„Ukraińcy czy Białorusini mają pełne prawo przypominać Polakom trudne kwestie związane z tą częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej, które w ich perspektywie jest postrzegane jako imperialne czy nawet kolonialne” – powiedział w jednym z wywiadów historyk, prof. Andrzej Nowak. Skrytykował również działania, których nie cechuje poparcie dla Ukrainy.
W rozmowie z portalem zw.lt prof. Andrzej Nowak zaznaczył, że w kontekście przypominania o „zbrodniach i aktualnych konsekwencjach imperializmu rosyjskiego wobec jego zachodnich sąsiadów i peryferii”, a także pamięci „o imperializmie muzułmańskim w Europie”, „Ukraińcy czy Białorusini mają pełne prawo przypominać Polakom trudne kwestie związane z tą częścią dziedzictwa Rzeczypospolitej, które w ich perspektywie jest postrzegane jako imperialne czy nawet kolonialne”.
PRZECZYTAJ: Znana pisarka Olga Tokarczuk: Polacy to mordercy Żydów, kolonizatorzy i właściciele niewolników
PRZECZYTAJ RÓWNIEŻ: Ukraiński historyk: Polska traktowała Ukrainę jak Francja Maghreb, a UPA to ukraińskie AK
Profesor przyznał również, że nowy rząd może w mniejszym stopniu angażować się w sprawy Partnerstwa Wschodniego, w tym również Ukrainy. Stwierdził, że byłoby temu winne działanie mediów, których nie cechuje postawa proukraińska:
„Nie wynika to ze zdrady ideałów, a z bardzo niepokojącego zjawiska rosnącego putinofilstwa wśród części Polaków. Wiążę to z infiltracją przez rosyjskie służby polskich mediów i internetu. Główną pożywką dla upowszechnienia tych nastrojów stała się Ukraina: mówi się o podziale tego kraju, o „rezunach”, którzy są podobno dla nas największym obecnie zagrożeniem”.
Prof. Nowak uważa, że rząd powinien dalej wspierać Kijów w imię „polskiej racji stanu”, bez względu na zdanie opinii publicznej, która winna być „uspokajana”:
„Demokratyczny rząd musi brać pod uwagę takie postawy, lęki, nawet jeśli są nieracjonalne. Może jedynie manewrować i próbować uspokajać tę część elektoratu, aby mimo wszystko realizować polską rację stanu, którą bez wątpienia jest wsparcie Kijowa. Nie mam wątpliwości, że podobnego zdania są minister Waszczykowski, premier Szydło i – jak mówią niektórzy – „nadpremier” Jarosław Kaczyński. Głośne deklaracje ze strony rządzących o pełnym zaangażowaniu na Ukrainie byłyby więc niemądre wobec narastającego putinofilstwa, a także wobec daleko bardziej rozpowszechnionego – przez PO i wspierające ją media – nastawienia pacyfistycznego za wszelką cenę. Zgodnie z tym myśleniem „raczej ucieknę, niż odważę się pomóc zagrożonemu sąsiadowi czy bronić własnego domu””.
„PiS będzie aktywne na Ukrainie. Ugrupowanie to wyciąga jednak wnioski ze swoich poprzednich błędów wizerunkowych. Pójście na konfrontację z opinią publiczną w tej sprawie, gdy otworzono już tyle innych frontów, nie wydaje się rozsądne”– uważa profesor, wspominając również, że innym negatywnym czynnikiem jest „pozostawiająca często dużo do życzenia postawa władz ukraińskich wobec Warszawy”.
Prof. Nowak bardzo wysoko ocenił również kompetencje nowego ministra spraw zagranicznych, Witolda Waszczykowskiego: „Tak kompetentnego szefa dyplomacji w III Rzeczpospolitej jeszcze nie było”.
PRZECZYTAJ: Witold Waszczykowski dla Kresów.pl: Nie będziemy stawiać problemu polskiej mniejszości w sposób ultymatywny
Zw.lt/ Kresy.pl






























