Rosyjskie media zastanawiają się, jakich protestów społecznych należy oczekiwać w przysżłości. Minęły już 3 miesiące od czasu rozpoczęcia masowych akcji rosyjskiej opozycji, protestującej przeciwko fałszerstwom w trakcie wyborów do Dumy.
“Niezawisimaja Gazieta” pisze, że akcje protestu tracą na popularności. Pokojowe wystąpienia coraz częściej kończą się prowokacjami i szarpaniną z policyjnym OMON-em. Do tego uwidocznił się podział wśród liderów opozycji. Dziennik zwraca uwagę, że nie ma wśród nich zgody nawet co do tego, kiedy zorganizować następną dużą manifestację. Jedni chcą protestować 1 maja, czyli w dniu Święta Pracy, inni – 7 maja w dniu inauguracji prezydentury Władimira Putina. Tymczasem jak informuje “Komsomolskaja Prawda”, moskiewskie służby komunalne poskarżyły się władzom miasta, że odnotowują straty z powodu demonstracji. Pojawiły się nawet głosy, aby wprowadzić poprawki do ustawy o zgromadzeniach. Wicemer Moskwy Aleksander Gorbienko zapewnił jednak, że jego urząd nie zamierza podejmować żadnych dzialań w tym kierunku.





























