Wielu światowych polityków mówi wprost o jednoznacznej odpowiedzialności Rosji za śmierć 298 pasażerów.
Ukraina podejmuje kroki prawne na rzecz uznania przez społeczność międzynarodową samozwańczych „republik ludowych” Donieckiej i Ługańskiej za organizacje terrorystyczne. Prezydent Petro Poroszenko chce, żeby ich przywódcy trafili przed międzynarodowy trybunał karny. Zapewnił, że Ukraina robi wszystko, aby badanie „okoliczności aktu terrorystycznego było prowadzone pod międzynarodową egidą ICAO”. Do pracy komisji zaproszeni są przedstawiciele wszystkich krajów, z których pochodzą ofiary, w tym USA, gdzie siedzibę ma koncern Boeinga. Prezydent Ukrainy telefonował w tej sprawie do szefów ich rządów, w tym kanclerz Niemiec i premiera Wielkiej Brytanii. Premier David Cameron oświadczył, że jeśli zostanie udowodnione, że separatyści stoją za zestrzeleniem malezyjskiego samolotu na wschodzie Ukrainy, wówczas Rosja będzie winna destabilizacji kraju. Skrytykował niektóre kraje UE za opieszałość. Nowy szef brytyjskiej dyplomacji Philip Hammond oświadczył, że jego kraj będzie chciał przekonać „europejskich partnerów do zgody na dalsze sankcje, jeżeli Rosja nie zmieni radykalnie swojej postawy”.
Minister spraw zagranicznych Holandii powiedział w rozmowie z Poroszenką, że „tragedia samolotu otworzyła oczy Europy na to, co się dzieje na Ukrainie” i Holandia odtąd będzie „aktywnie uczestniczyć w bardziej zdecydowanych działaniach w ramach Unii Europejskiej”. Premier Holandii Mark Rutte stwierdził, że prezydent Rosji ma ostatnią szansę pokazania, że poważnie podchodzi do udzielenia pomocy w wydobyciu ciał ofiar katastrofy malezyjskiego samolotu. – Byłem wstrząśnięty zdjęciami świadczącymi o pozbawionym wszelkiego szacunku zachowaniu na tym tragicznym miejscu – dodał.
Wielu światowych polityków mówi wprost o jednoznacznej winie Rosji. Jest wśród nich m.in. premier Turcji Recep Tayyip Erdogan. Amerykański senator John McCain uznał rosyjskiego prezydenta Władimira Putina za „osobiście winnego”. Wezwał administrację, by nie powtarzała „resetu” relacji z Moskwą. Zaproponował plan, na który składa się osądzenie Putina, wprowadzenie surowych sankcji wobec Rosji i skłonienie Europy, żeby zrobiła to samo, dyslokacja znaczących sił NATO w państwach bałtyckich i u innych sojuszników graniczących z Rosją oraz dostarczenie broni dla Ukrainy, żeby mogła skutecznie prowadzić wojnę z terrorystami. Także były ambasador USA na Ukrainie John Herbst zaapelował do administracji o zbrojenie ukraińskiego wojska. Ocenił, że nadszedł czas, by przebudziła się także UE i zaostrzyła sankcje wobec Rosji. Herbst uważa, że to „bezczynna polityka Zachodu” ośmieliła prezydenta Rosji do działań, których konsekwencją jest czwartkowa tragedia.
Prezydent USA Barack Obama oświadczył, że rząd amerykański posiada informację, że malezyjski boeing „został zestrzelony rakietą wypuszczoną z terytorium kontrolowanego przez separatystów”. Dodał, że „terroryści nie mogliby zestrzelić tego samolotu, a wcześniej ukraińskich myśliwców, gdyby nie mieli broni z Rosji”.
W piątek Rada UE (ministrowie spraw zagranicznych) zdecydowała o natychmiastowym wdrożeniu ogłoszonych wcześniej unijnych sankcji w związku z sytuacją na Ukrainie. Weszły one w życie w sobotę. Restrykcje UE są bardzo skromne w porównaniu z amerykańskimi (a jeszcze surowsze środki podjęła Kanada). Na unijnej liście zakazów wizowych i blokady aktywów są tylko 72 osoby i dwie firmy (obie z siedzibą na Krymie).
Kanclerz Niemiec Angela Merkel zaapelowała w rozmowie telefonicznej do prezydenta Putina, aby użył swoich wpływów na prorosyjskich separatystów w celu osiągnięcia zawieszenia broni na Ukrainie. Sam Putin także wzywa do wstrzymania ognia „wszystkie strony konfliktu” oraz do umożliwienia międzynarodowym ekspertom dostępu do miejsca, w którym spadł malezyjski boeing. Jedna z najbardziej zdecydowanych wypowiedzi zachodnich polityków pochodzi z Australii. Premier Tony Abbot zagroził niewpuszczeniem Wladimira Putina na szczyt G20, który ma się odbyć w listopadzie. Wyjątkowo blado wypada na tym tle wspólne oświadczenie szefów dyplomacji Trójkąta Weimarskiego. Radosław Sikorski, Frank-Walter Steinmeier i Laurent Fabius ograniczają się do apelu o szczegółowe zbadanie przyczyn i okoliczności katastrofy oraz natychmiastowego wstrzymania działań zbrojnych, czyli mówią niemal identycznie, jak wyraża się na ten temat w swoich wypowiedziach strona rosyjska.
Piotr Falkowski




























