Niemieccy przedsiębiorcy sygnalizują, że zaczyna brakować na rynku drewna, w związku aktywnością azjatyckich nabywców.
Dyrektor zarządzający Stowarzyszenia Niemieckiego Przemysłu Meblarskiego Jan Kurth stwierdził, że na niemieckim rynku jest wysoki popyt na drewno. Kreują go państwa azjatyckie, przy czym wyróżnił on Chiny, podał w środę za „Tagesschau” portal Forsal. O ile cena za metr sześcienny drewna wynosiła 60-70 euro, to w roku bieżącym wzrosła do 100-200 euro
Według niego drewno wraca do Europy, ale już po przetworzeniu w azjatyckich przedsiębiorstwach, już jako gotowy sprzęt. Mają one zasysać surowiec na taką skalę, nawet po wysokich cenach, że niemieckie przedsiębiorstwa mają problem z zaopatrzeniem.
“Bild” napisał w tym kontekście, że w Niemczech dochodzi już do przypadków kradzieży drewna z miejscowych lasów. Kradzione jest zarówno drewno do przetwórstwa przemysłowego jak i drewno opałowe. To ostatnie także stało się cenne w warunkach radykalnej zwyżki cen surowców energetycznych.
Drewno ma być kradzione z lasów całymi ciężarówkami. Są informacje, że czasem łup złodziei sprzedawany jest na rynku.
Jak informowaliśmy na naszym portalu, sprzedawane przez polskie Lasy Państwowe drewno opałowe jest wykupywane masowo przez klientów z Niemiec.
forsal.pl/kresy.pl
































