Na początku października dojdzie do kolejnej rundy polsko-ukraińskich rozmów na szczeblu wicepremierów oraz IPN-ów Polski i Ukrainy mających na celu odblokowanie polskich prac poszukiwawczych i ekshumacyjnych na Ukrainie. – powiedział w czwartek radiu RMF FM ambasador Ukrainy w Warszawie Andrij Deszczycia.

Jako warunek odblokowania poszukiwań i ekshumacji szczątków polskich ofiar na Ukrainie Deszczycia podał odbudowanie co najmniej dwóch zniszczonych obiektów po polskiej stronie granicy, wymieniając pomniki nagrobne w Pikulicach i Monasterzu.

Strona ukraińska oczekuje, że te miejsca pamięci zostaną odnowione, przynajmniej te, które nazywamy w cudzysłowie legalnymi. – mówił ambasador Ukrainy. – Chodzi tutaj co najmniej o dwa miejsca: w Pikulicach koło Przemyśla i na górze Monastyr koło Werchraty. Odnowienie tych pomników będzie dobrym sygnałem do rozwiązania kwestii w sprawie odblokowania prac poszukiwawczych. – dodawał.

Ukraińskie władze zablokowały prace polskich specjalistów na Ukrainie w odwecie za zgodne z prawem rozebranie nielegalnego pomnika UPA w Hruszowicach w maju 2017 roku. Według nieoficjalnych informacji za zakazem stali neobanderowcy – szef ukraińskiego IPN Wołodymyr Wjatrowycz i sekretarz międzyresortowej komisji ds. upamiętnień Swiatosław Szeremeta. W wywiadzie dla RMF Deszczycia nazwał decyzję o blokadzie „emocjonalną”. Tłumaczył, że strona ukraińska chciała „powstrzymać dalszy rozwój takich działań”.

Przypomnijmy, że na Ukraińskim Cmentarzu Wojennym w Pikulicach w maju 2016 roku nieznani sprawcy zmienili tablice na dwóch grobach bojowników UPA. Przy pomocy mocnego kleju na powierzchnie starych tablic naklejono nowe. Na większej z nich umieszczono napis: „W tym miejscu zostały pogrzebane szczątki banderowskich bandytów bestialskich katów oprawców niewinnych polskich kobiet i dzieci”. Na mniejszej znajdowała się kotwica Polski Walczącej oraz napis „Pamiętamy”. Nowe tablice zostały zdjęte i zabezpieczone przez Policję.

Jak pisał w Biuletynie IPN w 2010 roku Kazimierz Krajewski, pomnik na górze Monastyr został postawiony nielegalnie z inicjatywy działacza ZUP Dymitra Bogusza. Doszło przy tym do naruszenia ustawy o grobach i cmentarzach wojennych, oraz przepisów leśnych i budowlanych. Napis na pomniku twierdził, że w tym miejscu spoczywa 45 upowców z sotni „Szuma” zabitych przez NKWD. Początkowo zapadła decyzja o rozbiórce pomnika, lecz później ZUP zobowiązało się do opracowania nowego projektu upamiętnienia w formie nagrobka. Sprawa była też przedmiotem rozmów na szczeblu międzypaństwowym. „Jednak wobec zaistniałego w tej sprawie impasu, Rada OPWiM wraz z Podkarpackim Urzędem Wojewódzkim zdecydowała się na demontaż obiektu i urządzenie go ponownie, w sposób odpowiadający standardom przyjętym przez polską i ukraińską stronę rządową.” – pisał w 2010 roku Krajewski. Na miejscu stanął legalny pomnik z napisem “Polegli za wolną Ukrainę. Tu spoczywają polegli w nocy 2/3 marca 1945 r. w walce z NKWD w monasterskich lasach (nazwiska). Przechodniu stojąc na tej ziemi, wspomnij o nich w modlitwie”. W 2015 roku nieznani sprawcy rozbili płytę na pomniku a krzyż pomalowali na biało-czerwone barwy. Na początku 2017 roku Szeremeta wraz z pracownikami firmy Dola oczyścili krzyż z farby.

PRZECZYTAJ: Prezes IPN: jesteśmy gotowi rozmawiać o odnowieniu pomnika UPA na górze Monastyr

Pilnujemy wspólnych spraw

Zależymy od Twojego wsparcia
Wspieram Kresy.pl

Warto odnotować, że ambasador Deszczycia jako warunku odblokowania polskich prac na Ukrainie nie wymienił odbudowania pomnika w Hruszowicach, czego domagali się do tej pory przedstawiciele ukraińskiego państwa. Być może przyczyniły się do tego wyniki badań IPN na miejscu zburzonego pomnika, które wykazały, że nie pochowano pod nim bojowników UPA.

PRZECZYTAJ: Szeremeta zażądał odbudowania pomnika UPA w Hruszowicach

Kresy.pl / RMF FM

Tagi: , ,
forma płatności