Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący na swoich łamach historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku? – pytają posłowie Kukiz’15.
Posłowie Kukiz’15, Tomasz Rzymkowski, Bartosz Józwiak i Wojciech Bakun skierowali do ministra kultury i dziedzictwa narodowego oraz do ministra spraw wewnętrznych i administracji interpelacjęws. szerzenia historycznego fałszu i antypolskiej propagandy, na przykładzie tygodnika Związku Ukraińców w Polsce “Nasze słowo”, wydawanego za pieniądze polskich podatników.
Posłowie przypominają w piśmie do ministrów, że na łamach wydawanego w języku ukraińskim „Naszego Słowa” w listopadzie tego roku ukazał się artykuł Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”. Wcześniej informowaliśmy, że Łewyćkyj relacjonuje w nim promocję książki – pamiętników grekokatolickiego biskupa Grzegorza Chomyszyna, męczennika i błogosławionego Kościoła powszechnego, a także ukraińskiego patrioty, znanego z mocnej krytyki ukraińskiego nacjonalizmu. Artykuł krytycznie podchodzi zarówno do osoby bł. bpa Chomyszyna, jak i jego działań. Sam autor napisał, że to Józef Piłsudski, a nie Stepan Bandera, odpowiada kryteriom „międzynarodowego terrorysty”.
– Ukraina nie wymaga od Polaków, by wyrzucili jego [Piłsudskiego] nazwisko z historii, nie wymaga zburzenia jego pomników. Jednak domaga się, by Polacy przestali wtrącać się w to, kogo Ukraińcy uważają za swoich bohaterów– podkreśla Łewyćkyj. Sugeruje również wyraźnie, że wydanie wspomnień bł. bp. Chomyszynato element wojny hybrydowej prowadzonej przez Rosję, a celem tych działań miałoby być zdyskredytowanie osoby metropolity grekokatolickiego Andrzeja Szeptyckiego w kontekście jego procesu beatyfikacyjnego. Określa również uchwały wołyńskiej, ws. ludobójstwa na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, mianem „haniebnych”.
PRZECZYTAJ: Gazeta Ukraińców w Polsce: to Piłsudski jest terrorystą, a nie Bandera
– Tekst jest przesycony ukraińskim nacjonalizmem i pogardą dla Polaków zaangażowanych w promocję wspomnianej publikacji polskiego hierarchy– piszą posłowie Kukiz’15. Zwracają uwagę, że na jego łamach zaatakowano także polskich badaczy. Prof. Włodzimierz Osadczy, dyrektor Ośrodka Badań Wschodnioeuropejskich – Centrum Ucrainicum KUL został opisany przez Łewyćkyja jako „niby pochodzący z Lublina z Katolickiego Uniwersytetu (KUL)” i że ma styl „putinowskiego propagandzisty”.
– Według autora artykułu polski patriotyzm to „nacjonalizm”, uchwała Sejmu i Senatu RP z 22 lipca upamiętniająca wołyńskie ludobójstwo jest „haniebna”, a Józef Piłsudski spełnia „wszystkie kryteria terrorysty międzynarodowego”, który podpisał „układ o przyjaźni z Hitlerem” i był gorszy od Stepana Bandery– podkreślają posłowie, kierując w związku z tym następujące pytania do rządu:
1. Jakie jest stanowisko Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego oraz Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji na temat tez postawionych w artykule Myrosława Łewyćkyja „Prowokacyjne wydanie”?
2. Czy ukraińskojęzyczny tygodnik „Nasze słowo”, szerzący za pomocą opisanego wcześniej artykułu historyczny fałsz i wrogą polskiemu państwu propagandę, będzie dotowany przez Państwo Polskie w 2017 roku?
“To rzecz absolutnie skandaliczna”
W rozmowie z Kresami.pl dr Andrzej Zapałowski zwracał uwagę, że „Nasze Słowo” od lat wspiera heroizację UPA. – Tam ukazuje się wiele artykułów na ten temat. Ponadto, „Nasze Słowo” jest tak naprawdę związane z „galicyjskimi Ukraińcami”, reprezentującymi nie całą społeczność ukraińską, tylko zachodnioukraińską. To środowisko jest zasadniczo opanowane przez spadkobierców ideowych OUN i UPA– mówi dr Zapałowski.
– Ten artykuł, który ukazał się za pieniądze polskiego rządu, wprost obraża jednego z bohaterów państwa polskiego. Nazwanie Józefa Piłsudskiego większym terrorystą niż Bandera oznacza, że Piłsudski byłby jeszcze większym patronem jakiegoś ludobójstwa, którego Polacy rzekomo, nie wiadomo na kim, mieliby dokonać. Bandera był odpowiedzialny za praktycznie całą politykę terroru w okresie międzywojennym w Polsce, a później za ludobójstwo na Wołyniu i w Małopolsce Wschodniej, jako patron ideowy tego ruchu, z którym się identyfikował. Nigdy, do końca swoich dni nie potępił tego, co zrobili jego podopieczni. Dla mnie to rzecz absolutnie skandaliczna– podkreśla.
Ekspert zwraca też uwagę na inne zagadnienie:
– Ten artykuł pokazuje jeszcze jedno: na bardzo niskim poziomie recenzuje książkę bł. bp. Grzegorza Chomyszyna, który jest jednym z kilku hierarchów Kościoła Grekokatolickiego, którzy w tamtym czasie jednoznacznie opowiadali się przeciwko nacjonalizmowi.
Czytaj również: Kolejny atak “Naszego Słowa” na ks. Isakowicza-Zaleskiego
Kresy.pl / sejm.gov.pl





























