Tomasz Maciejczuk, były polski wolontariusz udzielający wsparcia Ukrainie i komentator TV Republika, zamieścił w sieci nagranie w którym wystosował apel do Ukraińców przyjeżdżających do Polski, komentując zarazem skandal związany z Ukraińcem, który podeptał pamięć ofiar obozu na Majdanku.
Nagranie zostało wykorzystane przez blogera i dziennikarza, Anatolija Szarija.
Maciejczuk zaczął od stwierdzenia, że „Polska bardzo pomaga Ukrainie”,a Polacy robią co w ich mocy, żeby Ukraina przetrwała jako kraj. Zauważa, że w Polsce jest coraz więcej Ukraińców, co jest wyraźnie widoczne na uniwersytetach, na ulicach czy w pracy. Jednocześnie, wydaje im się, że wolno im pokazywać się z flagami UPA czy obrażać nasze pomniki.
Maciejczuk odnosi się do sprawy Wladislawa Kuczery. Podkreśla, że jest on nazistą, a w Internecie używał symboliki nazistowskiej. „Wielokrotnie informowałem, że Ukraina ma problem z nazizmem”– przypomina Maciejczuk, przywołując znane mu przykłady neonazistów, tzw. dirlewangerowców, w batalionie Ajdar, w pułku Azow. „Jest taka grupa jak „Misanthropic Division. Nazizm rozrasta się bardzo szybko i stanowi realne zagrożenie”– twierdzi Maciejczuk, przywołując przykład Wity Zawieruchy.
„Ten człowiek pokazał, że nie szanuje naszych ofiar, nie szanuje naszego kraju, nie szanuje naszego prawa, a poza tym podoba mu się to, co chciało nas unicestwić, zniszczyć fizycznie. Czy taki człowiek ma prawo mieszkać w naszym kraju? Myślę, że nie”– mówi Maciejczuk. „Co grozi temu chłopakowi? Deportacja. Wynocha z Polski! Koniec (…) W naszym kraju nie będzie tolerancji dla nazistów, którzy obrażają naszych zmarłych, naszych przodków, których zamordowali hitlerowcy, naziści”– dodaje.
Maciejczuk zaapelował do Ukraińców, którzy przyjeżdżają do Polski, by ci „nie robili takich rzeczy”. „Nie pokazuje –Sieg Heil-, nie przyjeżdżajcie z flagami UPA, bo to Polakom się nie podoba. Jeżeli będziecie to robić, (…) to jeśli nie nasze władze, to my, zwykli Polacy, będziemy was z tego kraju wyrzucać”.
„Pamiętajcie, my wam pomagamy, my was szanujemy i oczekujemy tego samego od Was”– powiedział, przypominając uchwalenie ustawy gloryfikującej UPA w dniu wizyty na Ukrainie prezydenta Bronisława Komorowskiego.
„Plujecie nam w twarz i uważacie, że wszystko jest w porządku. Na polskiej szkole we Lwowie wieszacie tabliczkę Romanowi Szuchewyczowi, katowi Polaków i mówicie: Polacy, przyjaźnijmy się! Nie, to nie tak, tak przyjaźń nie wygląda”– mówi Maciejczuk zapowiadając, że inaczej będziemy mieli ze sobą problem.
Tomasz Maciejczuk to komentator Telewizji Republika i były wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog. Ujawniłpotwierdzoną przez brytyjski “The Guardian” informację, że w ukraińskich batalionach walczą zwolennicy kata warszawskiej Woli podczas Powstania Warszawskiego, Oskara Dirlewangera.
PATRZ TAKŻE: The Guardian potwierdza: Dirlewangerowcy w szeregach ukraińskich ochotników [+FOTO]
Wywołało to spór w łonie tzw. dziennikarzy “niezależnych”, którzy zaczęli zarzucać sobie nawzajem mijanie się z prawdą.
ZOBACZ RÓWNIEŻ: Krwawa łaźnia w piaskownicy niezależnych
Maciejczuk był również pouczany przez różne tzw. autorytety, jak była posłanka Unii Wolności Grażyna Staniszewska, że dążenie do prawdy jest “dziecinne” oraz że nie ma do tego prawa. Spotkało się to również z groźbami ze strony batalionu Ajdar, którzy wzywali w oświadczeniu, aby “schwytać bydlaka” [w domyśle: Maciejczuka]. “Ajdarowcy” twierdzili również, że były wolontariusz Fundacji Otwarty Dialog sam przywiózł im nazistowską symbolikę i proponował, by się z nią sfotografować.
Przeczytaj: Ujawnił nazistów w ukraińskim batalionie, teraz boi się o swoje życie
Wcześniej Maciejczuk był wiarygodny dla Ukraińców odwołujących się do nacjonalizmu. Wczesniej sam nie stronił od podobnych poglądów. Usprawiedliwiał m.in. tłumienie Powstania Warszawskiego przez Ukraińców i niszczenie polskich grobów na Litwie. Wziął również udział w publicznej obronie bluźnierczego spektuaklu “Golgota Picnic” w Poznaniu. Co więcej, przedstawił się on podczas dyskusji jako “narodowiec”. Nie przeszkodziło to tzw. mediom “niezależnym” w uczynieniu z Maciejczuka swoim komentatorem sytuacji na froncie w Donbasie.

Pod koniec kwietnia Maciejczuk oświadczył, że kończy swoją działalność w dotychczasowej formie.Jednocześnie chwali się, że był “pierwszym polskim wolontariuszem, który spotkał się z Dmytro Jaroszem […] z weteranami UPA i rozmawiał z nimi o okupacji, pacyfikacji, rzezi wołyńskiej”. Zaznacza, że był jedynym, który “nie bał się fotografować z flagą Prawego Sektoru i weteranem UPA”. Podkreślał, że “na Ukrainie nie zarobił ani jednej hrywny”. Oświadczenie zakończył hasłami “Sława Ukrainie, smiert worogom” i “Niech żyje Polska”.
Youtube.com / Kresy.pl






























