Według dziennika “Kommiersant”, część poborowych miało pod przymusem podpisywać kontrakty zawodowe, po czym byli przerzucani do obwodu rostowskiego, na pogranicze rosyjsko-ukraińskie.
Informacje na ten temat gazeta uzyskała od organizacji “Żołnierskie Matki”, do której miało wpłynąć ponad 20 skarg na ten temat. W rozmowie z „Kommiersantem” ojciec jednego z rekrutów powiedział, że jego syn był przekonywany do podpisania kontraktu tym, że bez tego nie wolno wysyłać poborowych na dłuższy czas poza miejsce służby. Dowódca miał uspokajać, że później kontrakt będzie można rozwiązać.
Zdaniem przedstawiciela resortu obrony, z którym rozmawiali dziennikarze “Kommiersant”, jak dotąd żadne pismo od obrońców praw człowieka nie wpłynęło. Jednocześnie podkreślił, że “przerzut sił i środków odbywa się zgodnie z planami bojowego przygotowania”, których jednak są tajne.
Według rosyjskich obrońcy praw człowieka sytuacja to może przypominać sytuację z zeszłego roku. Wówczas w obwodzie rostowskim zginęło kilkoro żołnierzy, których na tamtejsze poligony oddelegowano z Czeczenii. Obrońcy praw człowieka przekonują, że zginęli oni w walkach na wschodzie Ukrainy.
Dziennik.pl / Onet.pl / Kresy.pl






























