Podczas rocznicy ukraińskiej zbrodni na Polakach prezydent Poroszenko zamierza odwiedzić miejsce zupełnie nie związane z tą rocznicą, gdzie Polacy zabijali Ukraińców.
W piątek 6. lipca Kancelaria Prezydenta oficjalnie potwierdziła, że Andrzej Duda uda się w najbliższą niedzielę 8. lipca na Ukrainę, by w 75. rocznicę rzezi wołyńskiej oddać cześć pomordowanym Polakom.
Prezydent RP weźmie udział w mszy świętej w katedrze Świętych Apostołów Piotra i Pawła w Łucku, koncelebrowanej przez metropolitę lwowskiego arcybiskupa Mieczysława Mokrzyckiego i ordynariusza diecezji łuckiej biskupa Witalija Skomarowskiego w intencji ofiar ludobójstwa. Także w Łucku polski prezydent przekaże na ręce bp Skomarowskiego krzyż pamięci pomordowanych Polaków.
Jak wynika z komunikatu służby prasowej prezydenta, odda on również „symboliczny hołd” ofiarom na terenach nieistniejących już polskich wsi, a także złoży wieniec na jednej ze zbiorowych mogił zamordowanych Polaków. Nie podano jednak, w jakiej miejscowości się to stanie.
O tym, że Andrzej Duda, po raz pierwszy w trakcie swojej prezydentury, pojedzie na Ukrainę, by odwiedzić miejsca związane z ludobójstwem OUN-UPA, wiadomo było nieoficjalnie od kilku tygodni. Oficjalnie niczego jednak do dzisiaj nie potwierdzano.
Tymczasem, jak dowiedziała się dzisiaj nieoficjalnie agencja Ukrinform, tego samego dnia, gdy Andrzej Duda będzie na Wołyniu, prezydent Ukrainy Petro Poroszenko wybiera do wsi Sahryń w Lubelskiem, gdzie 10. marca 1944 roku w odwecie za rzeź na Wołyniu oddziały Armii Krajowej i Batalionów Chłopskich zabiły co najmniej 200 Ukraińców. Anonimowy rozmówca Ukrinformu z „kręgów dyplomatycznych” powiedział agencji, że „zbliżają się tragiczne rocznice ukraińsko-polskiej historii” i w związku z tym „odbędą się odpowiednie wyjazdy prezydentów”. Źródło to podkreśliło także, że strona ukraińska proponowała stronie polskiej „wspólne uczczenie poległych Ukraińców i Polaków”, lecz spotkało się to z odmową. Mimo to, jak stwierdził anonimowy dyplomata, „Ukraina wciąż stoi na gruncie porozumienia”.
Wyjazd Poroszenki do Sahrynia, jeśli dojdzie do skutku, wpisze się w oficjalną linię ukraińskich władz, które nie uznają rzezi wołyńskiej za ludobójstwo, lecz „walki polsko-ukraińskie”, które rzekomo przyniosły porównywalne straty po obu stronach. Służy temu m.in. eksponowanie Sahrynia jako przeciwwagi dla polskich wsi zniszczonych na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej. Od dawna strona ukraińska nalegała, by pomnik w Sahryniu, wzniesiony przed wieloma laty, został odsłonięty przez prezydentów obu krajów. Oficjalnie pomnik wciąż czeka na odsłonięcie. Zwraca uwagę także prowokacyjny wybór daty wyjazdu Poroszenki do Sahrynia – w okresie obchodów rocznicy „krwawej niedzieli” na Wołyniu, mimo iż Sahryń został zniszczony w zupełnie innym czasie.
CZYTAJ TAKŻE: Ukraina organizuje wołyńskie kontrobchody
Kresy.pl / prezydent.pl / Ukrinform































