Yulia Krivich, ukraińska artystka znana z domagania się od Polaków, by używali formy „w Ukrainie” przyznała, że dostała się do Polski i na darmowe studia w Warszawie dzięki Karcie Polaka. Sama wyraźnie uważa się za Ukrainkę.

Przypomnijmy – pod koniec roku 2019 opisywaliśmy wystąpienie Yulii Krivich, Ukrainki mieszkającej w Polsce, która domagała się zmian polskich norm językowych. Kobieta na tle Pałacu Kultury oraz Dworca Zachodniego wymachiwała flagą z napisem „w Ukrainie”. Sprawę nagłośniła Gazeta Wyborcza. Jesteśmy bardzo wyczuleni na ten sposób mówienia o naszym kraju. Teraz moją misją jest rozpoczęcie poważnej dyskusji na ten temat w Polsce – powiedziała Krivich Wyborczej, zaznaczając, że nie jest kompetentna w temacie polskiej gramatyki. Wcześniej jednak na swoim profilu apelowała nie o debatę, lecz o zmianę formy „na Ukrainie” na „w Ukrainie”. Inicjatywie Krivich przyklasnęła Gazeta Wyborcza reklamując na okładce najnowszego wydania „Wysokich Obcasów” artykuł pt.”W Ukrainie. Życie codzienne z wojną w tle okiem Justyny Mielnikiewicz”.

W piątek na stronie internetowej polskiego wydania magazynu „Vogue” zamieszczono artykuł pt. „Jak imigranci ze Wschodu zmieniają Polskę?”, w którym m.in. przedstawiono sylwetkę Krivich jako artystki po po studiach w warszawskiej ASP. Pochodzi z Dniepru (dawn. Dniepropietrowsk), gdzie ukończyła architekturę i zajmowała się fotografią. Przyznała, że studiowała w Polsce za darmo, bo ze względu na to, że jej prababcia była Polską, uzyskała Kartę Polaka.

„Wybrała Warszawę ze względu na polską prababcię. Dzięki temu szybko dostała Kartę Polaka i mogła studiować za darmo. W innym przypadku jako obywatelka kraju spoza Unii Europejskiej, musiałaby płacić kilkanaście tysięcy złotych rocznie za naukę na polskiej uczelni” – czytamy na stronie internetowej Vogue.

Przypomnijmy, że Karta Polaka oficjalnie jest dokumentem potwierdzającym przynależność do narodu polskiego, a jednym z elementów procedury jego uzyskania jest podpisanie „deklaracji o przynależności do Narodu Polskiego”. Znane wypowiedzi Krivich nie wskazują, żeby czuła się Polką lub deklarowała przynależność do narodu polskiego.

PRZECZYTAJ: Dr Wyszyński: Karta Polaka nie działa

Czytaj także: Współtwórca Karty Polaka przyznaje, że obecnie może ona służyć depolonizacji Kresów, bo „repatriacja nie działa” i „zmieniła się koncepcja”

Zobacz również: Ukraiński portal: Kartę Polaka otrzymują Ukraińcy bez żadnych związków z Polską. Koszt: 1500 euro

W rozmowie z Vogue Krivich zwracała uwagę, że zmienia się charakter imigracji z Ukrainy i Białorusi:

„Jeszcze kilka lat temu Ukrainki i Ukraińcy, Białorusinki i Białorusini przyjeżdżali do Polski głównie do pracy na budowach albo jako pomoc domowa przy sprzątaniu czy opiece. Dopiero potem zaczęli pojawiać się młodzi ludzie, którzy tu studiowali, wchodzili do korporacji, instytucji publicznych. Ta zmiana dzieje się na naszych oczach”.

Jej zdaniem, przez ostatnią dekadę zmieniła się sytuacja i obecnie wiele młodych osób z całej Europy wybiera Polskę jako swoje miejsce do życia. Uważa, że „to zróżnicowanie, moim zdaniem, bardzo dobrze wpływa na polską kulturę”.

Jak pisaliśmy, w języku ukraińskim normą jest „w Ukrainie”, jednak Rosjanie i Polacy mówią „na Ukrainie”. Nie podoba się to części Ukraińców, zdaniem których jest to pozostałość po czasach, gdy ziemie obecnej Ukrainy były częścią Rzeczypospolitej i Rosji.

Informowaliśmy też, że ukraiński fotograf i dziennikarz Pawło Zubjuk nie zgadza się na dyktowanie Polakom przez jego rodaków, w jaki sposób mają posługiwać się językiem polskim. Aby wyrazić swoje poglądy, pojawił się pod jednym ze sklepów Biedronki z flagą z napisem „Na Ukrainie”. Nawiązał w ten sposób do happeningu Krivich. Zubjuk jest jednym z garstki ukraińskich publicystów, którzy próbują zrozumieć polskie racje w dyskusji o zbrodniach na Wołyniu. W 2011 roku na ukraińskim portalu Istoryczna Prawda opublikowano jego artykuł pt. „Co mamy zrobić ze zbrodniami na Wołyniu”.

Jak pisaliśmy, parę lat temu w reportażu na antenie jednej z ukraińskich stacji telewizyjnych pokazano, jak bez problemu znaleźć w Polsce pracę mając jedynie wizę turystyczną, a także jak nielegalnie, za odpowiednią opłatą, zdobyć Kartę Polaka.

Przypomnijmy, że według badań przeprowadzonych w 2015 roku pod kierunkiem prof. dr. hab. Mariusza Kowalskiego dla Fundacji Wolność i Demokracja, wśród posiadaczy Karty Polaka ponad 10% oficjalnie deklarowało inną narodowość niż polska. Stanowiło to zaprzeczenie idei tego dokumentu. Sam autor badań zaznaczał, że takich osób jest prawdopodobnie znacznie więcej. Największy udział nie-Polaków (Ukraińców) wśród ankietowanych posiadaczy Karty Polaka zanotowano na Wołyniu (1/3 ankietowanych), w łuckim okręgu konsularnym. Wysoki odsetek nie-Polaków (Białorusinów) stwierdzono też w okręgu grodzieńskim, gdzie ponadto, według badań ankietowych, 20% posiadaczy Karty Polaka nie miało ani jednego dziadka Polaka.

Przeczytaj: W Radiu Lwów o problemach z Kartą Polaka

vogue.pl / Kresy.pl

Tagi: , , , , , ,
forma płatności