerplatte, półwyspie przy ujściu Martwej Wisły, od 1926 roku działała Polska Wojskowa Składnica Tranzytowa, ustanowiona decyzją Ligi Narodów. Polska mogła utrzymywać tam garnizon wojskowy i korzystać z portu gdańskiego w celach militarnych. Teren składnicy został starannie przygotowany do obrony, wyposażony w wartownie, schrony i zapasy.

1 września 1939 roku o godz. 4:45 niemiecki pancernik „Schleswig-Holstein” otworzył ogień do polskich pozycji, rozpoczynając tym samym II wojnę światową. Wsparciem dla artylerii były tysiące żołnierzy Wehrmachtu. Załoga Westerplatte liczyła zaledwie około 200 osób, uzbrojonych w karabiny, pistolety, kilka moździerzy i działa przeciwpancerne. Początkowo planowano, że garnizon wytrzyma najwyżej kilkanaście godzin. Polacy stawiali jednak opór przez siedem dni, odpierając kolejne szturmy, ataki piechoty i bombardowania.

2 września lotnictwo niemieckie dokonało nalotu z udziałem 58 bombowców Ju-87, niszcząc jedną z wartowni. W tym czasie dowódca składnicy, mjr Henryk Sucharski, doznał załamania nerwowego. Faktyczne dowodzenie objął jego zastępca, kpt. Franciszek Dąbrowski, który zdołał przywrócić żołnierzom morale.

Polscy oficerowie po kapitulacji Westerplatte 7 września 1939. Od lewej: chor. Edward Szewczuk, por. Stefan Grodecki, kpt. Mieczysław Słaby, kpt. Franciszek Dąbrowski, ppor. Zdzisław Kręgielski, fot. Wikipedia.

Mimo przewagi wroga, kolejne szturmy kończyły się niepowodzeniem. Niemcy próbowali podpalać teren cysternami z benzyną, używali miotaczy ognia i torpedowców. Jednak dopiero 7 września, wobec braku amunicji, rosnącej liczby rannych i braku nadziei na odsiecz, podjęto decyzję o kapitulacji.

Czytaj też: Westerplatte: odkryto kolejne szczątki ludzkie. To najpewniej polscy żołnierze

Dowódcy obawiali się, że przedłużająca się walka zakończy się wymordowaniem załogi. Rozkaz kapitulacji zaskoczył Niemców, którzy początkowo nawet nie dostrzegli białej flagi wywieszonej na koszarach.

Symbolem kapitulacji Westerplatte stała się scena (na zdjęciu u góry strony), gdy dowodzący niemieckim atakiem generał Friedrich Eberhardt oddał salut majorowi Henrykowi Sucharskiemu i zezwolił mu zachować oficerską szablę.

Obawy polskiego dowódcy o los jego żołnierzy nie były jednak bezpodstawne. Jak opisuje historyk Jarosław Tuliszka, tuż po poddaniu składnicy na nabrzeżu naprzeciw półwyspu zebrał się tłum gdańszczan, z którego padały okrzyki wzywające do rozstrzelania polskich jeńców.

W walkach poległo 15 polskich obrońców, około 50 zostało rannych. Straty niemieckie oceniane są na 300–400 zabitych i rannych. Choć Westerplatte musiało się poddać, obrona składnicy stała się legendą – dowodem determinacji i odwagi, która zdobyła szacunek nawet przeciwników. Niemcy nazwali to starcie „Małym Verdun”, podkreślając nieustępliwość Polaków.

Kresy.pl / Dzieje.pl

Czytaj też: Zerwano i spalono polskie flagi na Westerplatte. Policja publikuje wizerunek sprawcy

Tagi: , , ,
forma płatności