Wicesekretarz stanu Victoria Nuland oświadczyła w Senacie USA, że dostarczenie czołgów Abrams na Ukrainę “zajmie trochę czasu” i one nie pojawią się tam na wiosenną ofensywę.
W czwartek przed komisją spraw zagranicznych Senatu USA odbyło się przesłuchanie sprawozdawcze urzędników z Departamentu Stanu i Departamentu Obrony USA, a także z programu USAID. Dotyczyło ono spraw związanych z rosyjską agresją na Ukrainę.
Podczas spotkania relację składała również wicesekretarz stanu USA, Victoria Nuland. Mówiła m.in. o kwestii dostarczenia na Ukrainę czołgów Abrams. Przypomnijmy, że prezydent USA Joe Biden oficjalnie ogłosił w środę dostawę 31 czołgów M1 Abrams na Ukrainę. Spośród nich zostanie utworzony jeden batalion czołgów.
Nuland oceniła, że Waszyngton nie będzie miał wystarczająco dużo czasu, żeby zdążyć dostarczyć obiecane czołgi przed spodziewaną, wiosenną ofensywą.
„Jak wiecie, Abrams to skomplikowany czołg i wymaga znaczącego szkolenia” – powiedziała. „Chociaż wczoraj je zatwierdziliśmy, to dostarczenie ich na pole walki zajmie trochę czasu. Nie pojawią się tam na czas, na wiosenną ofensywę”.
Na uwagę, że podjęcie decyzji w tej sprawie zajęło 6 miesięcy i przez ten czas jakieś czołgi miałyby być już gotowe do przekazania Ukraińcom, Nuland odparła, że na każdym etapie konsultowano się ze stroną ukraińską w kwestii jej potrzeb.
„Był taki czas jesienią, gdy zdobywali na polu walki dużą liczbę rosyjskich czołgów, które byli w stanie z powodzeniem wykorzystać podczas ofensywy chersońskiej i charkowskiej. Ale teraz potrzebują więcej, więc my odpowiadamy” – oświadczyła wicesekretarz stanu.
Dodajmy w tym kontekście, że według informacji portalu Politico na Ukrainę miałyby trafić Abramsy w wersji M1A2, posiadające m.in. ulepszone systemy optyczne i system zarządzania polem walki. Serwis zaznacza jednak, że mogą być problemy z terminem dostaw, gdyż obecnie zakłady produkujące te czołgi są zajęte realizowaniem na Abramsy M1A2 dla Polski i Tajwanu. Dostawy dla Polski mają zacząć się jeszcze w tym roku, a dla Tajwanu w 2024 roku.
Podczas przesłuchania republikański senator Jim Risch poruszył też wątek wozów bojowych Stryker, które mają otrzymać Ukraińcy. Zaznaczył, że strona ukraińska prosiła o takę wersję tych pojazdów, która jest uzbrojona w mocną armatę, porównywalną z tymi, które posiadają czołgi, ale administracja USA nie zgadza się na to i oferuje Ukrainie pojazdy z karabinami maszynowymi, bez ciężkiego uzbrojenia. W opinii Rischa, takie wozy „nie są niczym więcej, niż opancerzonymi taksówkami” i Pentagon powinien szybko zmienić zdanie w tej kwestii.
Jak informowaliśmy, rząd Niemiec zgodził się wysłać na Ukrainę czołgi Leopard 2. Taką samą zgodę otrzymają od Berlina kraje partnerskie, w tym Polska, które chcą dostarczyć Ukraińcom swoje Leopardy.
W środę rzecznik niemieckiego rządu, Steffen Hebestreit poinformował we wpisie na Twitterze, że kanclerz Niemiec Olaf Scholz ogłosił, iż niemieckie czołgi Leopard 2 zostaną wysłane na Ukrainę.
Czytaj także: Media: Ukraina może otrzymać 100 czołgów Leopard 2 od 12 państw
Rosyjska ambasada w Berlinie oświadczyła, że „niemiecka decyzja o zatwierdzeniu dostawy czołgów Leopard na Ukrainę jest niezwykle niebezpieczna i przenosi konflikt na nowy poziom”. W komunikacie stwierdzono, że „czołgi bojowe z niemieckimi krzyżami mają ponownie trafić na ‘front wschodni’”.
Jak pisaliśmy, zdaniem wiceministra obrony Wojciecha Skurkiewicza, przekazanie Ukraińcom kompanii polskich czołgów Leopard nastąpi za kilka tygodni, po przeszkoleniu ukraińskich czołgistów. Polska liczy na to, że w pierwszym etapie Ukraina dostanie łącznie około 100 czołgów Leopard.
Kresy.pl































