Rolnicy dostają wyroki sądowe i mandaty za wiosenne protesty. “To próba zastraszania przed kolejnymi protestami” – uważa Adrian Wawrzyniak z NSZZ Solidarność RI.

Rolnicy są ciągani po sądach i dostają mandaty za protesty, które wiosną odbyły się w całej Polsce – alarmował kilka dni temu Tygodnik Poradnik Rolniczy.

Portal wskazuje, że kilka dni temu zapadły wyroki sądowe wobec tych, którzy 20 marca strajkowali na terenie powiatu trzebnickiego (woj. dolnośląskie) na drodze ekspresowej S5 na odcinku Trzebnica-Wrocław. Zostali ukarani przez sąd mandatami w wysokości 500 złotych.

Jeden z rolników został ukarany za wjazd ciągnikiem na drogę, która nie jest przeznaczona do wjazdu tego typu pojazdem. Inny został ukarany, ponieważ “kierując ciągnikiem FENDT wraz z przyczepą zaparkował ciągnik na jezdni, utrudniając ruch na drodze”.

Także w województwie łódzkim zapadły podobne wyroki. Organizatorka protestu na wjeździe na autostradę A2 na węźle Wartkowice została ukarana przez sąd mandatem w wysokości 1000 zł. Musi też ponieść koszty sądowe.

“To próba zastraszania przed kolejnymi protestami. Będą teraz działać tak, żeby nas zniechęcić do dalszych wspólnych działań. Najpierw przesłuchania na komendach, a teraz wyroki wykroczeń i mandaty po 500 zł” – podkreśla Adrian Wawrzyniak z NSZZ Solidarność RI.

Rolnicy uważają, że policja specjalnie spisywała numery, by potem kierować sprawę do sądu i karać protestujących. Deklarują, że nie dadzą się zastraszyć.

Zobacz także: Państwowa spółka żąda od rolników 1,3 mln złotych za legalny protest na torach

tygodnik-rolniczy.pl / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności