Minister spraw zagranicznych Rosji Siergiej Ławrow w wywiadzie dla słowackiej gazety „Prawda” wyśmiał oskarżenia wobec Rosji o wpłynięcie na wynik wyborów prezydenckich w USA i zasugerował, że amerykańskie władze powinny zainteresować się raczej działalnością miliardera George’a Sorosa.
Jak donosi TASS, w opublikowanej we wtorek rozmowie z „Prawdą” szef rosyjskiej dyplomacji skomentował oskarżenia specjalnego prokuratora Roberta Muellera, według których Trump zawdzięcza wygraną istotnej ingerencji Rosjan. Miało to się odbywać za pomocą tzw. farmy trolli z Olgino, którą ma kierować były kucharz Putina Jewgienij Prigożyn.
– Czy ktoś naprawdę wierzy, że restaurator z Rosji [Prigożyn – red.] umieszczając jakieś posty na portalach społecznościowych może wpłynąć na wybory w tak potężnym państwie jak Stany Zjednoczone? – pytał rosyjski minister spraw zagranicznych. – Założenie to, moim zdaniem, stanowi kpinę z całego systemu politycznego Stanów Zjednoczonych, przedstawiając tamtejszą demokrację jako domek z kart. – komentował Ławrow.
Ławrow zasugerował, że amerykańskie władze powinny raczej zainteresować się działalnością Georga Sorosa.
– Spróbujcie o to spytać amerykańskie ministerstwo spraw zagranicznych, a ono odpowie, że to jego [Sorosa – red.] prywatna sprawa, że amerykańska władza nie ma z tym nic wspólnego. Poza tym on rzekomo nie robi nic, co by było sprzeczne z prawem. – mówił rosyjski polityk.
W wywiadzie Ławrow powtarzał także wcześniejsze zapowiedzi, że Rosja odpowie na zasadzie wzajemności na amerykańskie sankcje. Stan stosunków amerykańsko-rosyjskich jego zdaniem mocno zależy od sytuacji wewnętrznej w USA, gdzie „niektóre siły w waszyngtońskim establishmencie podsycają rusofobiczną histerię i próbują blokować wszelkie pozytywne starania w sprawach dwustronnych”.
CZYTAJ TAKŻE: USA nakładają sankcje na Rosjan oskarżonych o wpływanie na amerykańskie wybory
Kresy.pl / TASS































