Bogaci szejkowie z Dubaju zatrudniają białych ochroniarzy z Europy Środkowo-Wschodniej, w tym polskich byłych żołnierzy z jednostek specjalnych, bo to świadczy o wysokim statusie – pisze Anita Czupryn w dzienniku „Polska”.
Prawdziwi najemnicy, świetnie wyszkoleni ludzie wywodzący się z elitarnych jednostek zarabiają za granicą ogromne pieniądze, ale się tym nie chwalą– czytamy w artykule.
Nieoficjalnie mówi się, że można podjąć kontrakty np. u wybrzeży Somalii na rejsach towarowych, gdzie działają różne firmy, głównie brytyjskie, ale powstały też i malutkie polskie– relacjonuje autorka.
W tym środowisku koledzy często wymieniają się informacjami, gdzie mają możliwości. A takie są na przykład w Dubaju. Robota może mało ryzykowna, ale za to dobrze płatna. Wśród polskich najemników zdarzają się oczywiście i tacy wariaci, którzy pchają się w strefy konfliktów, ale za ochronę VIP-a, konwojowanie ważnych dokumentów czy sprzętu otrzymują 500 funtów za dobę– czytamy w artykule.
„Polska”



























