Zdaniem Darii Gosak-Popiołek (Nowa Lewica), polska polityka migracyjna powinna być „humanitarna”, a zarazem kontrolna, żeby „nie mieć takiej sytuacji, jak we Francji, gdzie to nie migranci, ale ich dzieci i wnukowie czują się wyrzuceni poza nawias i powoduje to różne napięcia społeczne”.

We wtorek na antenie stacji TVP Info Daria Gosak-Popiołek, posłanka Nowej Lewicy była pytana o wyniki głosowania w referendum dotyczącym m.in. migrantów oraz, czy europarlamentarzyści powinni zgodzić się na przymusową relokację uchodźców. Wyraziła zadowolenie, że referendum z powodu zbyt niskiej frekwencji okazało się nieważne, bo teraz „możemy na serio przygotowywać jakąkolwiek politykę migracyjną”.

Posłanka Nowej Lewicy przekonywała, że PiS ignoruje to, że „migracje są zjawiskiem, które znamy od stuleci”. Przypomniała, że w latach 90. XX wieku Polska przyjęła bardzo dużo Czeczenów i Czeczenek, uciekających przed wojną.

 

– Migracje były, są i będą. Będą także dlatego, jaką politykę prowadzi Rosja. Zwróćmy uwagę, co dzieje się w Syrii, gdzie reżim współpracuje z grupą Wagnera i z Putinem. To zrozumiałe, że osoby żyjące w kraju ogarniętym wojną będą uciekać – powiedziała Gosak-Popiołek.

– Albo będziemy mieć w Europie politykę migracyjną, która będzie z jednej strony humanitarna, a z drugiej strony ujmie to zjawisko w jakieś karby kontroli, będziemy doprowadzać do tego, żeby nie mieć takiej sytuacji, jak we Francji, gdzie to nie migranci, ale ich dzieci i wnukowie czują się wyrzuceni poza nawias i powoduje to różne napięcia społeczne – dodała posłanka.

– Trzeba oddzielić od siebie osoby, które migrują z powodów konfliktów wojennych, względów humanitarnych – zaznaczyła.

Przeczytaj: Premier zapowiada weto ws. paktu migracyjnego. RMF: to nie zatrzyma procesu legislacyjnego

polskieradio24.pl / Kresy.pl

Tagi: , ,
forma płatności