Paweł Kowal narzeka, że patrzenie “neoendeckie”, zwane patrzeniem “spóźnionych Kresowian” stało się istotnym komponentem polityki Prawa i Sprawiedliwości w kwestii Wołynia.
“Coś się z polską polityką wschodnią w ciągu ostatniego roku stało. Niektórzy twierdzili, że uwiędła, inni, że jeszcze się nie ukształtowała. Wszyscy byli jednak zgodni, że nie idzie starym tonem”– zauważa dr Paweł Kowal, historyk, na łamach “Super Expressu”.
Historyk podkreślił, że Polska potrzebuje instytucji, które będą pilnowały prowadzenia badań historycznych czy upamiętniania ofiar, aby nie było wątpliwości, kto kogi i gdzie zabił.
“Oprócz tego potrzebujemy normalnej codziennej polityki i dużych, silnych partnerów. Ukraina spełnia takie kryteria, dlatego po raz kolejny okaże się zapewne, że relacje z Ukraińcami, chociaż trudne, są najefektywniejsze w regionie i dopiero wokół nich można budować szersze sojusze, szczególnie opierając się na Litwie”– podkreśla dr Paweł Kowal.
Zwrócił także uwagę na pojawiające się pomysły, że politykę wschodnią można zastąpić mglistą wizją Międzymorza.
“Formatem, w którym nie ma choćby Ukrainy, ale są państwa Europy Środkowej. Mam wrażenie, że bardzo udana wizyta prezydenta w Kijowie wraz z wyraźnym rozczarowaniem Ukraińców formatem normandzkim, czyli aktywnością Francji czy Niemiec, dają szansę na to, żeby znaleźć punkt odbicia w polityce wschodniej”– pisze historyk.
Paweł Kowal jest także zdania, że patrzenie “neoendeckie”, zwanym patrzeniem “spóźnionych Kresowian” jest istotnym komponentem polityki Prawa i Sprawiedliwości w kwestii Wołynia.
“Zawsze konkurowała ona jednak z tradycją piłsudczykowską, która polegała na tym, by myśleć w kategoriach bardzo bliskiej współpracy państw w naszej części Europy”.Jak dodaje, “pozostaje tylko pytanie, która z tych frakcji zwycięży, jaka będzie polityka rządu i jakie decyzje zapadną w kluczowych kręgach decyzyjnych obozu władzy”.
“Super Express”/KRESY.PL





























