Jak już informował portal Kresy.pl, jednym z uhonorowanych tytułem „Kustosz Pamięci Narodowej” został ostatnio Janusz Horoszkiewicz z Zarzecza koło Przeworska. To człowiek-instytucja, to jakby „jedno-osobowy wołyński oddział IPN-u” zajmujący się upamiętnianiem miejsc po wymordowanych i spalonych przez OUN-UPA polskich wioskach w powiecie kostopolskim. W uroczystości na Zamku Królewskim w Warszawie tę honorową nagrodę wręczył mu prezes Zarządu Głównego Instytutu Pamięci Narodowej – Jarosław Szarek.

Janusz Horoszkiewicz od 12 lat co roku wyjeżdża w okolice Huty Stepańskiej, rodzinnej miejscowości swoich przodków. Wieczorem 16 lipca 1943 roku kilkutysięczne oddziały banderowców rozpoczęły palenie domostw i mordowanie mieszkańców ponad 20 wiosek i kolonii należących do dwóch polskich parafii – w Hucie Stepańskiej i Wyrce. W ciągu paru dni zginęło około 600 Polaków, w tym także  kilkunastu krewnych Janusza Horoszkiewicza. Jego ojciec i dziadkowie uszli z życiem tylko dzięki temu, że czterech tysięcy mieszkańców Huty Stepańskiej bronił 500-osobowy oddział samoobrony pod dowództwem por. Władysława Kochańskiego. Po odparciu wielu ataków kilkutysięcznych sił banderowców, trzeciego dnia nad ranem obrońcy przebili się przez okrążenie sił banderowskich i w uporządkowanej kolumnie furmanek wyprowadzili mieszkańców z wioski do chronionej przez Niemców najbliższej stacji kolejowej. Stąd zostali wysłani do pracy w Niemczech.

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

W ciągu ostatnich 11 lat Janusz Horoszkiewicz postawił w okolicach Huty Stepańskiej około 40 wielkich, głównie metalowych krzyży. Stanęły one na terenie nieistniejących już polskich wiosek, kościołów i cmentarzy, a także w miejscach, gdzie – według naocznych ukraińskich świadków – zakopane zostały ciała zamordowanych Polaków. I co najciekawsze, wszystko to realizował z aprobatą, a nawet z pomocą miejscowych ukraińskich władz wiejskich i zwykłych Ukraińców. Z wieloma udało mu się zaprzyjaźnić.

Zobacz także: Potomkowie Kresowian postawili krzyż na miejscu polskiej wsi na Wołyniu [+FOTO]

Drugim, równie ambitnym kierunkiem działalności Janusza Horoszkiewicza, jest zbieranie relacji i wspomnień naocznych świadków. A ciekawiły go nie tylko tak tragiczne dla polskiej ludności miesiące 1943 roku, ale także  wydarzenia z życia mieszkańców Wołynia od czasów wojny wrześniowej, poprzez kolejne okupacje i holokaust Żydów, aż do lat powojennych i likwidacji oddziałów UPA przez NKWD. Udało mu się dotrzeć do ponad 330 naocznych świadków. Byli to zwykle 80-90-letni Wołyniacy, którym łut szczęścia pozwolił ujść z życiem z banderowskiego piekła i osiedlić się w powojennej Polsce. W archiwum pana Janusza znalazły się także wspomnienia szeregu najstarszych ukraińskich mieszkańców Wołynia.

Zobacz także: Sprawiedliwy Petro Bazeluk

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

O tym, jak ważna jest ta kronikarska pasja Janusza Horoszkiewicza świadczy fakt, że aktualnie prawie jedna trzecia jego wiekowych rozmówców już nie żyje. On sam marzy o napisaniu książki, ale póki co ogranicza się do publikacji w „Monitorze Wołyńskim”. Wciąż bardzo zajęty jest znajdowaniem i spisywaniem wspomnień kolejnych Wołyniaków urodzonych przed połową lat 30-tych ubiegłego wieku. Jak sam przyznaje, czyni to kosztem życia rodzinnego.

Zobacz także: Polskie krzyże na Wołyniu

Janusz Horyszkiewicz otrzymuje nagrodę od prezesa IPN

Krzyż przy moście na rz. Wyrka

Krzyż w miejscu dawnej Kamionki Starej

Poświęcenie krzyża w Ożgowym

Przy pomniku w Hucie Stepańskiej

Tablica w miejscu dawnego kościoła w Hucie Stepańskiej

Janusz Horoszkiewicz jest autorem szeregu artykułów w Monitorze Wołyńskim

Tekst: Jacek Borzęcki, Zdjęcia: Archiwum Janusza Horoszkiewicza

Nie istnieje darmowe dziennikarstwo. Darmowa jest jedynie propaganda.

Przekaż 50 zł

Zwalczaj propagandę.

Janusz Horoszkiewicz – Kustosz Pamięci Narodowej z Zarzecza koło Przeworska [+FOTO]
5 (100%) 9 głosów.




Zbierzmy 1000 stałych darczyńców i wyłączmy wszystkie zewnętrzne reklamy na Kresach. Pomóż nam zbudować solidną dziennikarską platformę, publikującą ekskluzywne, wysokiej jakości informacje, opinie i analizy, utrzymującą się wyłącznie dzięki zaufaniu Czytelników.

Kresy.pl są w 100% oddolną obywatelską inicjatywą, nie stoją za nami ani medialne konsorcja, ani rządowe dotacje. Naszym celem jest przeciwstawianie się wszelkim formom manipulacji opinią publiczną w Polsce. W dobie wojny informacyjnej nie ma zadania bardziej palącego niż odpowiedzialne wspieranie zaufanych mediów.

Wyłącz reklamy

Wesprzyj jednorazowo

0 odpowiedzi

Zostaw odpowiedź

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz