W Ostrowcu trwają prace budowlane nad pierwszą białoruską elektrownią atomową. Mińsk ma jednak problem ze znalezieniem klientów na energię elektryczną jaka będzie w niej produkowana.
Telewizja Biełsat cytuje szefa wydziału handlu zagranicznego Ministerstwa Spraw Zagranicznych Finlandii Marku Kenianena, który zadeklarował we wtorek, że kraj ten nie zmierza kupować energii elektrycznej z Białorusi. “Finlandia buduje teraz swoje elektrownię ekonomiczną” – napisał Kenianen – “planują ją wybudować w najbliższych latach. Myślę, że po dokończeniu tego projektu zapotrzebowanie Finlandii na import energii zmniejszy się”.
Biełsat przypomina, że władze Litwy, które zdecydowanie sprzeciwiały się budowie białoruskiej elektrowni atomowej w Ostrowcu, tuż przy granicy tego państwa w Ostrowcu, oświadczyły, że nie będą kupować energii od swojego południowego sąsiada. Także władze Polski zdystansowały się do importu prądu z nowej białoruskiej instalacji. Deklarację taką złożyły też Estonia i Łotwa.
Telewizja oblicza, że energia produkowana przez elektrownię atomową w Ostrowcu zaspokoi połowę zapotrzebowania Białorusi. Mogłoby to pozwolić na zmniejszenie zużycia rosyjskiego gazu na spalaniu którego opiera się obecnie białoruski sektor energetyczny. Jednak według Biełsatu władze w Mińsku były raczej skłonne wysyłać produkowaną w Ostrowcu energię na eksport dla pozyskania dewiz. Białoruś musi bowiem spłacić kredyt jaki zaciągnęła u Rosjan na budowę tej elektrowni na wysokość 10 mld dolarów. Za 2,5 roku rozpoczną się spłaty kredytu.
Redakcja Biełsatu uważa, że będą musiały wykorzystać energię produkowaną w Ostrowcu na rynku wewnętrznym. Pisze o planach wykorzystaniu jej do zapewnienia ogrzewania w nowo budowanych osiedlach i promowaniu pojazdów elektrycznych.
belsat.eu/kresy.pl






























